„Nawet najlepszy system ochrony zdrowia nie zmieni naszych zachowań zdrowotnych- przecież nasz stan zdrowia w dużej mierze zależy od nas samych” – mówi prof. Dominik Olejniczak, wykładowca na Wydziale Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Z zawodu profilaktyk, jak sam o sobie mówi.
– Dlaczego z profilaktyką jest tak w Polsce źle?
Dominik Olejniczak – Po pierwsze musimy sobie zdać sprawę, iż system ochrony zdrowia niczego nie załatwi za pacjenta. I tak naprawdę nie od tego on jest. Postawą – w myśl definicji zdrowia publicznego – powinien być świadomy i dobrze wyedukowany pacjent. Każdy: i zdrowy i chory musi się nauczyć korzystać z tego systemu. Mamy takie złudne poczucie bezpieczeństwa, iż jak nic nie boli to znaczy, iż jesteśmy zdrowi. Nie mamy nawyku odwiedzania lekarza kiedy nic się nie dzieje, po to by wykonać badania profilaktyczne. I potwierdzić, iż nic się nie dzieje.
– Z drugiej strony – rozmawialiśmy kiedyś o tym – lekarze też nie są przyzwyczajeni do tego, iż przyjdzie pacjent mówiąc „nic mi nie jest, tak przyszedłem sprawdzić”… Chyba personel medyczny nie jest do końca gotowy na prowadzenie profilaktyki.
– Zgadzam się. Za mało jest edukacji i namawiania do badań profilaktycznych mimo, iż medycy mają mnóstwo narzędzi do tego. Chociażby Program Moje zdrowie, które jest fantastycznym narzędziem do sprawdzania stanu zdrowia Polaków, dobrze, iż obniżono próg wiekowy, bo dzięki temu więcej osób może z niego skorzystać. Dodatkową korzyścią jest to, iż po potwierdzeniu schorzenia, np. nadciśnienia czy cukrzycy pacjent od razu ma wyznaczoną ścieżkę leczenia. Rozwija się opieka koordynowana – jeszcze do niedawna adekwatnie nieznana. Można więc powiedzieć, iż pacjent jest nieomal prowadzony za rękę. Jednak przez cały czas to będę podkreślał to my jesteśmy odpowiedzialni za swoje zdrowie. Genetyka czy środowisko oczywiście mają na nie wpływ, ale to my dokonując wyboru stylu życia mamy na nie największy wpływ.
– W 2024 roku pojawił się nowy zawód – profilaktyk. Pan sam nim jest. Czy to poprawiło sytuację?
– Taki był zamysł. Jest nas – absolwentów zdrowia publicznego – już kilkanaście tysięcy, ale wciąż jesteśmy niewidoczni i niedoceniani. Tak samo zresztą jak i samo zdrowie publiczne. W powszechnej opinii takie to trochę o wszystkim i o niczym, prawda? To takie dziecko-sierota systemu ochrony zdrowia. Czy widziała Pani by w debacie publicznej o zdrowiu publicznym mówił profilaktyk, czyli absolwent tego kierunku? To wciąż rzadko się zdarza, bo powszechnie uważamy, iż jest to dziedzina na której zna się każdy. Mam poczucie, iż wystarczy kilka stwierdzeń, że: „profilaktyka jest ważna”, „badajmy się”, a „edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa”, żeby mówca został przez polityków i dziennikarzy uznany za eksperta Tyle. Zdrowie publiczne, to naprawdę coś więcej.
– Skoro ma Pan szerszy ogląd to zapytam, na co najczęściej chorują Polacy i czy da się temu zapobiec.
– Czołówka od lat się nie zmienia. To są choroby układu krążenia i nowotwory. Coraz więcej mamy też przypadków chorób metabolicznych takich jak cukrzyca czy otyłość. Zarówno w chorobach krążenia jak i tych metabolicznych nie bez znaczenia są wybory żywieniowe. Tu widzę ogromne pole możliwości edukacji i profilaktyki . Także u tych osób, które już zachorowały, by niwelować skutki chorób
– Tylko – także jako pacjentka pytam – jak lekarz ma przekonać pacjenta, iż zamiast kolejnej tabletki np. na nadciśnienie lepiej jest pójść na spacer, pobiegać czy popływać? Wypisanie recepty wydaje się prostszym rozwiązaniem.
– Niewątpliwie. Tylko prościej nie znaczy lepiej. Nadciśnienie to dobry przykład – to choroba w dużej mierze wywołana przez styl życia w tym dietę, czy brak aktywności fizycznej itp. – rozwiązaniem nie może być wyłącznie farmakoterapia- powinna jej towarzyszyć zmiana stylu życia. Oczywiście wymaga to zaangażowania pacjenta i tu zaczynają się schody. Jest też tu dużo niedopowiedzeń, dla przykładu – jeżeli lekarz zaleca dietę lekkostrawną to nie zakładajmy, iż pacjent wie co to znaczy. Najczęściej nie wie. Tak samo jest z wysiłkiem fizycznym – najczęściej kojarzymy go z ćwiczeniami na siłowni. Tymczasem wystarczą proste kroki – może spacerem do pracy zamiast samochodu? Albo chociaż wysiądźmy przystanek wcześniej by się przejść. Powiedzmy to pacjentowi. I wymagajmy, by chory zaangażował się w proces swojego leczenia. Mówmy, obok praw pacjenta, także o jego obowiązkach- szczególnie względem siebie.
– Czyli kluczem do sukcesu jest edukacja?
– Tylko znowu – to często jest jedynie puste hasło. Ważna jest jakość komunikacji między lekarzem a pacjentem, to nie mogą być suche komunikaty i zalecenia. Lekarz musi się nauczyć oceniać poziom poczucia koherencji pacjenta- to warunek stosowania się do zaleceń, a więc czegoś, co nazywamy adherencją
– Już słyszę te głosy, iż lekarz ma tylko kilka minut na pacjenta i kiedy to ma niby zrobić?
– Zgoda, ale przecież są inne zawody medyczne – pielęgniarki, położne, ratownicy medyczny czy wspomniani profilaktycy. W opiece koordynowanej są koordynatorzy, którzy z powodzeniem mogą tego lekarza zastąpić, wspomóc go w procesie terapeutycznym. Warto też pamiętać farmaceutach- ich kompetencje wykraczają daleko poza sprzedawanie leków.. To kolejna grupa zawodowa niewykorzystana w systemie ochrony zdrowia. Co do profilaktyki- system nie musi i nie może opierać się wyłącznie na lekarzach- tę grupę trzeba odciążyć- m.in. do współpracy i pomocy w tym obszarze powołani zostali profilaktycy.
– Wróćmy do rozwiązań systemowych. Mamy ustawę o zdrowiu publicznym, która – mam wrażenie – jest martwa. Dlaczego? Może jest zła?
– Nie jest zła. Ustawę mamy od 2011 roku, teraz ją nowelizujemy. Jednak najlepsza choćby ustawa nie zrobi nic za nas. Ustawa nie pójdzie się zbadać, ani nie zacznie się za nas lepiej odżywiać. W polskim systemie zdrowotnym nie ma adekwatnie żadnych zapisów, które by cokolwiek pacjentowi nakazywały. Wyjątkiem jest może medycyna pracy – tu jak nie przejdziemy tego badania- w większości przypadków – nie będziemy mogli pracować. W ustawie został zapisany Narodowy Program Zdrowia (ostatni to ten na lata 2021–2025 i przedłużony do 2026 r. To główny dokument strategiczny w polskim zdrowiu publicznym – przyp. AK), który jest ważny. Jednak czy od czasu jej uchwalenia spadła nam epidemia nadwagi i otyłości z jaką mamy teraz do czynienia? Nie. Jest wręcz gorzej. Ustawa nie zmieni nam zachowań zdrowotnych. Oczywiście otyłość jest chorobą, którą trzeba leczyć, ale trzeba zacząć od zmiany diety, a leki czy operacja bariatryczna powinny być na samym końcu. Wciąż kluczem pozostają zachowania zdrowotne populacji – w razie wątpliwości odsyłam do definicji zdrowia publicznego.
– To może profilaktyka tak źle wygląda, bo jest pełna kontrowersji jak szczepionki przeciw HPV czy edukacja seksualna?
– Nikomu nie można odmawiać prawa do wątpliwości, ale szczepionka przeciwko HPV to nie jest żadna kontrowersja- to szczepionka na raka. To znowu kwestia nawiązania dialogu. Antyszczepionkowcy posługują się bardzo ostrymi sformułowaniami, używają bardzo emocjonalnego przekazu i dlatego są tak widoczni. A posługując się dowodami naukowymi nie wywołamy podobnego efektu, ale możemy – mam nadzieję – zmienić narrację.
(rozmawiała Agnieszka Katrynicz)







![Zderzenie osobówki z motocyklistą. Jedna osoba w szpitalu [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/668565906_1249795703980370_5576702699916160065_n.jpg)



