Witamina D łagodzi stany zapalne jelit. Badanie Mayo Clinic objęło 12 tygodni suplementacji

zdrowienapoziomie.pl 6 godzin temu

Zespół badaczy pod kierunkiem dr. Johna Marka Gubatana, gastroenterologa z Mayo Clinic w Jacksonville na Florydzie, przez 12 tygodni podawał cotygodniowe dawki witaminy D pacjentom z nieswoistymi zapaleniami jelit i stwierdzonym niedoborem tej witaminy. Wyniki ukazały się w czasopiśmie „Cell Reports Medicine”.

Witamina D może pomóc w przywróceniu równowagi w sposobie, w jaki układ odpornościowy postrzega bakterie jelitowe. Zatem jej odpowiednia i rozsądna suplementacja może pomóc chorym ze schorzeniami jelit — napisali autorzy pracy.

Receptory VDR w nabłonku jelita

Mechanizm opisuje dr Karolina Pyziak-Kowalska, specjalistka chorób zakaźnych. Witamina D ogranicza nadmierną aktywację układu immunologicznego i zmienia skład mikrobioty, co ma znaczenie przy chorobie Leśniowskiego-Crohna i wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego.

Coraz więcej badań sugeruje, iż prawidłowe stężenie witaminy D wiąże się z mniejszą aktywnością chorób jelit, rzadszymi zaostrzeniami i lepszą odpowiedzią na leczenie biologiczne. Witamina D oddziałuje na jelita poprzez receptory VDR obecne w komórkach nabłonka oraz układu odpornościowego, co przekłada się na poprawę szczelności bariery jelitowej i modulację odpowiedzi zapalnej — mówi dr Pyziak-Kowalska.

Odpowiedni poziom witaminy D zmniejsza też objawy zespołu jelita drażliwego, w tym bóle brzucha i wzdęcia. Badania publikowane m.in. w „World Journal of Gastroenterology” wykazały, iż pacjenci z przewlekłymi zaparciami czynnościowymi mają statystycznie niższe stężenie tej witaminy we krwi niż osoby zdrowe.

Od 800 do 2000 IU dziennie

Dorosłym zaleca się najczęściej 800–2000 IU na dobę, a w grupach ryzyka dawki bywają wyższe, ale pod nadzorem lekarza.

Suplementacja witaminy D jest rekomendowana u większości populacji. Dawka powinna być jednak dostosowana indywidualnie, najlepiej w oparciu o oznaczenie stężenia 25(OH)D we krwi. Istotne jest również przyjmowanie preparatu wraz z posiłkiem zawierającym tłuszcze, co poprawia jego wchłanianie — wyjaśnia Angelika Talar-Śpionek, farmaceutka i redaktorka portalu GdziePoLek.

Talar-Śpionek zwraca uwagę na szerokie działanie tej substancji: wspiera układ odpornościowy, reguluje gospodarkę wapniowo-fosforanową i zdrowie kości, oddziałuje na mięśnie, układ nerwowy oraz metabolizm. Jej receptory występują w wielu tkankach. Popularność suplementów wystrzeliła po pandemii COVID-19 i farmaceuci zaliczają je dziś do hitów sprzedażowych.

Niedobór dotyczy choćby 90 proc. Polaków

Za skalę zjawiska, największą jesienią i zimą, odpowiada zbyt mała ekspozycja na słońce i styl życia. Niedobór osłabia odporność, zaburza mineralizację kości, wywołuje przewlekłe zmęczenie i pogorszenie samopoczucia. Może prowadzić do osteopenii, osteoporozy, osłabienia mięśni oraz większej podatności na stany zapalne. Szczególnie narażone są osoby starsze, pacjenci z chorobami jelit, wątroby i nerek, osoby z otyłością oraz kobiety w ciąży.

Przedawkowanie również niesie ryzyko.

Pacjenci, którzy przyjmują końskie dawki witaminy D, mogą zmagać się z nudnościami, odwodnieniem, zaburzeniami rytmu serca. Nierozsądna suplementacja może prowadzić choćby do uszkodzenia nerek i zwapnień w tkankach. Dlatego optymalnym podejściem jest indywidualizacja suplementacji, oparta na oznaczeniu stężenia 25(OH)D i okresowej kontroli, szczególnie u pacjentów przewlekle chorych — podsumowuje dr Pyziak-Kowalska.
Idź do oryginalnego materiału