Hartlepool: dwaj mężczyźni utonęli, ratując dzieci na plaży Seaton Carew

zdrowienapoziomie.pl 2 godzin temu

Dwaj mężczyźni zginęli w sobotę po południu na plaży Seaton Carew w Hartlepool na północno-wschodnim wybrzeżu Anglii, gdy ruszyli na pomoc dwójce dzieci, które zaczęły tonąć w morzu. Zgłoszenie o dzieciach w niebezpieczeństwie służby odebrały około godziny 15.45.

Mężczyźni dotarli do tonących i pomogli w ich wyciągnięciu, ale sami nie zdołali wrócić na brzeg. Na plażę skierowano ratowników RNLI, straż przybrzeżną, pogotowie i policję. Ratownicy wydobyli obu z wody, reanimacja nie przyniosła efektu. Lekarze stwierdzili zgon na miejscu. Dzieci trafiły do szpitala na badania — policja przekazała, iż są bezpieczne i nic nie zagraża ich życiu.

Sprawa trafi do koronera

Policja hrabstwa Cleveland ustaliła, iż nic nie wskazuje na udział osób trzecich. Zdarzenie traktowane jest jako tragiczny wypadek, a dokumentacja trafi do koronera, który ma odtworzyć dokładne okoliczności śmierci obu mężczyzn.

W Seaton Carew i całym regionie tragedia wywołała falę reakcji. W mediach społecznościowych pojawiły się setki wpisów z kondolencjami i podziękowaniami dla mężczyzn, którzy oddali życie, próbując ratować dzieci. Poseł Partii Pracy z okręgu Hartlepool Jonathan Brash określił zdarzenie jako „rozdzierającą serce tragedię”.

— Nie ma słów, które mogłyby zmniejszyć ból rodzin, przyjaciół i bliskich. Myślami jestem z nimi wszystkimi i wiem, iż całe miasto będzie pamiętać o tych mężczyznach — powiedział Jonathan Brash, poseł Partii Pracy z Hartlepool.

Kondolencje rodzinom ofiar i wszystkim dotkniętym tragedią złożył także konserwatywny poseł Matt Vickers.

RNLI: nie wchodź do wody, rzuć przedmiot wypornościowy

Ratownicy przypominają, iż spokojnie wyglądające morze potrafi być śmiertelnie niebezpieczne. Zagrożeniem są silne prądy, nagłe zmiany głębokości i niska temperatura wody, która błyskawicznie odbiera siły. Służby apelują, by najpierw wezwać pomoc i nie wchodzić do wody bez odpowiedniego przygotowania.

Brytyjska organizacja RNLI od lat prowadzi kampanie oparte na tym samym przekazie: osoby, które próbują ratować tonących na własną rękę, bardzo często same stają się ofiarami. Rekomendowana kolejność działań to rzucenie tonącemu koła ratunkowego, liny albo innego przedmiotu, który utrzyma go na powierzchni, i oczekiwanie na przyjazd profesjonalnych służb.

Idź do oryginalnego materiału