Pomagając podczas katechizacji dzieci przy parafiach (to w ramach "zabranej" przez rząd jednej godziny religii w szkole) staram się wskazywać im młodych ludzi, na których mogliby się wzorować w swoim życiu. Był już św. Pier Giorgio Frassati, św. Carlo Acutis, św. Stanisław Kostka. Kandydatów na dalsze spotkania nie brakuje, bo i wielu młodych żyło tak pięknie, iż zostali włączeni przez Kościół Katolicki do grona świętych i błogosławionych.
I wciąż wyszukuję i poznaję nowych, w tym także tych, którzy dopiero są kandydatami na ołtarze. Całkowicie przypadkiem dowiedziałam się o francuskim chłopcu Guy'u Pierre de Fontgallandzie, który zmarł w opinii świętości w wieku zaledwie 12 lat. Dzisiaj przypada 101 rocznica jego narodzin dla Nieba.

Jedną z najcenniejszych informacji, które pomogły mu podjąć decyzję o "współpracy" z Bogiem, była wiadomość od jego babci, iż Pan Jezus przebywa w sercach grzecznych dzieci. Mały Guy Pierre zaś marzył, aby Pan Jezus nie opuszczał jego dziecięcego serca.
Od dzieciństwa jego wielką pasją była liturgia, pilnie śledził każdą Mszę świętą i uwielbiał przebywać na adoracji Najświętszego Sakramentu. Raz choćby pokłócił się z mamą, kiedy zauważył, iż na spotkanie ze znajomymi zakłada lepszą sukienkę, a do kościoła gorszą. Miał wtedy krzyknąć "Nie rozumiem cię!". Mały Guy szczególnie upodobał sobie modlitwę "Zdrowaś Maryjo" i odmawiał ją wiele razy w ciągu dnia. Wszystko, co było związane z Matką Bożą, budziło jego zachwyt. W swoim pokoju miał figurę Maryi, którą zawszę kiedy mógł, ozdabiał świeżymi kwiatami.
W 1917 roku razem z mamą odwiedził grób św. Teresy od Dzieciątka Jezus, która jeszcze wtedy była Służebnicą Bożą. Postać Małej Tereski tak zachwyciła chłopca, iż postanowił wziąć z niej przykład. Co ciekawe, przy grobie przyszłej świętej czuje cudowny zapach kwiatów.
W swoim dzienniczku prowadzonej przed Pierwszą Komunią Świętą notuje trzy postanowienia:
- Odmawiać co dzień ranne i wieczorne modlitwy.
- Nie przeżyć ani jednego dnia bez zrobienia przynajmniej jednego poświęcenia dla Jezusa, które wymagałoby wysiłku,
- Starać się o to, by stać się mniej leniwym, by lepiej pracować, aby kiedyś zostać księdzem.
Na końcu tych postanowień napisał "O Jezu, pobłogosław mi, spraw, bym Cię kochał zawsze całym sercem".
Podczas swojej Pierwszej Komunii Świętej usłyszał w swoim sercu głos samego Jezusa: "Mój mały, zabiorę cię niedługo do siebie, umrzesz młodo". Tak bardzo ufał Jezusowi, iż odpowiedział: "Tak, niech się dzieje wola Twoja". Nikomu przez dłuższy czas nie opowiadał o tym zdarzeniu. Zdradził to dopiero mamie, w momencie kiedy zachorował i zrozumiał, iż wypełnia się obietnica Pana Jezusa.
Będąc w 1924 roku na pielgrzymce w Lourdes otrzymał od Maryi potwierdzenie słów, które kilka lat wcześniej powiedział mu Pan Jezus. Maryja miała mu wtedy obiecać, iż umrze w jej dzień, czyli w sobotę. Zaledwie kilka miesięcy po tym zdarzeniu Guy Pierre zapadł na błonicę - zakaźną chorobę występującą u dzieci, wywoływaną przez bakterię maczugowca błonicy. Powoli tracił siły, ale całe cierpienie oddał w intencji zadośćuczynienia za grzechy. "Dziś umrę - powiedział matce po wielu tygodniach chorowania - nie płacz, to będzie bardzo miłe. Kiedy zabraknie mi tchu i nie będę już mógł mówić, żeby powiedzieć Jezusowi, iż go kocham, połóż krucyfiks na moich ustach, abym mógł go jeszcze całować". Zgodnie z tym życzeniem, przed śmiercią zdążył jeszcze ucałować krzyż i powiedzieć: "Jezu, kocham Cię, Mamusiu!". Mama chłopca zorientowała się, iż to nie ją woła, ponieważ jego wzrok był utkwiony w kogoś innego, kogo nikt inny nie widział w pokoju chłopca. To, co Guy widział, zdradzały jego oczy i uśmiech. Maryja, tak jak obiecała, przyszła po chłopca w sobotę, 24 stycznia 1925 roku.
Biografia nastolatka, która pojawiła się zaledwie kilka lat po jego śmierci, została przetłumaczona na 13 języków i rozeszła się w 100 000 egzemplarzach. Około 300 ludzi przypisuje mu swoje nawrócenie, a 700 twierdzi, iż zawdzięcza mu odnalezienie powołania. Do kurii diecezjalnej trafiło w sumie ponad 80 000 informacji o otrzymanych łaskach za wstawiennictwem chłopca. Zebrano 1 312 000 podpisów dzieci i dorosłych pod petycją o beatyfikację Guya Pierre de Fontgallanda. W latach 40 kongregacja zamknęła proces beatyfikacyjny, a chłopcu przysługuje tytuł Sługi Bożego.








