Na początku marca 2026 r, kilka dni po uderzeniu USA na Iran, sytuację w Polsce oceniano jako stabilną. Nie widziano wtedy bezpośrednich zagrożeń dla dostępności leków w Polsce. Eksperci podkreślają jednak, iż trwający konflikt zwiększa ryzyko znacznych problemów w przyszłości i wpływa pośrednio na system dostaw.
Według raportu na PharmExec na skutek trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie najbardziej narażone są dostawy leków onkologicznych i preparatów biologicznych wymagających transportu w kontrolowanej temperaturze, a także popularnych generyków, których produkcja zależy od azjatyckich surowców i wrażliwych kosztowo łańcuchów dostaw.
Korea Południowa reaguje stanowczo
W połowie kwietnia 2026 roku w Korei Południowej weszły w życie nowe przepisy. Tamtejsze władze wydały zakaz nadmiernego gromadzenia igieł oraz strzykawek medycznych. Decyzja ta obejmuje zarówno państwowe szpitale, jak i hurtownie farmaceutyczne. To działanie prewencyjne rządu w Seulu w odpowiedzi na rosnące obawy o możliwe zakłócenia w logistyce, obejmującej również dostawy leków.
Władze najprawdopodobniej chcą zapobiec sztucznej rynkowej panice. Wykupywanie asortymentu przez duże podmioty mogłoby doprowadzić do zapaści systemu opieki zdrowotnej. Znamy to zjawisko doskonale z pierwszych miesięcy pandemii COVID-19. Rząd Korei Południowej zapowiedział pilne konsultacje z krajowymi producentami wyrobów medycznych, by zwiększyć ich produkcję i uniknąć braków. Wprowadzanie tych przepisów łączy się z surowymi karami finansowymi za nieuzasadnione gromadzenie zapasów.
Skąd w ogóle wzięły się nagłe braki podstawowego sprzętu w tak rozwiniętym kraju? Jednym z kluczowych czynników jest obecna eskalacja działań zbrojnych w rejonie Iranu. Zakłócenia w globalnym przepływie ropy mocno wywindowały ceny rynkowe tworzyw sztucznych. A specjalistyczny plastik jest przecież absolutnie niezbędny do masowej produkcji strzykawek i sprzętu do iniekcji.
Wojna utrudnia transport leków drogą powietrzną
Konflikt na Bliskim Wschodzie pokazał znów bardzo wyraźnie, jak bardzo branża farmaceutyczna zależy od międzynarodowej wymiany. Ostatnia eskalacja irańskiego konfliktu sparaliżowała najważniejsze lotnicze węzły komunikacyjne na świecie. Przepływ leków z rynków wschodnich do Europy drastycznie zwolnił.
Duże lotniska w Dubaju, Abu Zabi i Dosze dotąd obsługiwały transport znaczących ilości leków i innych produktów medycznych. Były to najważniejsze punkty przerzutowe dla towarów krążących między Europą a Indiami czy Chinami. Obecne zamknięcie przestrzeni powietrznej wymusiło na firmach logistycznych radykalne kroki. Niestety przekierowywanie samolotów na nowe trasy jest zawsze bardzo kosztowne.
Dzisiaj duże samoloty transportowe z lekami muszą szerokim łukiem omijać strefę konfliktu zbrojnego. Branża farmaceutyczna zmuszona jest do korzystania z alternatywnych, znacznie dłuższych korytarzy powietrznych. Część cennych ładunków przeniesiono na lądowy transport kołowy, jednak jest to proces bardzo powolny i skomplikowany. Jednocześnie ceny ubezpieczeń całego transportu mocno wystrzeliły w górę.
Zimny łańcuch dostaw i leki onkologiczne w strefie ryzyka
Szczególnie niebezpiecznie wygląda dzisiaj sytuacja nowoczesnych i najdroższych preparatów medycznych. Wiele z nich wymaga rygorystycznej kontroli temperatury podczas całego transportu. Dystrybucja w warunkach chłodniczych (ang. cold chain) jest bardzo wymagająca. Wydłużone o wiele godzin trasy lotnicze stwarzają tu bardzo duże logistyczne problemy. Zastępcze przewożenie leków ciężarówkami przez kraje Bliskiego Wschodu, gdzie upały to codzienność, to kolejne zwiększenie ryzyka. W grupie najwyższego ryzyka znajdują się leki onkologiczne. Poważny problem dotyczy też bardzo wrażliwych na temperaturę przeciwciał monoklonalnych, ponieważ leki z tej grupy mają często bardzo krótki termin przydatności do użycia.
Wojna w Iranie uderza w rynki leków generycznych
Konflikt zbrojny wokół Iranu to jednak nie tylko problem przewoźników lotniczych. To również uderzenie w globalny rynek surowców. Przez Cieśninę Ormuz przepływa bardzo duża część światowej produkcji ropy naftowej. Zablokowanie tego morskiego szlaku podniosło koszty produkcji leków w całej Azji.
Wszelkie pochodne ropy to przecież wszechobecne w farmacji rozpuszczalniki, które są masowo wykorzystywane do syntezy substancji czynnych. API z Chin i Indii jest często fundamentem dla wielu grup leków. Rosnące koszty uderzają też w branżę samych opakowań medycznych. Fabryki na całym świecie raportują już pierwsze przestoje produkcyjne. Brakuje sterylnych gumowych korków do fiolek czy worków do kroplówek.
Co ten światowy kryzys oznacza dla Polski?
Z zachodnich rynków docierają informacje o wzroście liczby hurtowni, które doświadczają braków leków lub znaczącego opóźnienia dostaw. Raporty branżowe i komentarze ekspertów wskazują, iż na zachodnich rynkach pierwsze braki występują w grupie drogich leków biologicznych. Jednak problem ten najprawdopodobniej zejdzie bardzo gwałtownie na znacznie niższy poziom. Tańsze leki na nadciśnienie czy cukrzycę mogą zostać zepchnięte na koniec kolejki załadunkowej w samolotach.
Radykalna decyzja rządu Korei Południowej wskazuje na jedno. Duże państwa w ciszy przygotowują się na nadejście trudnych scenariuszy zaopatrzeniowych.
Źródła:
- https://www.reuters.com/legal/litigation/south-korea-bans-stockpiling-medical-needles-syringes-prevent-supply-disruptions-2026-04-13/
- https://www.pharmexec.com/view/conflict-middle-east-disrupts-drug-supplies-report
- https://www.reuters.com/world/middle-east/middle-east-war-disrupts-pharma-air-routes-risks-cancer-drugs-supply-2026-03-16/















.webp)

