Makłowicz o ziemniakach w rosole: kartofle zaskakują go bardziej niż kuchnia egzotyczna

zdrowienapoziomie.pl 2 godzin temu

Robert Makłowicz przyznał w programie „Drugie śniadanie mistrzów” Marcina Mellera w TVN24, iż bardziej niż potrawy z odległych stron świata dziwi go rosół podawany z ziemniakami. Krytyk kulinarny uznaje kartofle za dodatek, który zmienia smak i charakter klasycznego wywaru, choć w kilku regionach Polski taki sposób serwowania zupy funkcjonuje od pokoleń.

Gdzie ziemniaki w rosole to normalność

Kartofle w talerzu z bulionem spotyka się w części Śląska Cieszyńskiego, na Opolszczyźnie i na Podkarpaciu. Mieszkańcy tych okolic traktują to jako element lokalnej tradycji, przekazywanej w rodzinach z pokolenia na pokolenie. Poza tymi regionami rosół najczęściej trafia na stół z cienkim makaronem, lanymi kluskami albo drobnymi kluseczkami z jajek i mąki.

Makłowicz od lat opowiada o kuchni i tradycjach kulinarnych różnych krajów. Jego programy telewizyjne oglądały miliony widzów, a dziś dużą popularnością cieszy się jego kanał na YouTubie.

Z czego robi się klasyczny rosół

Na wywar według tradycyjnej receptury potrzeba kilograma kury i 500 g antrykotu wołowego, 400 g marchewki, 200 g korzenia pietruszki, 250 g korzenia selera, 150 g pora oraz 120 g cebuli. Do tego 2 litry wody, 2 liście laurowe, łyżeczka ziaren ziela angielskiego, 2 łyżeczki soli i łyżeczka świeżo mielonego pieprzu.

Połączenie drobiu z wołowiną daje głęboki, aromatyczny smak. O rezultacie decyduje jednak przede wszystkim długie gotowanie bez gwałtownego wrzenia. Opalana cebula odpowiada za złocisty kolor zupy i podbija jej zapach.

Jak ugotować krok po kroku

Mięso wkłada się do dużego garnka i zalewa zimną wodą, dorzuca liście laurowe oraz ziele angielskie, po czym stawia garnek na średnim ogniu. Kiedy wywar zacznie się delikatnie gotować, trzeba systematycznie zbierać szumowiny — od tego zależy przejrzystość zupy.

Marchew, pietruszkę i seler obiera się, por dokładnie myje, warzywa kroi na większe kawałki i wrzuca do garnka mniej więcej po godzinie gotowania. Cebulę opala się nad palnikiem albo na suchej patelni, aż skórka mocno się przyrumieni, i dopiero wtedy przekłada do bulionu.

Rosół gotuje się jeszcze przez półtorej godziny na bardzo małym ogniu. Powierzchnia wywaru powinna ledwie drgać, bo intensywne gotowanie psuje klarowność. Sól i świeżo mielony pieprz dosypuje się pod koniec, a gotowy bulion przecedza przez sitko. Podaje się go z cienkim makaronem, natomiast ugotowane mięso i warzywa nadają się na dodatek do zupy albo na osobne domowe danie.

Idź do oryginalnego materiału