Tak wynika ze statystyk Urzędu Stanu Cywilnego w Kielcach. Z kolei ogólnopolskie dane dotyczące małżeństw wskazują, iż coraz mniej par decyduje się na formalizację związku. Zdaniem ekspertów to wynik m.in. zmiany obyczajów, wartości i emancypacji kobiet.
W 2025 roku w Urzędzie Stanu Cywilnego w Kielcach odnotowano 472 rozwody.
– Jeszcze 5 lat temu było ich znacznie mniej – informuje Barbara Sipa, rzecznik Urzędu Miasta w Kielcach. Podkreśla, iż w stosunku do 2020 roku, kiedy rozwodów odnotowano 340, liczba z 2025 może zaskoczyć – dodaje.
– W międzyczasie, w 2021 roku, gdy wychodziliśmy z pandemii, liczba rozwodów wzrosła, a później utrzymywała się na poziomie 370-340, w zależności od roku. W 2025 roku widzimy ewidentny skok – mówi.
W całym kraju, wg danych GUS, w 2025 roku rozwiodło się ok. 61 tys. par. Z danych za 2024 rok wynika, iż w województwie świętokrzyskim na tle Polski rozwodzi się najmniej par – wskaźnik wynosi 0,8 na 1000 par. Najgorzej jest w warmińsko-mazurskim, gdzie wskaźnik ten to już 1,8 na 1000 małżeństw.
Aleksandra Karyś, psycholog i psychoterapeutka par ocenia, iż liczba rozwodów jest duża z uwagi na rosnącą świadomość społeczną – ludzie lepiej rozpoznają sytuacje przemocowe i toksyczne relacje, a kobiety stały się bardziej niezależne finansowo, dlatego rzadziej ze względu na sytuację materialną decydują się w związkach pozostać.
– Najczęściej ludzie rozwodzą się przez kwestie fundamentalne – niezgodność przekonań, poglądów, wartości, sposobu wychowywania dzieci. Trzeba też pamiętać, iż ludzie się rozwijają i zmieniają, więc to, jakie mieli fundamenty, wchodząc w związek np. 20 lat temu, mogło się zmienić – zaznacza.
Jeśli chodzi o liczbę zawieranych małżeństw, tu trendy w regionie są mniej wyraźne. W Kielcach na tle ostatnich 5 lat wybija się rok 2021, kiedy odnotowano większą liczbę zawieranych małżeństw – 908. Rok wcześniej było ich 722, natomiast rok później już 822. W 2023 roku 780 par zdecydowało się na małżeństwo, w 2024 – 813, natomiast w 2025 – 804.
Jeśli chodzi o dane ogólnopolskie – według GUS za ubiegły rok współczynnik małżeństw pozostał na tym samym poziomie co w 2024 r., natomiast biorąc pod uwagę dekadę – liczba zawieranych małżeństw cywilnych spadła w kraju o 30 procent. Jeszcze gorzej wypadają statystyki dotyczące sakramentu małżeństwa – te w Kościele Katolickim w ciągu dekady spadły o połowę.
Zdaniem dr. Andrzeja Kościołka, socjologa przyczyn mniejszej liczby małżeństw jest wiele.
– Pierwsza kwestia to zmiana modelu rodziny. Nie ma dziś praktycznie rodzin wielopokoleniowych, a jeżeli są, to jest to traktowane jako przeżytek. Młodzi ludzie chcą żyć osobno i mieć życie wysokiej jakości. o ile trudno jest oczekiwać takiej właśnie jakości od związku, to decyzja o małżeństwie jest odkładana na później, bo może coś się wydarzy, znajdzie się osoba spełniająca oczekiwania – mówi.
Ekspert dodaje, iż zmieniły się obyczaje – dziś osoby, które nie decydują się na małżeństwo, nie spotykają się ze społecznym wykluczeniem. Młodzi ludzie nie muszą obawiać się, iż będą gorzej odbierani, gdy nie decydują się na bycie w związku. Tu duże znaczenie ma też emancypacja kobiet – nie są one zależne od mężczyzn tak jak dawniej, stały się finansowo, towarzysko i rodzinnie samowystarczalne. Zdaniem dr. Andrzeja Kościołka powszechny stał się konsumpcjonizm, widoczny także w traktowaniu relacji.
– Podchodzimy do nich, jak do innych towarów. Wszystko to, co mamy, jest tymczasowe. Zużywamy żywność, ubrania, ale niestety też relacje z innymi ludźmi: przyjaźnie, miłości i małżeństwa, niestety – ocenia.
Na każde 100 zawieranych małżeństw w Polsce przypada średnio około 35-39 rozstań. Wskaźnik ten jest znacznie wyższy w miastach, gdzie rozwodzi się ok. 8 na 1000 par, podczas gdy na terenach wiejskich wskaźnik ten wynosi ok. 4 na 1000.











