Superjacht Zuckerberga zignorował wezwanie o pomoc. Załoga zasłania się absurdalnym powodem

imagazine.pl 1 godzina temu

Pływający pałac za 300 milionów dolarów, zepsuta łódź z dzieckiem na pokładzie i komunikat radiowy, którego rzekomo nikt nie usłyszał.

Luksusowy superjacht należący do szefa Mety przepłynął u wybrzeży Alaski obok jednostki w potrzebie, ignorując apel amerykańskiej Straży Wybrzeża. Choć prawo nie zmuszało załogi do interwencji, sytuacja wywołała falę oburzenia. Tłumaczenia przedstawicieli miliardera obnażają przy tym zadziwiającą ignorancję w kwestii podstawowych zasad bezpieczeństwa morskiego.

Statek za 300 milionów dolarów i głuche radio

Do incydentu doszło na początku sierpnia w pobliżu Point Highland na Alasce. Amerykańska Straż Wybrzeża (USCG) odebrała zgłoszenie od uszkodzonej, 6-metrowej łodzi, na pokładzie której znajdowały się dwie kobiety, dziecko oraz pies. Ponieważ sytuacja nie zagrażała bezpośrednio życiu, służby nadały otwarty komunikat z prośbą o dobrowolną pomoc do jednostek znajdujących się w okolicy.

Dane z systemu śledzenia statków (AIS) bezlitośnie pokazują, iż najbliżej znajdował się „Launchpad” – mierzący 118 metrów superjacht Marka Zuckerberga, oraz jego jednostka wspierająca „Wingman”. Zamiast ruszyć z pomocą, potężny jacht miliardera zwolnił i zatrzymał się, pozwalając, aby uszkodzoną łodzią zajął się płynący za nim turystyczny statek pasażerski „Wilderness Legacy”. Statek wsparcia „Wingman” po prostu przepłynął obok miejsca zdarzenia, nie zwalniając choćby na moment.

Z relacji pasażerów statku ratującego, opublikowanych w mediach społecznościowych, wynika, iż informacja o bierności luksusowej jednostki wywołała na pokładzie powszechne buczenie. Jak zauważył jeden ze świadków, była to doskonała, zmarnowana okazja, by po prostu zachować się po ludzku i przy okazji zyskać darmowy, pozytywny PR.

Tłumaczenie, w które nie wierzą eksperci morskiej nawigacji

Szerokim echem odbiła się oficjalna reakcja otoczenia szefa Mety. Rzecznik prasowy potwierdził, iż samego Marka Zuckerberga nie było w tym czasie na pokładzie. Zdecydowano się jednak na bardzo karkołomne tłumaczenie braku reakcji samej załogi. Według oświadczenia, marynarze „Launchpada” nasłuchiwali innego kanału radiowego i zanim zorientowali się w sytuacji, akcja ratunkowa była już w toku.

Dla ekspertów od nawigacji morskiej to tłumaczenie brzmi jak nieśmieszny żart. Amerykańskie przepisy (i międzynarodowe prawo morskie) jasno stanowią, iż każda jednostka wyposażona w radio UKF ma bezwzględny obowiązek ciągłego nasłuchu na kanale 16, który jest zarezerwowany wyłącznie dla komunikatów ratunkowych. Zwrócił na to uwagę m.in. amerykański senator Sheldon Whitehouse, pytając retorycznie, czy miliarderów nie obowiązują podstawowe zasady bezpieczeństwa.

Współczesne, komercyjne radia morskie posiadają funkcję podwójnego lub potrójnego nasłuchu, gdzie kanał 16 zawsze dostaje priorytet. Na mostku superjachtu za 300 milionów dolarów znajduje się kilka niezależnych radiostacji. Sytuacja, w której luksusowy statek oraz jego jednostka wsparcia (wyposażona w lądowisko dla helikopterów i łódź podwodną) „nie słyszą” wezwania Straży Wybrzeża, wskazuje na skrajną niekompetencję załogi lub celowe ignorowanie otoczenia.

„Ciemna flotylla” Doliny Krzemowej

Sprawa na Alasce to nie pierwszy przypadek, gdy jacht szefa Mety budzi kontrowersje. W przeszłości „Launchpad” był wielokrotnie krytykowany za wyłączanie transponderów systemu AIS, co pozwalało mu znikać z publicznych radarów. Tę taktykę, potocznie zwaną „przejściem w tryb ciemny”, stosuje się zwykle w statkach omijających sankcje naftowe, nielegalnych kutrach rybackich lub właśnie na superjachtach technologicznych oligarchów.

Tym razem system lokalizacji był włączony, co pozwoliło dziennikarzom i ekspertom precyzyjnie odtworzyć przebieg zdarzeń. To doskonały dowód na to, iż choćby najdroższe technologie i sztab specjalistów nie zastąpią na wodzie zwykłej, ludzkiej odpowiedzialności i przestrzegania fundamentalnych, żeglarskich reguł.

Facebook to cybernowotwór, który toczy nasze umysły. Czas na radykalną chemioterapię, a nie pudrowanie gangreny [felieton]

Jeśli artykuł Superjacht Zuckerberga zignorował wezwanie o pomoc. Załoga zasłania się absurdalnym powodem nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału