Przewlekła choroba nerek dotyczy choćby 4,7 mln Polaków. Diagnozę zna zaledwie 5 proc. chorych

zdrowienapoziomie.pl 6 godzin temu

Przewlekła choroba nerek może dotyczyć choćby 4,7 mln Polaków, a Polskie Towarzystwo Nefrologiczne szacuje, iż o swojej diagnozie wie zaledwie 5 proc. z nich. Co roku z powodu tego schorzenia umiera ponad 80 tys. osób. Nefrolodzy mówią już o epidemii XXI wieku.

Prognozy NIK, przygotowane na podstawie szacunków z Mapy Potrzeb Zdrowotnych, mówią o 5,2 mln chorych w 2034 roku.

— Przewlekłe zapalenie nerek to bardzo podstępna choroba i na fakt, iż cierpi na nią tak wiele osób, składa się kilka czynników. Najważniejszym z nich jest to, iż po prostu nie dbamy o siebie i nie robimy badań. Przez to z reguły to schorzenie jest rozpoznawane na bardzo późnym etapie — tłumaczy dr hab. n. med. Magda Wiśniewska, internista, diabetolog i nefrolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 2 w Szczecinie.

Choroba, która nie daje objawów

Wiśniewska zaznacza, iż w wielu przypadkach lekarze nie są w stanie wyleczyć pacjenta, a jedynie spowolnić postęp choroby. Na wczesnym etapie schorzenie przebiega bezobjawowo, a późniejsze symptomy bywają mało charakterystyczne.

— Przy anginie pacjent ma ból gardła i gorączkę, przy wysokim ciśnieniu często ból głowy jest powodem szukania pomocy, a tu brakuje typowych symptomów szczególnie na wczesnym etapie choroby. I to jest największy problem, bo pacjent po prostu nie wie, iż jest chory i nie zgłasza się do lekarza — mówi dr n. med. Agnieszka Makówka, specjalistka chorób wewnętrznych, nefrologii i transplantologii klinicznej z Kliniki Nefrologii, Hipertensjologii i Transplantologii Nerek Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Do sygnałów ostrzegawczych należą przewlekłe zmęczenie, senność, gorsza tolerancja wysiłku, nadciśnienie tętnicze, obrzęki, zmiany w ilości i wyglądzie moczu, świąd skóry oraz nudności. Wiśniewska dodaje, iż pacjenci najczęściej trafiają do lekarza dopiero wtedy, gdy zauważą pienisty lub krwisty mocz, a wtedy choroba jest już zaawansowana.

— Pacjenci sami zgłaszają się do lekarza, gdy zaobserwują u siebie obrzęki. To jest z reguły pierwszy objaw, który ich niepokoi — mówi dr Makówka.

Cukrzyca i nadciśnienie uszkadzają nerki

Uszkodzenie nerek często jest następstwem innych chorób. Na cukrzycę typu 2 choruje w Polsce ponad 2 mln osób, a nadciśnienie tętnicze ma 12 mln. Znaczną część pacjentów kwalifikowanych co roku do dializoterapii stanowią osoby z nerkowymi powikłaniami źle leczonej lub późno rozpoznanej cukrzycy.

Podstawą diagnostyki pozostaje badanie moczu — pokazuje zmiany w osadzie, obecność leukocytów, krwinek czerwonych i białka. Wiśniewska zaleca też morfologię oraz oznaczenie kreatyniny i glukozy. Makówka wskazuje na wskaźnik albumina/kreatynina (ACR) w moczu, czułe badanie przesiewowe wykrywające wczesne uszkodzenia nerek u chorych na cukrzycę i nadciśnienie, dostępne u lekarza rodzinnego.

Woda, mniej soli, ostrożnie z lekami

— Nasze nerki niszczą przede wszystkim nieleczone choroby — nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, ale także otyłość. Destrukcyjnie wpływa na nie również brak ruchu. Zatem nie zapominajmy o nawadnianiu i wypijajmy minimum 1,5 litra wody dziennie — radzi dr Wiśniewska.

Makówka przestrzega przed nadużywaniem leków przeciwbólowych i niekontrolowanym przyjmowaniem suplementów. Duże dawki witaminy D3 podnoszą stężenie wapnia, co może uszkodzić nerki.

Idź do oryginalnego materiału