Zwierzęta domowe. Jak ubierać się i zaaranżować mieszkanie, mając psa lub kota

healthyandbeauty.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: zwierzęta domowe


Każdy, kto dzieli życie z psem lub kotem, to zna: wychodzisz z domu w czarnej marynarce, elegancja i pewna siebie, a już po pięciu minutach odkrywasz na sobie mapę Drogi Mlecznej złożoną z pojedynczych włosków. Jak ubierać się i urządzić mieszkanie, by jak najrzadziej doświadczać takich sytuacji?

Jednym z ważniejszych problemów wynikających ze wspólnego mieszkania z psem lub kotem jest wszechobecna sierść. Co można zrobić, żeby przestała nam spędzać sen z powiek? O odpowiedź na to pytanie poprosiliśmy ekspertkę Iwonę Sasin, edukatorkę i mentorkę stylu, specjalizującą się w dziedzinie tkanin i dzianin, psychologii stylu i świadomej mody.

– Jako inżynier włókiennictwa od lat patrzę na ubrania inaczej niż większość osób. Nie widzę tylko koloru i kroju. Widzę także splot, strukturę włókna, sposób, w jaki materiał zachowuje się w kontakcie z innymi powierzchniami. Temat sierści na ubraniach traktuję nie jako ciekawostkę, ale jako realne wyzwanie inżynieryjne, z którym mierzy się każdy właściciel zwierzęcia, niezależnie od tego, czy w domu rządzi pies, kot, a może obydwoje naraz – mówi Iwona Sasin.

Odpowiedź na pytanie, dlaczego jedne materiały łapią sierść, a inne nie, kryje się w dwóch zjawiskach. Pierwsze z nich to struktura mechaniczna tkaniny, a drugie to jej adekwatności elektrostatyczne.

Włos zwierzęcy ma delikatną, łuskowatą powierzchnię. Pod mikroskopem przypomina nieco rzep. Kiedy trafia na tkaninę o podobnej, chwytnej strukturze, po prostu się w niej zakleszcza. Dlatego polar, sztruks, welur, szenil czy gruba dzianina swetrowa działają jak magnes. Ich pętelkowa, mechata powierzchnia to dla włosa idealne lokum. Z kolei tkaniny gładkie i gęsto tkane, takie jak jedwab, satyna, popelina czy ripstop, nie dają włosowi się za co zaczepić. Sierść po prostu z nich zsuwa się albo daje się łatwo strzepnąć.

Drugą istotna kwestią jest elektryzowanie się materiałów. Włókna syntetyczne, zwłaszcza poliester i akryl, mają tendencję do gromadzenia ładunku elektrostatycznego. Naładowana nim tkanina przyciąga sierść niemal tak, jak balonik potarty o sweter przyciąga skrawki papieru, choćby jeżeli sama struktura materiału jest gładka. To dlatego bluza z polaru bywa gorsza niż gruby, ale gładki płaszcz wełniany.

Dobrze dobrana garderoba

Jeśli mieszkasz z psem lub kotem, kilka pozycji w garderobie może realnie ułatwić ci życie.

Jedwab i satyna dzięki śliskiej powierzchni są naturalnym wrogiem sierści, bo włos po prostu się w nie nie wbija. Ściśle tkana bawełna, taka jak właśnie popelina, ma splot na tyle zwarty, iż nie zostawia mikroskopijnych przestrzeni na włosy. Skóra i ekoskóra to klasyka wśród osób ze zwierzętami od pokoleń, i nie bez powodu, bo sierść zwyczajnie się z nich zsuwa. Denim działa podobnie jak popelina dzięki gęstości splotu. Materiały techniczne o gładkim splocie, takie jak nylon i poliester w kurtkach outdoorowych, sprawdza się dobrze, o ile producent zadbał o to, aby nie elektryzowały się. Często w tym przypadku stosowane są wykończenia antystatyczne.

A czego unikać, jeżeli naprawdę zależy nam na spokoju?

– Przede wszystkim polaru, sztruksu, weluru, szenilu, ciężkich swetrów z grubej włóczki i dywanów o długim włosiu. To prawdziwe pułapki na sierść. Choć piękne i przyjemne w dotyku, ich utrzymanie w należytej czystości kosztuje sporo wysiłku – przekonuje Iwona Sasin.

Psychologia ubioru

Ubranie pokryte sierścią to nie tylko kwestia estetyki, to także codzienny, drobny stresor. Badania nad psychologią stroju pokazują, iż to, jak wyglądamy, wpływa na nasze samopoczucie i pewność siebie. Kiedy rano zamiast poczucia gotowości do dnia czujemy irytację z powodu kłębków sierści na ulubionym swetrze, to jest to dla nas małe, ale realne obciążenie psychiczne. Świadomy wybór tkanin to więc nie kaprys, ale forma dbania o siebie. Osoby, które celowo komponują garderobę pod kątem współżycia ze zwierzęciem, często opisują to jako mniejsze poczucie chaosu i większą kontrolę nad codziennością. To drobna, ale prawdziwa różnica między poczuciem, iż znowu trzeba się doczyszczać, a pewnością, iż ulubiony sweter da radę.

Warto też pomyśleć o kolorze, bo nie tylko splot ma znaczenie. Jeśli twój pupil jest jasny, unikaj czerni i granatu jako podstawy garderoby, jeżeli ciemny, biel i beż będą źródłem frustracji. To banalna rada, ale zaskakująco rzadko stosowana w praktyce. Dobrany kolorystycznie do sierści pupila materiał to i mniej widocznych śladów, i mniej czasu spędzonego z wałkiem do ubrań w dłoni. Jest w tym też coś głębszego niż sama estetyka. Kolor dobrany świadomie do rytmu życia ze zwierzęciem daje poczucie sprawczości. Zamiast codziennie przegrywać z przypadkiem, sami ustalamy reguły gry, a to wzmacnia poczucie kontroli nad otoczeniem znacznie bardziej niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Ekologia i oszczędność pieniędzy

Wybór tkanin przyjaznych sierści zwierzęcej często pokrywa się z zasadami mody zrównoważonej, i to nie przypadek. Naturalne włókna wysokiej jakości, takie jak jedwab, len czy gęsto tkana bawełna organiczna, to materiały, które w cyklu życia produktu sprawdzają się lepiej niż tanie syntetyki. Są trwalsze, biodegradowalne, rzadziej trafiają do prania w wysokich temperaturach, bo łatwiej się z nich usuwa zabrudzenia mechanicznie, a więc generują mniejszy ślad wodny i energetyczny w całym cyklu użytkowania. Jest w tym pewna logika, którą lubię nazywać podwójną trwałością. Ubranie, które nie zbiera sierści, rzadziej trafia do pralki tylko po to, by usunąć z niego kłaczki, a każde pranie to zużycie wody, energii i mikroskopijna degradacja włókien.

Wybierając tkaniny gładkie i gęste, realnie wydłużamy życie ubrania i ograniczamy liczbę cykli prania. To mały gest, ale w skali roku, pomnożony przez tysiące gospodarstw domowych ze zwierzętami, robi różnicę.

Świadome zakupy

Warto też zwracać uwagę na skład materiałów. Tkaniny mieszane, na przykład bawełna z niewielkim dodatkiem elastanu, często lepiej się sprawdzają niż czysto syntetyczne odpowiedniki, bo łączą elastyczność z mniejszym elektryzowaniem się. Kupując świadomie, warto pytać producentów o wykończenie antystatyczne oraz gęstość splotu, bo im wyższa gramatura przy gęstym splocie, tym lepiej.

Kilka praktycznych wskazówek warto mieć w głowie podczas zakupów.

  • Sprawdź splot pod światło, bo jeżeli prześwituje kilka i tkanina jest gładka w dotyku, to dobry znak.
  • Unikaj ubrań z dużą zawartością akrylu, tym bardziej jeżeli nie ma wyraźnej informacji o wykończeniu antystatycznym.
  • Wybieraj wyższą gramaturę, bo cięższe materiały o gęściejszym splocie radzą sobie lepiej niż lekkie, przewiewne dzianiny.
  • Testuj w sklepie, jeżeli to możliwe, przesuwając dłonią po materiale, bo jeżeli czujesz statyczne przyleganie do skóry, sierść też się przyklei.
  • Stawiaj na jakość, nie na ilość, bo mniej, ale trwalszych i lepiej dobranych ubrań to i mniejszy koszt środowiskowy, i mniej codziennej frustracji.

    Jak usunąć sierść z ubrań?

    Nawet na najlepiej dobranej tkaninie może pojawić się sierść, zwłaszcza w okresie linienia. Warto mieć wtedy pod ręką kilka sprawdzonych sposobów na jej usuwanie, które łączą skuteczność z podejściem eko.

    • Zwilżona gumowa rękawica lub gumowa szczotka do naczyń świetnie zbiera sierść z ubrań i tapicerki, działając na zasadzie tarcia, bez chemii.
    • Wałek z taśmą klejącą lub zwykła taśma owinięta wokół dłoni to szybki ratunek przed wyjściem z domu.
    • Przed praniem warto wrzucić ubrania do suszarki na 10-15 minut bez grzania. Tak potratowana sierść odczepia się mechanicznie od odzieży i ląduje w filtrze, zamiast zapychać pralkę.
    • Specjalny woreczek do prania sierści zwierzęcej chroni z kolei pralkę i skraca czas prania.
    • Pół szklanki octu dodane do płukania neutralizuje ładunek elektrostatyczny i działa jak naturalny, bezchemiczny zmiękczacz.
    • Zamiast chemicznych płatków zapachowych do suszarki lepiej sprawdzą się wełniane kulki. Nie zawierają dodatkowej chemii, ograniczają statykę, a przy okazji rozluźniają ubrania w bębnie, dzięki czemu lepiej się one suszą.
    • W kwestii zapachów sprawdza się soda oczyszczona. Należy wsypać ją na tkaninę na 15-20 minut, po czym dokładnie strzepnąć. Soda skutecznie neutralizuje zapachy zwierzęce bez maskowania ich sztucznym aromatem, a suszenie na słońcu, jeżeli to możliwe, naturalnie odświeża i lekko dezynfekuje dzięki promieniowaniu UV.

    Pory roku też mają znaczenie

    Wiosną i jesienią, kiedy zwierzęta intensywnie się linieją, choćby najlepiej dobrana tkanina będzie potrzebowała częstszej pielęgnacji. Na ten czas warto mieć w szafie dodatkową, łatwą do czyszczenia warstwę wierzchnią, którą zakładamy tuż przed kontaktem z pupilem i zdejmujemy zaraz po. To prosty trik, znany od dawna hodowcom psów rasowych, przygotowującym się do wystaw, ale doskonale sprawdza się też w codziennym życiu.

    Zimą do gry wchodzi wełna, która jako włókno naturalne ma dość specyficzną strukturę łuskowatą, przez co bywa różnie oceniana pod kątem przyczepności sierści. Zależy to od gatunku tego włókna i sposobu przędzenia. Wełna czesankowa, o gładszej powierzchni, sprawdza się znacznie lepiej niż wełna zgrzebna o bardziej włochatej fakturze, dlatego dobrze jest czytać metki nie tylko pod kątem surowca, ale i technologii jego przetworzenia.

    Kompromis w sypialni

    Pościel z satyny bawełnianej czy lnu sprawdzi się w sypialni znacznie lepiej niż popularna dzianina bawełniana, zwłaszcza jeżeli zwierzę ma zwyczaj spać razem z domownikami. Narzuty i pledy warto wybierać w tkanym splocie płóciennym zamiast dzianinowych, a poduszki dekoracyjne w gładkich powłokach zamiast aksamitnych czy pluszowych. Ta sama logika, która sprawdza się przy ubraniach, działa identycznie przy wystroju wnętrz, bo fizyka włókna nie rozróżnia, czy mowa o swetrze, czy o narzucie na kanapę.

    – Na pewno poleciłabym gęsto tkaną tkaninę z wysokim udziałem naturalnych włókien, bawełny, jedwabiu lub lnu, ewentualnie uzupełniona technicznym poliestrem, który elektryzuje się w niewielkim stopniu. Na tyle na ile jest to możliwe omijałabym natomiast dzianiny. Takie rozwiązania minimalizują zarówno mechaniczne łapanie sierści, jak i jej elektrostatyczne przyciąganie, a jednocześnie pozostają w zgodzie z zasadami mody świadomej i trwałej – tłumaczy Iwona Sasin.

    Życie z psem czy kotem to nieustanna lekcja kompromisu, także w kwestii tego, co nosimy. Ale świadomy wybór tkanin nie musi oznaczać rezygnacji ze stylu. Wręcz przeciwnie. Znajomość struktury materiałów pozwala ubierać się pięknie, wygodnie i praktycznie jednocześnie, bez porannej walki z wałkiem do ubrań i bez poczucia, iż nasza garderoba przegrywa z sierścią.

    To, co nosimy, mówi o nas coś więcej niż tylko o naszym guście. Mówi też o tym, jak żyjemy, z kim dzielimy dom, jakie mamy priorytety i jak dbamy zarówno o siebie, jak i o środowisko.

    Garderoba przyjazna zwierzętom nie musi być efektem jednorazowej rewolucji w szafie. To proces. Jedna sztuka na raz, jedna świadoma decyzja zakupowa po drugiej. Zamiast wymieniać wszystko w jednej chwili, obserwuj, które ubrania rzeczywiście sprawdzają się w codziennym życiu z pupilem, a które lądują w koszu na pranie po każdym spotkaniu z kotem czy psem. Z czasem naturalnie wykrystalizuje się garderoba skrojona pod twoje realne potrzeby, praktyczna, trwała i, co równie ważne, autentycznie twoja.

    Warto też pomyśleć o tym procesie jak o inwestycji, nie w sensie finansowym, choć i to ma znaczenie, ale w sensie czasu i energii, które odzyskujemy, kiedy przestajemy codziennie walczyć z własną szafą. Im mniej godzin spędzamy na czyszczeniu ubrań z sierści, tym więcej zostaje na to, co naprawdę ważne, czyli na samo bycie z naszym zwierzęciem, bez rozpraszającej irytacji.

    Najlepszy styl to taki, w którym nie musimy wybierać między estetyką a codziennym komfortem, czy między miłością do zwierzęcia a miłością do dobrze skrojonego ubrania.

    Idź do oryginalnego materiału