W miejsce dwóch poprzednich gabinetów – niewielki namiot ustawiony w alejce. Zamiast stałego dostępu do energii elektrycznej – powtarzające się oczekiwanie, kiedy prąd będzie znów dostępny. A zamiast leczenia zgodnego z możliwościami współczesnej stomatologii – ekstrakcja zęba, którego pacjent nie może uratować, bo nie stać go na wypełnienie. W Strefie Gazy wojna i kryzys gospodarczy zmieniły nie tylko warunki życia pacjentów, ale także sposób funkcjonowania lekarzy dentystów. Pracy jednego z nich, dr. Rizqa Sufyana Abo Halimy, przyjrzała się Al Jazeera.
Rizq Sufyan Abo Halima ma 31 lat. Jego pierwszy gabinet, Smile One w Sheikh Zayed City na północy Strefy Gazy, został zniszczony w pierwszych miesiącach wojny w 2023 r. W maju 2025 r. dentysta otworzył kolejną placówkę – w dzielnicy al-Nasr w Gazie. Ta również nie przetrwała długo. Po około trzech miesiącach została zniszczona podczas działań izraelskich, kilka tygodni przed zawieszeniem broni w październiku 2025 r.
Po utracie drugiego gabinetu Abo Halima nie zrezygnował z pracy. Znalazł jednak rozwiązanie, które w normalnych warunkach trudno byłoby nazwać gabinetem: namiot ustawiony w pobliżu ruin poprzedniej placówki.
Gabinet, który trzeba było stworzyć od nowa
Praca w namiocie oznacza codzienną walkę z warunkami, na które dentysta nie ma wpływu. W upale wnętrze namiotu gwałtownie się nagrzewa, dlatego Abo Halima musiał zmodyfikować konstrukcję, aby zapewnić przepływ powietrza. Problemem pozostaje także energia elektryczna. Gdy dostawy prądu zostają przerwane, leczenie trzeba wstrzymać.
Nie chodzi jednak wyłącznie o brak odpowiedniego lokalu. W Gazie znalezienie pomieszczenia, które można wykorzystać na gabinet, jest dziś niezwykle trudne. Dostępnych budynków jest niewiele, a ich wynajem stał się bardzo kosztowny.
Według danych UNOSAT (Centrum Satelitarnego Organizacji Narodów Zjednoczonych) więcej niż cztery na pięć budynków w Gazie i na północy Strefy Gazy zostało całkowicie zniszczonych lub poważnie uszkodzonych. Mniej niż jedna piąta budynków nadaje się do dalszego użytkowania.
Skala problemu przekłada się bezpośrednio na koszty. Przed wojną Abo Halima płacił za całe mieszkanie wykorzystywane jako gabinet około 500 szekli miesięcznie, czyli równowartość ponad 600 zł. w tej chwili podobny lokal kosztuje średnio sześć razy więcej. Dentysty na taki wydatek nie stać. Nie chce też przenosić kosztów na pacjentów. Jak wyjaśnia, gdyby prowadził praktykę w mieszkaniu, cena pojedynczego wypełnienia musiałaby wzrosnąć dwukrotnie. Dlatego wybrał namiot.
Wypełnienie za 350 szekli albo ekstrakcja za 50
Jednak ograniczenia finansowe nie stanowią problemu tylko dla dentysty – w nie mniejszym stopniu dotyczą także jego pacjentów. Większości z nich nie stać na leczenie w gabinetach dentystycznych działających w budynkach, gdzie koszty są wyższe. Nie znaczy to jednak, iż leczenia w namiocie Abo Halimy jest dla nich w pełni dostępne.
Pewnego dnia do Abo Halimy zgłosił się pacjent z silnym bólem zęba. Dowiedział się, iż wypełnienie kosztuje 350 szekli, czyli około 430 zł. Nie miał takiej kwoty, zapytał więc o ekstrakcję. Kosztowała znacznie mniej – 50 szekli (około 62 zł). Wybrał usunięcie zęba – nie dlatego, iż było to najlepsze rozwiązanie kliniczne, ale dlatego, iż na inne po prostu nie było go stać.
Między bezpieczeństwem a ograniczeniami
W prowizorycznym gabinecie dr Abo Halima stara się zachować podstawowe zasady bezpieczeństwa. Narzędzia są regularnie sterylizowane, aby ograniczyć ryzyko związane z kurzem i drobnoustrojami. Dentysta zatrudnia także ochroniarza – cienkie ściany namiotu nie zapewniają wystarczającej ochrony przed kradzieżą. To jednak tylko częściowe odpowiedzi na problemy, z którymi mierzy się każdego dnia. Brak materiałów, stabilnego dostępu do energii i odpowiedniego lokalu ogranicza zakres możliwego leczenia.
Historia dentysty pracującego wśród ruin Gazy daje świadectwo temu, jak wojna zmienia stomatologię. Gabinet nie mieści się w bezpiecznym, odpowiednio wyposażonym pomieszczeniu, a w namiocie. Dostęp do prądu przestał być oczywistością. A decyzja o zachowaniu zęba coraz częściej zależy nie od wskazań klinicznych, ale od możliwości finansowych pacjenta.
Źródło: https://www.aljazeera.com/








