Niemal co czwarty pacjent zarejestrowany u dentysty Narodowej Służby Zdrowia w Szkocji przez ponad pięć lat nie miał kontaktu z opieką stomatologiczną. Dane uzyskane w trybie dostępu do informacji publicznej pokazują skalę problemu, który wykracza poza samą dostępność świadczeń – dotyczy również tego, czy pacjent pozostaje w systemie regularnej opieki stomatologicznej.
Według danych uzyskanych przez Szkocką Partię Pracy (Scottish Labour) w ramach wniosku o udostępnienie informacji publicznej około 1,3 mln pacjentów zarejestrowanych u dentysty NHS nie miało kontaktu z opieką stomatologiczną przez więcej niż pięć lat. W tej grupie znalazło się prawie 66 000 osób poniżej 18. roku życia. Kolejne około 270 000 potencjalnych pacjentów w ogóle nie było zarejestrowanych u dentysty Narodowej Służby Zdrowia.
Dane pochodzą z informacji gromadzonych przez Public Health Scotland. Instytucja ta otrzymała wniosek o wskazanie liczby zarejestrowanych pacjentów, którzy nie odbyli wizyty kontrolnej, nie korzystali z leczenia ani nie mieli innego kontaktu z dentystą przez ostatnie 3, 4, 5 oraz więcej lat.
Skala zjawiska jest tym bardziej znacząca, iż sama rejestracja pacjenta nie oznacza jeszcze korzystania z opieki. Najnowsze oficjalne dane Public Health Scotland wskazują, iż na koniec marca 2026 r. w Szkocji u dentysty NHS zarejestrowanych było ponad 5,27 mln osób, ale w ciągu poprzednich dwóch lat z opieki NHS skorzystało zaledwie 3,27 mln, czyli nieco ponad 62% zarejestrowanych pacjentów.
Pięć lat bez wizyt kontrolnych to nie tylko problem systemu
Długi brak kontaktu z gabinetem oznacza utratę jednej z podstawowych funkcji opieki stomatologicznej – możliwości wykrywania problemów, zanim wymagają bardziej zaawansowanego leczenia. Dotyczy to zarówno próchnicy, jak i chorób przyzębia, zmian błony śluzowej czy konsekwencji niewłaściwej higieny jamy ustnej.
Szczególnie niepokojąca jest obecność w tej grupie dzieci i młodzieży. Ponad 65 900 osób poniżej 18. roku życia przez co najmniej pięć lat nie miało kontaktu z dentystą, mimo iż były zarejestrowane w systemie Narodowej Służby Zdrowia.
Problem nie rozkłada się też równomiernie w społeczeństwie. Dane Public Health Scotland pokazują wyraźną zależność między uczestnictwem w opiece stomatologicznej a poziomem deprywacji społeczno-ekonomicznej. Wśród zarejestrowanych dorosłych mieszkańców najmniej zamożnych obszarów udział osób korzystających z opieki NHS w ciągu dwóch lat wynosił 53,4%, wobec 62,4% w najzamożniejszych obszarach. W przypadku dzieci było to odpowiednio 77,4% i 87,7%.
Sama rejestracja to za mało
Dane ze Szkocji wskazują więc na coś więcej niż tylko problem z dostępnością wizyt. Można być formalnie pacjentem systemu, a jednocześnie przez lata nie korzystać z możliwości, jakie daje.
To ważne również z perspektywy gabinetu. Pacjent, który znika na kilka lat, może wrócić nie na rutynową kontrolę, ale z problemem wymagającym znacznie bardziej złożonego leczenia. W przypadku zapalenia przyzębia wieloletni brak kontroli może oznaczać utratę możliwości wczesnego rozpoznania postępu choroby, a w przypadku próchnicy – przejście od niewielkiej zmiany do zaawansowanego ubytku lub konieczności leczenia endodontycznego.
Dane ze Szkocji pokazują więc, iż sama rejestracja pacjenta w systemie nie gwarantuje jeszcze, iż rzeczywiście pozostaje on pod opieką dentysty – to problem, który może dotyczyć również innych systemów ochrony zdrowia.
Źródło: https://morningstaronline.co.uk/








