Kupiła jagody przy drodze do Jeleniej Góry za 25 zł. W domu waga pokazała 400 gramów

zdrowienapoziomie.pl 3 godzin temu

Mieszkanka Dolnego Śląska zapłaciła 25 złotych za kubek leśnych jagód kupiony przy trasie prowadzącej w stronę Jeleniej Góry, a po powrocie do domu okazało się, iż owoców jest o jedną trzecią mniej, niż zapewniała sprzedawczyni. Kobieta opisała sprawę na lokalnej grupie na Facebooku „Jelenia Góra Podaj Dalej – Ciekawostki, Absurdy, Interwencje, Wypadki”.

Kubek miał odpowiadać słoikowi 0,9 litra

Pani Katarzyna zatrzymała się przy jednej z dróg wiodących w kierunku Karkonoszy, żeby kupić świeże owoce. Sprzedawczyni zachwalała towar i przekonywała, iż plastikowy kubeczek mieści dokładnie tyle samo jagód co tradycyjny słoik o pojemności 0,9 litra. Taka objętość powinna oznaczać mniej więcej 600 gramów owoców. Klientka zapłaciła 25 złotych, spakowała zakup do auta i pojechała dalej.

W domu przesypała jagody do słoika, żeby sprawdzić zapewnienia handlarki. Naczynie nie zapełniło się choćby w całości – w środku zostało sporo wolnego miejsca. Kobieta postawiła więc owoce na wadze kuchennej. Wyświetlacz pokazał kilka ponad 400 gramów.

„Uwaga, oszustwo”

Do wpisu na Facebooku dołączyła dwa zdjęcia: słoik z widoczną pustką w górnej części oraz wagę ze wskazaniem rzeczywistej masy zakupu.

Uwaga, oszustwo

Całość skwitowała krótkim komentarzem:

Dramat i wstyd

Sprzedaż „na słoiki” zamiast na wagę

Przy przydrożnych stoiskach leśne jagody sprzedaje się niemal wyłącznie na kubki albo na słoiki, a nie na wagę. Taki sposób odmierzania ułatwia manipulowanie ilością towaru, bo litr jagód waży średnio około 600 gramów, a kupujący nie ma jak ocenić gramatury, patrząc na plastikowy pojemnik z góry.

Sezonowa sprzedaż leśnych zbiorów rusza przy polskich drogach każdego lata, gdy pojawiają się pierwsze dojrzałe owoce. Zakup pani Katarzyny kosztował ją 25 złotych za około 400 gramów jagód, czyli mniej więcej 62 złote za kilogram.

Idź do oryginalnego materiału