Taksówkarz: Kursy z kasyna mam do świtu. Mój stały klient to budowlaniec na rencie

natemat.pl 1 godzina temu
– "Uzależnienie nie wybiera" – skwitował kierowca, gdy zdziwiłam się, iż środek tygodnia, a on pochwalił się, iż nie nadąża z rozwożeniem gości z kasyna. Była 6.04 rano, za pół godziny miałam pociąg z do Warszawy – opowiada Dorota.


– Miała pani szczęście, iż wziąłem ten kurs, bo zjeżdżałem do domu, ale akurat mieszkam w pobliżu dworca – zagaił taksówkarz. Dorota zapytała, czy jeździł całą noc, powiedział, iż tak. I iż od 30 lat jeździ głównie nocami. Ma stałe miejscówki – dawniej pod wrocławskim Dworcem Głównym i Hotelem Grand woził podpitych turystów. Teraz ustawia się pod jednym z całodobowych kasyn – tym na Starym Mieście.

Dziś też całą noc woził hazardzistów, głównie Polaków. Nad ranem do domu wracali przegrani i podpici.

Był wtorek. Dorota była pewna, iż kasyna to rozrywka turystów, a nie lokalnych mieszkańców, no i raczej weekendowa. – Uzależnienie nie wybiera – skwitował taksówkarz.

– O 4 rano odwiozłem do domu stałego klienta. Budowlaniec na rencie, który gra w tajemnicy przed żoną, bo jak jeszcze pracował zawodowo, narobił długów i ledwo z nich wyszli. Rok temu znowu zaczęli mieć z żoną osobne sypialnie, wtedy wrócił do gry, bo mógł niepostrzeżenie wymykać się na noce. Wkłada pod kołdrę zrolowany koc i układa w taki kształt, iż gdyby nie daj Boże, żona obudziła się, szła do łazienki i po drodze zajrzała do jego pokoju, pomyśli, iż to on tam śpi! – opowiadał taksówkarz.

Nauczyciel, prawnik, psycholog. Hazard nie wybiera.

Raport "Oszacowanie rozpowszechnienia oraz identyfikacja czynników ryzyka hazardu i innych uzależnień behawioralnych – edycja 2023/2024" przygotowany przez Fundację CBOS, pokazał, iż często wśród hazardzistów są osoby, które mają niskie dochody, albo choćby trudności finansowe, ale wierzą, iż mają szanse na wygraną, która rozwiąże ich problemy.

– Hazard w kasynach kojarzy się nam tylko z bogatymi ludźmi. To stereotyp – mówi dr Bernadeta Lelonek-Kuleta z Katedry Psychoprofilaktyki Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, terapeutka zaburzeń uprawiania gier hazardowych.

Według raportu około 35 tys. Polaków w wieku powyżej 15 lat ma problem z hazardem. Uzależnienie dotyka głównie osób poniżej 24 roku życia, szczególnie mężczyzn.

Jak podaje serwis stopuzaleznieniom.pl, w ciągu ostatnich pięciu lat zanotowano wzrost o 30 proc. osób uzależnionych od hazardu, co jest związane z łatwiejszym dostępem do gier online, w tym darmowych wersji hazardowych.

– Uzależnienie od hazardu często łączy się z innymi uzależnieniami. Hazardziści bardzo często są też alkoholikami – mówi dr hab. n. med. Grzegorz Opielak, psychiatra.

Hazard nad polskim morzem – w Międzyzdrojach


Dorocie przypomniało się, jak była w minione lato w Międzyzdrojach, u przyjaciółki. Na głównym deptaku, Promenadzie Gwiazd, codziennie mijały grupkę ludzi. Kilka osób nagabywało przechodniów, proponując grę w trzy kubki.

– Zasady są teoretycznie proste – gracz musi obserwować ruchy rozgrywającego i wskazać kubek, pod którym znajduje się kulka. W praktyce równie trudno to odgadnąć, jak w przypadku karcianych sztuczek naciągaczy – mówi Dorota.

Przyjaciółka mieszka tam od dziecka i zna pół miasta. Powiedziała jej, iż wie od kolegi policjanta, iż to nadmorska szajka, z którą kilka można zrobić. I iż choć od lat nie ma wakacji, żeby na komendę nie zgłaszali się pokrzywdzeni, to policjanci są bezradni.

– Policjant powiedział przyjaciółce, iż dają się nabrać młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni – tracą duże pieniądze. Ludzie wszystkich zawodów – nauczyciele, prawnicy, a choćby psychologowie, choć akurat dla nich ten mechanizm uzależnieniowy jest przecież czytelny – opowiada Dorota.

Jak to możliwe? – Oszuści odgrywają scenki przed turystami. Ktoś podstawiony wygrywa, więc są krzyki euforii, brawa i zbiera się tłum – ludzie kibicują, ekscytują się i kuszą na grę. Szajka całe lato podróżuje po wybrzeżu, po większych miejscowościach – Świnoujście, Międzyzdroje. Ludzie się wymieniają, żeby oszukani nie zorientowali się, iż to te same twarze, nie rozpoznali tego, kto ich oszukał i nie przyprowadzili policjantów – mówi Dorota.

Dodaje, iż wśród podstawionych wygrywających, są też kobiety. To rozbudza w przechodniach nadzieje na wygraną. Stereotypowy uliczny gracz i hazardzista to mężczyzna, a nie kobieta, więc ludzie się łudzą: "Jeśli przypadkowej dziewczynie, turystce, udało się ot tak, wygrać duże pieniądze, może mi też się poszczęści!".

– Mechanizm w każdym uzależnieniu behawioralnym jest ten sam – chodzi o pobudzenie układu kary i nagrody w mózgu. W internecie krąży filmik, który dobrze pokazuje, jak działa uzależnienie: Ludzik przechodzi obojętnie obok czegoś, co leży na ziemi. Kolejny raz ponosi to, z ciekawości, i robi się lekko różowy. Kolejny raz już nie mija tego obojętnie, tylko sięga po to i robi się czerwony, jest trochę na haju. Potem coraz chętniej podnosi to coś z ziemi, a z czasem zaczyna już chodzić i tego szukać – rozgląda się, przeszukuje teren. Tak to działa – chcemy powtarzać coś, co jest przyjemne. Można wpaść w błędne koło – mówi Grzegorz Opielak, psychiatra.

– Gry hazardowe, ze względu na element niepewności, ryzyka i niespodzianki, mają to do siebie, iż dostarczają przyjemnej stymulacji, emocji, podniecenia i ekscytacji towarzyszącej oczekiwaniu na wynik, mogą uzależnić. Traktowanie ich jako rozrywki raz na jakiś czas, sporadycznej, nie jest tak niebezpieczne, jak upatrywanie źródła zarobkowania w hazardzie – mówi dr Bernadeta Lelonek-Kuleta.

Dodaje jednak, iż zawsze zaleca ostrożność: – Nie wszyscy się uzależniają, ale nigdy nie wiadomo, kto się uzależni, a kto nie. I czy akurat my nie jesteśmy obarczeni czynnikami, które czynią nas bardziej podatnymi. Tego ze 100-procentową pewnością nie przewidzi choćby terapeuta uzależnień.

Idź do oryginalnego materiału