– Mamy terapię, która pozwala na uzyskanie długotrwałych odpowiedzi w bardzo zaawansowanych chorobach, co było dla nas kiedyś niewyobrażalne – powiedział dr hab. n. med. Radosław Mądry z Kliniki Ginekologii Onkologicznej Instytutu Onkologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.
Klinicystów niepokoi ogólnoświatowy rosnący trend zachorowań na raka endometrium. Z szacunków wynika, iż śmiertelność spowodowana rakiem endometrium w ciągu najbliższych 20 lat może wzrosnąć aż o mniej więcej 25 proc. Dostępne dane wskazują, iż w kolejnych latach chorych na ten nowotwór będzie przybywać.
Rak trzonu macicy, inaczej rak endometrium, rozwija się w błonie śluzowej wyścielającej macicę nazywanej endometrium. Jest to najczęstszy nowotwór ginekologiczny w krajach rozwiniętych, a każdego roku na całym świecie zgłasza się około 417 tys. nowych przypadków, przy czym prognozuje się, iż wskaźniki częstości występowania tej choroby wzrosną prawie o 40 proc. do 2040 r. U około 15–20 proc. pacjentek w chwili rozpoznania choroba jest w stadium zaawansowanym.
Mniej więcej 75 proc. przypadków tego nowotworu jest diagnozowanych we wczesnym stadium i zwykle można je wyleczyć chirurgicznie. Jednak kobiety z zaawansowanym i nawrotowym rakiem endometrium mają ograniczone możliwości terapeutyczne w sytuacji niepowodzenia standardowej chemioterapii opartej na pochodnych platyny.
W ostatnim czasie pojawiły się nowe opcje terapeutyczne w raku endometrium pacjentek z profilem dMMR (obecność zmian genetycznych zaburzających prawidłową naprawę DNA w komórkach). Ten typ nowotworu występuje u około 25–30 proc. pacjentek z zaawansowanym rakiem endometrium.
Jak powiedział podczas Priorytetów w Ochronie Zdrowia (29 stycznia 2025 r. w Warszawie) dr hab. n. med. Radosław Mądry, specjalista w położnictwie, ginekologii i ginekologii onkologicznej z Kliniki Ginekologii Onkologicznej Instytutu Onkologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, w Polsce specjaliści mają możliwość stosowania immunoterapii tylko w przypadku progresji u pacjentek z profilem dMMR.
– Program terapeutyczny raka trzonu zakłada leczenie pacjentek o tak zwanej cesze dMMR, czyli pewnej subpopulacji chorych, które w określony sposób profilujemy immunohistochemicznie albo molekularnie – wskazał ekspert.
– Zmiany dotyczą 50 proc. pacjentek, które mogą żyć po rozpoczęciu terapii ponad 4 lata. Czyli mamy terapię, która pozwala na uzyskanie długotrwałych odpowiedzi w bardzo zaawansowanych chorobach, co było dla nas kiedyś niewyobrażalne – stwierdził dr Mądry.
– Gdybym był ministrem zdrowia, zgodziłbym się na finansowanie pierwszej linii leczenia. Bo w tej chwili leczymy pacjentki w nawrocie dMMR w drugiej linii mniej efektywnie i za większe pieniądze. Moglibyśmy leczyć te pacjentki w pierwszej linii i dużo z nich byłoby wyleczonych – dodał specjalista.