Pierwsze lata pracy w gabinecie to czas intensywnej nauki, ale też wielu pytań, trudnych decyzji i sytuacji, których nie da się przewidzieć na etapie studiów. O tym, jak budować zawodową pewność siebie, uczyć się na doświadczeniach innych i świadomie rozwijać swoje kompetencje, rozmawiamy z lek. dent. Damianem Nasuliczem, wykładowcą Konferencji Przyszłych Mistrzów Stomatologii 2026.
Lek. dent. Damian Nasulicz od lat zajmuje się implantoprotetyką, ze szczególnym naciskiem na planowanie leczenia. Od 2007 r. aktywnie wykorzystuje narzędzia SIMPLANT, poszukując sposobów na pokonywanie ograniczeń w planowaniu implantologicznym. Jest autorem protokołu 3-for-All™, pozwalającego na odtworzenie pełnych łuków zębowych w mocno zanikowych kościach szczęk dzięki stałego uzupełnienia protetycznego wspartego na trzech implantach. Jest również wykładowcą studiów podyplomowych European Master Degree in Oral Implantology na Uniwersytecie Medycznym im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, prowadzi szkolenia i publikuje w prasie branżowej.
Podczas KPMS 2026 dr Nasulicz wygłosi wykład „Ty podejmujesz decyzję. Ja pokażę konsekwencje. Interaktywna podróż przez trudne decyzje implantoprotetyczne”. Nie będzie to klasyczna prezentacja gotowych rozwiązań – uczestnicy sami zdecydują, który z dziewięciu przygotowanych przypadków zostanie omówiony. Dopiero podczas wykładu przekonają się, dokąd mogą prowadzić poszczególne decyzje i jakie wnioski można wyciągnąć z choćby najbardziej nieoczywistych sytuacji klinicznych.
Redakcja Dentonet.pl: Początek pracy zawodowej w stomatologii to moment, w którym wiedza zdobyta na studiach po raz pierwszy zderza się z rzeczywistością gabinetu. Pojawiają się trudne przypadki, konieczność podejmowania samodzielnych decyzji i świadomość, iż nie każde rozwiązanie można znaleźć w podręczniku. Jak z perspektywy własnej praktyki wspomina Pan ten etap i czego – Pana zdaniem – najbardziej potrzebuje młody lekarz, kiedy zaczyna pracę?
Lek. dent. Damian Nasulicz: – Myślę, iż każdy młody lekarz potrzebuje mentora – kogoś, kto poprowadzi i pokaże piękno naszego zawodu. Kogoś, kogo będzie mógł podziwiać na początku drogi i którego będzie mógł prześcignąć w wiedzy i doświadczeniu, wciąż darząc go szacunkiem. Kogoś, kto będzie dumny z postępów młodego lekarza, kto będzie wspierał go w trudnych momentach i będzie się cieszył razem z nim w chwilach sukcesów.
Kiedyś czytałem wywiad z prof. Romualdem Cichoniem – uwiecznionym na ostatnim zdjęciu z filmu „Bogowie”, kiedy spał w kącie sali po operacji przeszczepu serca. W pamięć zapadła mi jego odpowiedź na pytanie, czego nauczył się od prof. Zbigniewa Religi – odrzekł, iż „szacunku do drugiego człowieka, tego, iż mój pacjent jest moim partnerem oraz euforii z tego, iż moi uczniowie wiedzą więcej niż ja”. Podpisuję się pod tym stwierdzeniem. Takiego mentora potrzebuje młody lekarz.
W listopadzie br. będzie Pan wykładowcą podczas II edycji Konferencji Przyszłych Mistrzów Stomatologii, która odbędzie się pod hasłem „Nie rodzimy się mistrzami. Mistrzostwo powstaje w procesie”. Proces ten oznacza nie tylko zdobywanie wiedzy, ale także uczenie się na własnych doświadczeniach i obserwowaniu pracy innych. Jaką rolę w rozwoju lekarza odgrywa dziś wymiana doświadczeń – zarówno tych pozytywnych, jak i dotyczących błędów czy trudnych sytuacji klinicznych?
– Doświadczenie wymaga czasu. Nie byle jakiego czasu, ale czasu spędzonego na prawdziwym pochyleniu się nad daną sytuacją. Można wykopać 100 dołków głębokich na metr, a wodę i tak będziemy czerpać z jednej studni głębokiej na 30 metrów. Czas spędzony nad zastanawianiem się nad jednym zagadnieniem klinicznym może wydawać się bardzo nudny, ale w powiedzeniu, iż „praktyka czyni mistrza” jest dużo mądrości. Dzielenie się wiedzą jest czymś fantastycznym. Obserwowanie pracy innych wnosi inne spojrzenie na tą samą sytuację. Jednocześnie – czy jest to obserwowanie samych sukcesów w relacjach na Instagramie czy prawdziwe przeżywanie czyichś chwil chwały oraz porażek? Uważam, iż do wszystkiego trzeba podchodzić zachowując zdrowy rozsądek i zawsze mieć swój własny osąd.
Współczesna stomatologia rozwija się niezwykle szybko. Pojawiają się nowe technologie, materiały, procedury i możliwości leczenia, a jednocześnie rosną oczekiwania pacjentów. Jak młody lekarz może odnaleźć się w tym świecie i zdecydować, które kierunki rozwoju rzeczywiście warto obrać?
– Tak się składa, iż mam teraz doświadczenie w pracy z dwojgiem studentów stomatologii. Chłopak i dziewczyna, oboje są po II roku. Najpierw zapytałem, czym chcą się zająć zawodowo po studiach. Dziewczyna powiedziała, iż chirurgią, chłopak nie ma jeszcze określonych oczekiwań. Powiedziałem, iż najlepiej, żeby na początku popatrzyli na każdą specjalność – stomatologię zachowawczą z endodoncją, protetykę, ortodoncję i chirurgię, aby sprawdzić, co naprawdę im się podoba.
Z drugiej strony zadałem inne pytanie, ile chcą docelowo zarabiać po studiach. Tu najpierw pojawiło się zdziwienie, ale po chwili padły konkretne kwoty. Wtedy powiedziałem, iż w zależności od intensywności pracy mogą wybrać jakikolwiek dział stomatologii, przy czym w stomatologii zachowawczej będą musieli się dużo napracować, przy endodoncji będą być może musieli wspomagać się prowadzeniem wykładów, a przy chirurgii stomatologicznej pewnie będą musieli mieć kilka miejsc pracy.
Jak zatem zdecydować? Warto postawić sobie pytanie, czy to, co chcę robić, pozwoli mi żyć tak jak chcę lub czy to, co pozwoli mi żyć tak, jak chcę jest jednocześnie tym, co mogę robić.
W zawodzie lekarza dentysty wiedza kliniczna to tylko jedna część układanki. Równie ważne są komunikacja z pacjentem, umiejętność budowania zaufania, radzenie sobie ze stresem czy świadomość własnych ograniczeń. Które z tych kompetencji – z Pana perspektywy – młodzi lekarze uświadamiają sobie i rozwijają zbyt późno?
– Myślę, iż jest z tym całkiem nieźle. Większość gabinetów dentystycznych funkcjonuje w realiach wolnego rynku więc gdyby było bardzo źle np. z komunikacją, to rynek zweryfikowałby te sytuacje.
Mam pacjenta, z którym przeszliśmy przez ogromne powikłania – trzykrotny brak integracji implantu, ból pozabiegowy, brak działania środków przeciwbólowych i rozległą antybiotykoterapię. Usłyszałem jednak od niego: „Panie Damianie, kompetencji oraz podejścia do pacjenta nie da się udawać. Ja wciąż panu ufam”.
Kiedyś miałem okres zwątpienia we własne umiejętności – opisałem to w jednym z artykułów dla czasopisma „eDentico”. Implanty masowo wypadały, regeneracje kostne powodowały więcej szkody niż pożytku, a materiał z wyboru okazał się ślepą uliczką. Z czasem jednak zacząłem radzić sobie z tymi powikłaniami i wypracowałem metodę postępowania. Mówiłem wtedy pacjentowi: „Spokojnie, to się zdarza, ale mam już na to protokół postępowania”.
Myślę, iż wszystkie aspekty z wymienionych w pytaniu są niezmiernie ważne. Ograniczenia mamy wszyscy, radzenie sobie ze stresem można wypracować, a zaufanie – przede wszystkim do samego siebie – jest wynikiem świadomości obu tych czynników.
Tytuł Pana wykładu podczas KPMS 2026 – „Ty podejmujesz decyzję. Ja pokażę konsekwencje. Interaktywna podróż przez trudne decyzje implantoprotetyczne” – brzmi trochę jak zaproszenie do eksperymentu, w którym trzeba będzie podjąć decyzję bez wiedzy dokąd ta decyzja może zaprowadzić. Czy właśnie możliwość zobaczenia konsekwencji własnego wyboru może być skuteczniejszą lekcją niż wysłuchanie choćby najbardziej szczegółowego wykładu? Czego takie przypadki uczą?
– Przede wszystkim uczą umiejętności zmiany perspektywy. Przy przyjmowaniu pierwszorazowego pacjenta wyciągam kartkę i robię notatkę z rozmowy. Kluczowym pytaniem, które zadaję jest: „Jakie są Pani/Pana oczekiwania?”. Odpowiedzi mogą wprawić w zdumienie, bo niektórzy nigdy nie usłyszeli takiego pytania. Co wtedy? Można trochę podprowadzić – czy pacjent jest nastawiony na funkcję czy estetykę, czy zależy mu na czasie, a może najważniejsze są dla niego finanse? Taka rozmowa pozwala wspólnie przygotować plan leczenia.
Czasami konsekwencje są trudne do przewidzenia. Ważne jednak, żeby przyjąć je jako lekcję – o ile wszystko wyjdzie dobrze można bez umniejszania własnych zasług przyjąć sukces, ale jeżeli wystąpi powikłanie należy bez tłumaczenia się zająć się nim najlepiej jak potrafimy.
Jednym z założeń KPMS jest stworzenie przestrzeni, w której młodzi lekarze mogą spotkać ekspertów, ale także siebie nawzajem. Jaką wartość może mieć dla osoby rozpoczynającej karierę rozmowa z kimś, kto znajduje się na podobnym etapie zawodowym i mierzy się z podobnymi wyzwaniami?
– Myślę, iż „wartość ożywczą”. Wiedza, iż nie jestem jedyny potrafi uspokoić i dodać otuchy. Nie znaczy to jednak, iż nagle droga staje się łatwiejsza. Znaczy to tyle, iż jestem normalny, bo inni też na tej drodze się męczą.
Na koniec chcielibyśmy zapytać o najważniejszą lekcję, z jaką uczestnicy powinni wyjść z Pana wykładu. jeżeli po zakończeniu tej „interaktywnej podróży” mieliby zapamiętać jedną rzecz, która pomoże im podejmować lepsze decyzje w gabinecie, co chciałby Pan, żeby nią było?
– To, iż powikłania są naturalną częścią procesu leczenia. Myślenie, iż uda się ich uniknąć po zastosowaniu nowej, fantastycznej metody, która akurat w tym momencie jest promowana w social mediach to naiwność. o ile nie da się uniknąć powikłań, to co w takim razie zrobić? Czy w pracy lekarza dentysty można oczekiwać powikłań z delikatnym zaciekawieniem? Chciałbym, aby uczestnicy umieli i chcieli tworzyć z pacjentami taką relację, iż powikłania, które mogą pojawić się zawsze, będą dla pacjenta czymś, co tylko pogłębi jego zaufanie do swojego lekarza.
Dziękuję za rozmowę!
***
II edycja Konferencji Przyszłych Mistrzów Stomatologii odbędzie się 28 listopada 2026 r. w Łodzi. Pełen program wydarzenia, sylwetki wykładowców oraz formularz rejestracji znaleźć można na stronie https://www.konferencjamistrzow.pl/. Zapraszamy!









