Na co dzień biegam głównie po asfalcie, przygotowując się do startów ulicznych, a moje doświadczenie w górach jest niewielkie, jak nie zerowe. Mimo to, gdy pojawiła się okazja, by wystartować na dystansie 23 km podczas Marathon du Mont-Blanc, nie zamierzałam z niej rezygnować. Nigdy wcześniej nie byłam w Alpach, dlatego ten start traktuję przede wszystkim jako niezwykłą przygodę i sprawdzian zarówno dla głowy, jak i dla ciała.
Przy okazji przygotowań otrzymałam do testów New Balance FuelCell Rebel Trail. Sama nazwa od razu zwróciła moją uwagę, ponieważ model Rebel jest mi doskonale znany z asfaltu. Od kilku sezonów należy do moich ulubionych treningowych butów. Cenię go za uniwersalność, lekkość i możliwość wykonywania zarówno spokojnych rozbiegań, jak i szybszych treningów. Tym bardziej byłam ciekawa, jak jego trailowa wersja poradzi sobie poza utwardzonymi ścieżkami.
Pierwsze wrażenie
Po wyjęciu z pudełka moją uwagę zwróciło przede wszystkim to, iż Rebel Trail jest nieco cięższy od swojego asfaltowego odpowiednika. Nie jest to jednak ciężki but trailowy. Wręcz przeciwnie – sprawia wrażenie stosunkowo lekkiego, co może mieć znaczenie szczególnie wtedy, gdy nogi będą już zmęczone długim podbiegiem czy wielogodzinnym wysiłkiem.
Mój egzemplarz utrzymany jest w czarnej kolorystyce. Być może nie jest to najbardziej efektowny wariant, ale trudno o bardziej praktyczne rozwiązanie w przypadku buta przeznaczonego do biegania po szlakach. Kurz, błoto, mokre liście czy kamieniste ścieżki nie będą na nim tak widoczne jak na jasnych modelach.

Patrząc z góry, Rebel Trail bardzo przypomina swojego asfaltowego kuzyna. Największą różnicę zauważymy dopiero po odwróceniu buta.
Podeszwa i przyczepność
Za przyczepność odpowiada tutaj podeszwa wykonana z gumy Vibram. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych producentów podeszew wykorzystywanych w obuwiu outdoorowym i trailowym. Guma Vibram słynie z wysokiej trwałości oraz dobrej przyczepności zarówno na suchym, jak i mokrym podłożu.
Agresywniejszy bieżnik z wyraźnymi wypustkami ma za zadanie skutecznie wgryzać się w podłoże i poprawiać kontrolę na zróżnicowanych nawierzchniach. Już podczas pierwszych treningów zauważyłam, iż but bardzo dobrze trzyma się podłoża, dając poczucie bezpieczeństwa zarówno podczas podbiegów, jak i zbiegów.

Dużym plusem jest dla mnie również wysokość podeszwy. Pianki nie ma tutaj przesadnie dużo, dzięki czemu zachowane zostało poczucie stabilności oraz bliskiego kontaktu z podłożem. To szczególnie ważne dla osób takich jak ja, które dopiero uczą się poruszania po bardziej wymagającym terenie i nie chcą mieć wrażenia biegania na wysokich szczudłach.
Cholewka
Cholewka sprawia wrażenie bardzo solidnej i dobrze przygotowanej do górskich warunków. Zapiętek jest miękki, odpowiednio wyściełany i dobrze otula okolice ścięgna Achillesa. Dodatkowo producent zastosował praktyczną pętelkę ułatwiającą zakładanie buta. Język został częściowo zintegrowany z cholewką, dzięki czemu dobrze pozostaje na swoim miejscu podczas biegu. Jest miękki i skutecznie chroni stopę przed naciskiem sznurowadeł.

W przedniej części zastosowano technologię Toe Protect, czyli dodatkowe wzmocnienia chroniące palce przed przypadkowymi uderzeniami o korzenie, kamienie czy inne przeszkody terenowe. To rozwiązanie szczególnie docenią osoby, które dopiero zdobywają doświadczenie w górach.
Sam materiał cholewki sprawia wrażenie wytrzymałego, ale jednocześnie odpowiednio przewiewnego. Nie jest to membrana wodoodporna, ale konstrukcja nastawiona przede wszystkim na oddychalność i szybkie odprowadzanie wilgoci. Na uwagę zasługują również płaskie sznurowadła, które dobrze trzymają wiązanie, oraz elementy odblaskowe poprawiające widoczność po zmroku.
Jak Rebel Trail sprawdził się w praktyce?
Buty testowałam zarówno na szlakach w okolicach Szklarskiej Poręby, jak i na Wzgórzach Piastowskich w Zielonej Górze. Oczywiście trudno porównywać te lokalizacje z alpejskimi trasami Marathon du Mont-Blanc, ale pozwoliły mi one sprawdzić model na różnorodnym podłożu.
Muszę przyznać, iż podczas zbiegów przez cały czas brakuje mi doświadczenia i pewności siebie. Nie należę do osób, które bez zastanowienia puszczają nogę w dół stoku. Mimo to New Balance Rebel Trail dawał mi poczucie bezpieczeństwa. Bieżnik skutecznie trzymał podłoże, a stopa pozostawała stabilna choćby na bardziej nierównych fragmentach trasy. But dobrze radził sobie również na mokrych liściach, leśnych ścieżkach czy podczas treningów po deszczu. Przez cały czas miałam wrażenie, iż podłoże jest stosunkowo blisko, co dodatkowo zwiększało moje poczucie kontroli.
Co ciekawe, Rebel Trail całkiem dobrze zachowuje się także na asfaltowych fragmentach tras. W wielu biegach trailowych nie brakuje odcinków prowadzących po drogach czy utwardzonych ścieżkach. Tutaj przejście z terenu na asfalt nie powodowało dyskomfortu. But pozostawał wygodny i pozwalał utrzymać płynny krok.
Mimo iż jest to model terenowy, zachował część charakteru znanego z asfaltowego Rebela. przez cały czas można w nim przyspieszyć i pobiegać dynamiczniej. Na zbiegach zdarzało mi się schodzić poniżej tempa 4:00 min/km, a na płaskich odcinkach but chętnie odpowiadał na mocniejsze tempo.
Dane techniczne
Najważniejsze parametry modelu New Balance FuelCell Rebel Trail:
- pianka FuelCell odpowiadająca za amortyzację i dynamikę biegu;
- podeszwa zewnętrzna Vibram zapewniająca przyczepność w terenie;
- technologia Toe Protect chroniąca palce przed uderzeniami;
- częściowo zintegrowany język poprawiający dopasowanie;
- drop 6 mm;
- waga około 270 g (w rozmiarze 41).
Podsumowanie
New Balance FuelCell Rebel Trail to model, który szczególnie przypadnie do gustu biegaczom przechodzącym z asfaltu do terenu. Nie jest przesadnie agresywny, nie przytłacza swoją konstrukcją i daje poczucie kontroli choćby osobom, które dopiero rozpoczynają przygodę z bieganiem po szlakach.
Dla mnie był naturalnym przedłużeniem doświadczeń z asfaltowym Rebelem. Zachował sporą dawkę komfortu i uniwersalności, a jednocześnie zapewnił przyczepność oraz stabilność potrzebną podczas treningów w terenie. Już w najbliższy weekend czeka go jednak najważniejszy test – 23 kilometry na trasie Marathon du Mont-Blanc. Po tym starcie z pewnością będę mogła powiedzieć o nim nieco więcej.






