W zeszły poniedziałek w Pradze zmarło dziecko. Niezaszczepiony przedszkolak z okolic Ostrawy. Przyczyna? Błonica. Choroba, o której większość polskich lekarzy czytała tylko w podręcznikach.
Maluch trafił najpierw do szpitala uniwersyteckiego w Ostrawie, gdzie postawiono diagnozę. Potem przewieziono go do Pragi, na specjalistyczną opiekę. Nie pomogła. Zakażenie potwierdzono też u trojga z pięciorga jego rodzeństwa — całą rodzinę leczono antybiotykami.
Nieszczęście polega na tym, iż my w ogóle o tym mówimy. Błonica powinna być chorobą wyplenioną — mówi lek. Joanna Zabielska‑Cieciuch, lekarka rodzinna z ponad 30‑letnim stażem.I tu zaczyna się problem. Bo „wyplenioną” tylko na papierze. WHO nigdy oficjalnie nie skreśliła błonicy z listy — podobnie jak polio — bo zachorowania wciąż się zdarzają, a świat nie osiągnął odporności zbiorowej.
Przez 20-30 lat ani jednego przypadku. A potem spadek

W Polsce była cisza. Wyszczepialność powyżej 90-95 proc., więc nikt nie edukował. Po co straszyć chorobą, której nie widać?
No i przyszło odbicie. Dziś, jak mówi lekarka, w niektórych miejscach wyszczepialność spadła poniżej 80 proc.
To oznacza, iż nie mamy odporności zbiorowej i wystarczy przywleczenie choroby z zewnątrz.Gorzej, iż choćby nie wiemy dokładnie, jak źle jest. Po kontroli NIK okazało się, iż raporty z przychodni nie odzwierciedlają rzeczywistości. Główny Inspektor Sanitarny zarządził liczenie kart szczepień. Wyników nie ma od roku.
Ludzie boją się szczepień, ale nie boją się chorób
Bo przecież nie wiedzą, jak te choroby wyglądają. Błonica przenosi się drogą kropelkową, objawami przypomina ciężką anginę — szare naloty na śluzówkach, które przy zrywaniu krwawią. Ale to nie one zabijają.
Najgroźniejsze są toksyny bakterii. Atakują serce, nerki, wątrobę i układ nerwowy. Kiedyś śmiertelność sięgała kilkudziesięciu procent. Antybiotyki to dziś za mało — trzeba jeszcze neutralizować same toksyny.
A szczepienia dorosłych? Temat-widmo. Ostatnią dawkę dostajemy w wieku 19 lat i — koniec. Tymczasem dawka przypominająca należy się co 10 lat, dokładnie jak przy tężcu. Wiesz o tym? Większość dorosłych nie wie.
Lekarka wskazuje przykład Australii: nie chcesz szczepić dziecka, twój wybór — ale nie dostaniesz zasiłku rodzinnego. Nikt nikogo nie ścigał, a wyszczepialność wzrosła. U nas? Kolejne rządy boją się niepopularnych decyzji.








