Amerykański biznesmen Doug Leone chciał sprawdzić swoją odporność na ból. Podczas leczenia kanałowego poprosił dentystę, aby ten nie podawał mu znieczulenia, traktując zabieg jako sprawdzian własnej wytrzymałości. Historia gwałtownie trafiła do mediów, ale z perspektywy stomatologii ciekawsza od kontrowersyjnego eksperymentu jest kwestia tego, jak współczesna endodoncja podchodzi do bólu podczas leczenia i czy pacjent powinien decydować się na zabieg bez skutecznego znieczulenia.
Leone, były partner zarządzający firmy venture capital Sequoia Capital, opowiedział o swoim doświadczeniu podczas jednego z podcastów. Jak relacjonuje serwis Oral Health Group, 69-letni inwestor miał poprosić swojego dentystę o opracowanie zęba bez zastosowania środka znieczulającego – w tym przypadku prokainy. Stomatolog miał już wcześniej odradzać mu ten pomysł.
Chciał sprawdzić swoją odporność na ból
Biznesmen tłumaczył, iż chciał przekonać się, jak duża jest jego odporność na ból. Według jego własnej relacji, gdy lekarz zaczął opracowywać ząb, pacjent początkowo zareagował gwałtownie, ale później starał się wytrzymać, porównując odczuwany ból z obrażeniami doznawanymi przez żołnierzy na polu walki.
Zabieg udało się dokończyć. Nie oznacza to jednak, iż doświadczenie to było dla 69-latka łatwe. Leone wspominał, iż był cały spocony i po zabiegu musiał zmienić koszulę. Nie wiadomo natomiast, kiedy dokładnie wykonano zabieg ani jaki był stan leczonego zęba. Historia opiera się wyłącznie na relacji samego pacjenta.
To ostatnie zastrzeżenie ma istotne znaczenie. Bez informacji o rozpoznaniu, stanie miazgi, rodzaju zęba czy zastosowanej technice nie można na podstawie tej historii wyciągać wniosków dotyczących możliwości wykonywania leczenia kanałowego bez znieczulenia.
Współczesne leczenie kanałowe nie powinno być testem odporności
Amerykańskie Towarzystwo Endodontów (American Association of Endodontists, AAE) podkreśla, iż dzięki współczesnym technikom i środkom znieczulającym większość pacjentów może przejść leczenie kanałowe w warunkach zapewniających odpowiedni komfort. Leczenie endodontyczne ma na celu opanowanie choroby miazgi i tkanek okołowierzchołkowych oraz zachowanie zęba, a odpowiednie postępowanie przeciwbólowe jest ważnym elementem całego procesu.
Nie oznacza to jednak, iż uzyskanie skutecznego znieczulenia zawsze jest proste. Szczególnym wyzwaniem są zęby z objawowym nieodwracalnym zapaleniem miazgi. Badania wskazują, iż standardowe znieczulenie przewodowe może w takich przypadkach nie zapewniać pełnej anestezji, dlatego stosuje się również techniki dodatkowe. Metaanalizy wykazały między innymi większą skuteczność uzupełniających iniekcji w porównaniu ze standardowym postępowaniem.
Ból podczas zabiegu jest sygnałem dla lekarza, a nie sprawdzianem charakteru
Z punktu widzenia współczesnej stomatologii ból podczas leczenia nie jest testem wytrzymałości pacjenta, ale sygnałem, na który lekarz powinien odpowiednio zareagować. o ile pacjent odczuwa dolegliwości, dentysta może ocenić skuteczność znieczulenia i – ewentualnie – zastosować dodatkowe metody jego uzyskania.
Jest to szczególnie istotne w przypadku objawowego nieodwracalnego zapalenia miazgi, w którym osiągnięcie skutecznego znieczulenia może być trudniejsze niż w innych sytuacjach klinicznych. Dostępne dane dotyczące takich przypadków wskazują na znaczenie strategii uzupełniających, w tym dodatkowych iniekcji.
Przypadek Douga Leone pozostaje więc przede wszystkim medyczną ciekawostką. Nie powinien być traktowany jako zachęta do rezygnacji ze znieczulenia podczas leczenia kanałowego. Współczesne leczenie endodontyczne ma być nie tylko skuteczne, ale również możliwie komfortowe dla pacjenta.
Źródła: https://www.oralhealthgroup.com/
https://www.aae.org/









