Wszystkich Świętych, kiedy kogoś brakuje. O tęsknocie, której nie widać

rzecznikprasowy.pl 7 godzin temu

Są takie straty, po których nic nie jest już takie samo. A jednak świat się nie zatrzymał. Zachowuje się tak, jakby nic się nie wydarzyło. Ludzie pracują, śmieją się, planują przyszłość. Tylko ktoś, kto stracił bliską osobę, wie, jak trudno czasem uczestniczyć w tej zwyczajności. Zbliżający się dzień Wszystkich Świętych może sprawić, iż tęsknota powróci ze zdwojoną siłą. choćby jeżeli od pożegnania minęło już wiele lat.

Pierwszego listopada cmentarze rozświetlają tysiące zniczy. Kupujemy kwiaty, porządkujemy groby, wspominamy tych, których nie ma już wśród nas. To dzień, w którym pamięć o zmarłych staje się szczególnie widoczna. Ale żałoba nie zawsze wygląda jak płomień świecy czy łza nad grobem. Czasem przypomina zupełnie zwykły poranek, kiedy odruchowo chcemy zadzwonić do kogoś, z kim od dawna nie możemy już porozmawiać. Albo rodzinny obiad, podczas którego jedno miejsce pozostaje puste. Bywa, iż najtrudniejsze nie jest samo wspomnienie śmierci. Najtrudniejsza okazuje się świadomość, iż życie toczy się dalej, choć zabrakło w nim kogoś, kto był jego istotną częścią.

Dlaczego we Wszystkich Świętych tęsknota może powrócić ze szczególną siłą?

Śmierć bliskiej osoby nie oznacza, iż jej wspomnienie z czasem traci znaczenie. choćby po wielu latach niektóre daty, miejsca, zapachy, piosenki, dania i sytuacje mogą przywołać emocje, które wydawały się już mniej dotkliwe. Psychologowie opisują takie doświadczenia jako reakcje rocznicowe. Mogą pojawiać się w rocznicę śmierci, urodziny zmarłej osoby, podczas świąt i innych wydarzeń przypominających o stracie.

W przeglądzie badań opublikowanym online w 2025 roku badacze Edouard Leaune, Pauline Lau-Taï i Alexandra Pitman opisali występowanie reakcji emocjonalnych, psychicznych i fizycznych związanych z ważnymi datami po stracie bliskiej osoby. Ich przebieg jest indywidualny, a dostępne badania różnią się pod względem metod i analizowanych doświadczeń.

Wszystkich Świętych może być właśnie takim momentem. Obecność rodzin na cmentarzach, zapach chryzantem, płonące znicze czy wspomnienia powracające podczas rozmów mogą przypominać o kimś, kogo bardzo brakuje. Nie oznacza to jednak, iż wcześniejsze miesiące były pozbawione postępów w oswajaniu straty. Nawrót tęsknoty nie musi oznaczać powrotu do początku żałoby. Czasami przypomina jedynie, iż ważna relacja pozostawiła po sobie ślad.

Żałoba to również trudność pogodzenia się z tym, iż świat biegnie dalej

Jednym z mniej oczywistych doświadczeń po śmierci bliskiej osoby bywa zderzenie osobistej tragedii ze zwyczajnością otoczenia. Kiedy kończą się uroczystości pogrzebowe, znajomi wracają do swoich obowiązków. W pracy pojawiają się kolejne zadania. Trzeba zrobić zakupy, zapłacić rachunki, odpowiedzieć na wiadomości, a czasem zająć się rodziną lub dziećmi. Zewnętrzny świat stopniowo odzyskuje dawny rytm. Wewnętrzny niekoniecznie. Właśnie ta rozbieżność może wywoływać bolesne poczucie osamotnienia. Osoby wokół mogą nie dostrzegać, ile wysiłku wymaga wykonanie najprostszych czynności, kiedy codzienność wciąż przypomina o nieobecności bliskiej osoby.

Co więcej, nie wszystkie straty spotykają się z takim samym zrozumieniem. Żałoba po rodzicu, partnerze, dziecku, rodzeństwie, ulubionej cioci, z którą miałaś dobry kontakt, czy bliskim przyjacielu może wyglądać zupełnie inaczej. Znaczenie ma charakter relacji, okoliczności śmierci, wcześniejsze doświadczenia i dostępne wsparcie. Dlatego zdanie „czas już wrócić do normalności”, choćby wypowiedziane w dobrej wierze, może być dla kogoś szczególnie trudne. Bo do jakiej normalności adekwatnie miałby wrócić, skoro jedna z ważnych osób już nigdy nie będzie w niej obecna? Być może bardziej realistyczne niż odzyskanie dawnego życia jest stopniowe odnajdywanie się w rzeczywistości, która nie wygląda już tak samo.

Można śmiać się rano i płakać wieczorem. Żałoba nie przebiega według harmonogramu

Wokół żałoby narosło przekonanie, iż człowiek powinien przechodzić przez określone etapy, aby ostatecznie pogodzić się ze stratą. Tymczasem współczesne podejścia psychologiczne opisują znacznie bardziej złożony proces. Margaret Stroebe i Henk Schut opracowali dwuprocesowy model radzenia sobie z żałobą. Zakłada on, iż człowiek może naprzemiennie koncentrować się na doświadczeniu straty oraz na zadaniach związanych z dalszym życiem. Przegląd systematyczny badań nad tym modelem wskazuje, iż dobrze oddaje on różnorodność przeżyć osób w żałobie, choć nie wszystkie jego założenia zostały jednakowo dobrze zbadane. W praktyce oznacza to, iż wspomnienia i smutek mogą przeplatać się z pracą, spotkaniami, zainteresowaniami, a choćby chwilami autentycznej radości. Ktoś może rano wzruszyć się na widok starego zdjęcia, po południu śmiać się z przyjaciółmi, a wieczorem znów boleśnie odczuwać czyjąś nieobecność. Te doświadczenia nie muszą sobie przeczyć.

Człowiek może jednocześnie tęsknić za przeszłością i znajdować powody, by cieszyć się teraźniejszością. Nie oznacza to zapomnienia ani umniejszenia tego, co wydarzyło się wcześniej. A jednak właśnie w takich chwilach pojawia się czasem uczucie, o którym rzadko rozmawiamy otwarcie.

Poczucie winy po stracie bliskiej osoby

Poczucie winy jest jednym z możliwych doświadczeń towarzyszących żałobie. Nie zawsze dotyczy samej śmierci. Czasami odnosi się do wydarzeń sprzed straty, a czasami do życia, które następuje później. Powracają myśli o niewykorzystanych okazjach do spotkania, niewypowiedzianych słowach i rozmowach, które zakończyły się nie tak, jak byśmy chcieli:

• „Mogłam częściej odwiedzać”.

• „Mogłem wcześniej zadzwonić”.

• „Dlaczego nie powiedziałam, jak bardzo go kocham?”.

Z perspektywy czasu łatwo przypisywać sobie wiedzę, której wcześniej nie mieliśmy. Dzisiaj znamy zakończenie historii. Wtedy niekoniecznie zdawaliśmy sobie sprawę, jak kilka wspólnych chwil pozostało. Nie oznacza to, iż wszystkie trudne wspomnienia można wymazać jednym pocieszającym zdaniem. W niektórych relacjach rzeczywiście pozostają nierozwiązane konflikty, żal czy poczucie odpowiedzialności. Takie uczucia zasługują na potraktowanie z uwagą, a nie na automatyczne zaprzeczanie im.

Inny rodzaj poczucia winy pojawia się wtedy, gdy osoba w żałobie zaczyna znów doświadczać przyjemności. Pierwszy wyjazd bez bliskiej osoby. Pierwsze spotkanie, podczas którego śmiech przychodzi zupełnie naturalnie. Nowy związek. Dobry dzień, w którym przez kilka godzin nie myślimy o stracie. Czasami takim chwilom towarzyszy niepokojąca myśl: czy skoro znowu potrafię być szczęśliwa, to znaczy, iż kochałam za mało? Warto jednak dostrzec różnicę między pamięcią o człowieku a nieustannym przeżywaniem cierpienia. Ból nie jest miarą miłości. A chwila szczęścia nie unieważnia żałoby.

Czy można przez cały czas kochać kogoś, kogo już nie ma?

Przez lata w myśleniu o żałobie obecne było przekonanie, iż poradzenie sobie ze stratą wymaga stopniowego odcięcia emocjonalnej więzi ze zmarłym człowiekiem. Dzisiaj badacze przyglądają się również zjawisku określanemu jako „continuing bonds”, czyli podtrzymywanie więzi z osobą zmarłą. Może ono przyjmować bardzo różne formy. Dla jednej osoby będzie to pielęgnowanie wspomnień, dla innej zachowanie wspólnych zwyczajów, opowiadanie historii, przechowywanie pamiątek albo kontynuowanie czegoś, co było ważne dla zmarłego. Nie chodzi o zaprzeczanie śmierci. Raczej o uznanie, iż znaczenie relacji nie zawsze kończy się wraz z fizyczną nieobecnością człowieka.

Przegląd badań nad podtrzymywaniem więzi ze zmarłymi wskazuje jednak na istotną rzecz: takie doświadczenia mogą przynosić zarówno ukojenie, jak i cierpienie. Nie istnieje jedna forma pamiętania o kimś, kto był dla nas ważny, która będzie dobra dla wszystkich. To ważne również dlatego, iż nie każda relacja była szczęśliwa. Po śmierci bliskiego można odczuwać miłość, tęsknotę, gniew, ulgę, rozczarowanie albo wiele sprzecznych emocji jednocześnie. Nie trzeba idealizować przeszłości, żeby uznać jej znaczenie. Czasami pamięć o drugim człowieku pozostaje w drobiazgach. W charakterystycznym powiedzeniu, którego używamy bez zastanowienia. W sposobie przygotowywania rodzinnej potrawy. W muzyce, do której wracamy po latach. Człowiek może odejść z naszego życia, a jednak przez cały czas wpływać na to, kim jesteśmy.

Jak przeżyć Wszystkich Świętych po stracie bliskiej osoby?

Nie każdemu ten dzień przynosi ukojenie. Dla jednych wspólna wizyta na cmentarzu jest ważnym rytuałem. Dla innych wiąże się z napięciem, trudnymi wspomnieniami albo koniecznością uczestniczenia w rodzinnych spotkaniach, na które nie mają siły. Wielu osobom pomaga możliwość zdecydowania, jak chcą spędzić ten czas. Można odwiedzić grób wcześniej, gdy na cmentarzu jest spokojniej. Można poprosić kogoś bliskiego o towarzystwo. Można również pozostać w domu, obejrzeć wspólne fotografie, przygotować ulubione danie zmarłej osoby albo zwyczajnie spędzić dzień tak, jak pozwalają na to siły. Nieobecność na cmentarzu nie jest równoznaczna z brakiem pamięci. Podobnie jak brak łez nie oznacza braku uczuć. W dniu poświęconym wspominaniu zmarłych warto pozostawić miejsce również dla tych, którzy zostali. Dla ich zmęczenia, potrzeb i ograniczeń.

Osoby wspierające kogoś w żałobie także nie muszą mieć gotowych odpowiedzi. Czasami większe znaczenie niż zapewnienie, iż wszystko się ułoży, ma proste pytanie: „Chcesz o nim porozmawiać czy wolisz, żebym po prostu z tobą pobyła?”. Ważne jest także rozpoznanie sytuacji, w których potrzebna staje się profesjonalna pomoc. jeżeli cierpienie przez długi czas poważnie utrudnia codzienne funkcjonowanie, nasila się lub pojawiają się objawy depresji, warto porozmawiać z psychologiem, psychoterapeutą albo lekarzem. Żałoba sama w sobie jest naturalną reakcją na stratę, jednak u niektórych osób może rozwinąć się zaburzenie przedłużającej się żałoby lub inne trudności wymagające leczenia.

Nie trzeba zapominać, żeby pozwolić sobie znowu żyć

W żałobie istnieje pewna szczególnie bolesna sprzeczność. Pragniemy, żeby cierpienie stało się lżejsze, ale czasami obawiamy się, iż wraz z nim osłabnie pamięć o ukochanym człowieku. Jakby dalsze życie oznaczało pozostawienie go za sobą. A przecież wspólna historia składała się nie tylko z ostatniego pożegnania. Były w niej zwyczajne poranki, rozmowy, drobne przyjemności, święta, nieporozumienia, gesty czułości i chwile, których znaczenie dostrzegamy dopiero po latach. Śmierć zmienia możliwość tworzenia kolejnych wspomnień. Nie odbiera jednak znaczenia tym, które już powstały.

Balsam dla duszy w żałobie. Jak żyć po stracie bliskiej osoby?

O tej trudnej granicy między tęsknotą a powrotem do życia opowiada również odcinek „Balsam dla duszy w żałobie. Jak żyć po stracie bliskiej osoby?” z serii Balsam dla duszy w podcaście „Dobrze Tu Być”. To refleksyjna opowieść o uczuciach, których czasem nie umiemy wypowiedzieć, o prawie do słabości i o miłości, która pozostaje częścią naszej historii. Bez wyznaczania terminu zakończenia żałoby i bez oczekiwania, iż każdy będzie przeżywał ją tak samo. Posłuchaj:

Bo być może jedną z najważniejszych rzeczy, jakie możemy usłyszeć po stracie, jest to, iż nie musimy przez całe życie udowadniać swojej miłości cierpieniem. Możemy wspominać. Możemy tęsknić. Możemy czasem płakać, a czasem śmiać się do rozpuku. I jeżeli pewnego dnia odkryjemy, iż życie znowu sprawia nam przyjemność, nie musi to oznaczać, iż zapomnieliśmy. Przecież, zanim zaczęliśmy opłakiwać czyjąś śmierć, przez długi czas mieliśmy szczęście uczestniczyć w jego życiu. I może właśnie dlatego pamięć o bliskich zasługuje na coś więcej niż wspomnienie dnia, w którym odeszli. Zasługuje również na pamięć o wszystkich dniach, w których byli z nami.

Autor: Renata Zielezińska – twórczyni i prowadząca podcast „Dobrze Tu Być”.

Idź do oryginalnego materiału