Na te objawy rodzice powinni zwrócić szczególną uwagę
Pytana przez Jarosława Gugałę w audycji "Teleobiektyw" o niepokojące objawy u dzieci, Morawska-Borowiec wskazała na te spójne dla wszystkich bez względu na wiek, znajdujące się w międzynarodowej klasyfikacji chorób.
- Obniżony nastrój, czyli płaczemy, jest nam smutno, jesteśmy rozdrażnieni. Uwaga, te objawy muszą trwać co najmniej 14 dni i dłużej. Najważniejsza liczba dla depresji to 14 dni. Właśnie dlatego, iż te objawy mają trwać długo, 14 dni i dłużej, oraz leki przeciwdepresyjne zaczynają działać po 14 dniach. Ta liczba jest warta zapamiętania. Sam smutek, czyli pierwszy objaw, jest podstawową emocją każdego z nas. Mamy podstawowe emocje, które chcemy nazywać i wyrażać. Ich tłumienie prowadzi wprost do zaburzeń psychicznych. Nazywanie smutku, popłakanie, powiedzenie: "jest mi smutno, bo jest mi trudno, bo zrobiłeś mi przykrość", więc wyznaczanie granic, jest naszą bardzo istotną codziennością, żeby to robić i żeby z emocjami przed dziećmi się nie chować. Jak my płaczemy jako rodzice i się chowamy do sypialni z tymi łzami, to nasze dziecko będzie się chować do swojego pokoju - powiedziała.
Jak dodała, kolejnym niepokojącym objawem może być brak energii. - Trzeci objaw, bardzo ważne: utrata zainteresowań. W psychologii mówimy też o stanie anhedonii, nie możemy się z niczego ucieszyć, [...] nic nas w depresji nie cieszy - zaznaczyła.
Rodziców powinny też zaniepokoić problemy ze snem u dziecka. - Dalej, utrata najczęściej na wadze, rzadziej wzrost wagi, też się zdarza. Najczęściej (dziecko) traci na wadze, mówi: "nie chcę jeść, nie dam rady nic zjeść" - to jest niepokojący sygnał. Obniżona samoocena - mówi: "jestem beznadziejny, nic mi nie wychodzi, do niczego się nie nadaję". Dalej, nadmierne poczucie winy. Dziecko będzie mówić: "nie poszło mi dobrze, nie poszła mi jakaś relacja z koleżanką, kolegą, to moja wina, bo ja jestem taki beznadziejny", "rodzice się rozwodzą, to moja wina" - to będzie droga rozumowania w depresji - wyjaśniła.
Podkreśliła przy tym, że bezwzględnie powinno się traktować poważnie i nie bagatelizować pojawiających się u dziecka myśli samobójczych. - Idziemy do specjalisty zdrowia psychicznego po diagnozę i dowiedzieć się, co się dzieje z moim dzieckiem, skoro taka sytuacja ma miejsce, ma kryzys, ma trudność. Nie bierzmy na siebie roli psychologów domowych, dajmy szansę specjalistom sobie z tym poradzić, bo często też depresja ma jakiś związek z tym, co się dzieje w domu rodzinnym. Często rodzice tego nie widzą, bo są w tej sytuacji uwikłani, bo pracują, bo biegają, bo mają jakieś swoje życiowe sytuacje i dlatego psycholog jest ważny, żeby się przyjrzał globalnie sytuacji rodzinnej - zaznaczyła.
Morawska-Borowiec zwróciła też uwagę na to, iż u najmłodszych mogą się również pojawiać zachowania agresywne. - One nie są typowe dla depresji, natomiast u dzieci się zdarzają: rzucanie plecakiem, trzaskanie drzwiami, zamykanie się w pokoju, izolowanie się od dzieci, niechęć do chodzenia do szkoły. Może się nasilić lęk, czyli problemy: boli mnie brzuch, boli mnie głowa. Nasilony lęk może też wpłynąć na obniżenie układu odpornościowego, więc dziecko będzie częściej chorować, przeziębiać się, stan psychiczny będzie po prostu przekładał się też na naszą somatykę. Niestety są to naczynia połączone - podkreśliła.
Ważne jest, by nie diagnozować dziecka zupełnie samodzielnie, ale zauważyć jego problemy i pomóc poprzez wizytę u psychologa. - Czasami wystarczy pięć bezpłatnych konsultacji w naszej fundacji, a jak nie, to przyjmiemy dziecko na terapię, będziemy przynajmniej starali się je przyjąć, szczególnie jeżeli jest w trudnej sytuacji finansowej - dodała.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z Anną Morawską-Borowiec






![Cmentarz żydowski w Łomazach własnością samorządu [GALERIA ZDJĘĆ]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/xga-4x3-cmentarz-zydowski-w-lomazach-wlasnoscia-samorzadu-galeria-zdjec-1788861235.jpg)





