Policja zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy w niedzielny poranek w jednej ze śmietnikowych wiat na Pradze robili sobie zastrzyki z metadonu. To kolejna taka interwencja na Pradze-Północ.
Metadon od kolegi
Zgłoszenie trafiło na początku do strażników miejskich. Mieszkańcy zaalarmowali, iż w jednej z wiat śmietnikowych przy ul. Markowskiej dwóch mężczyzn robi sobie zastrzyki. Gdy na miejsce przyjechali strażnicy mężczyźni stali już obok wiaty, nie potrafili jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie; co robią w tym miejscu. Gdy strażnik zapytał ich, czy posiadają przy sobie jakieś środki lub przedmioty zabronione prawem, jeden z nich od razu wyjął z rękawa ponad 50 mililitrową strzykawkę i bez wahania oświadczył, iż w środku jest metadon. To specyfik, który jest dostępny wyłącznie na receptę i za zgodą lekarza. Strażnicy ustalili, iż mężczyzna nie leczy się z uzależnienia i nie powinien posiadać go przy sobie. Na pytanie funkcjonariuszy, w jaki sposób wszedł w jego posiadanie, odpowiedział, iż otrzymał go od kolegi.
Strażnicy wezwali na miejsce patrol policji. Gdy policjanci przybyli na miejsce, mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do Komendy Rejonowej Policji VII przy ul. Jagiellońskiej, gdzie będzie musiał dokładnie wyjaśnić okoliczności wejścia w posiadanie tej substancji.
Co to jest metadon?
Metadon to substancja działająca podobnie do heroiny, ale niepowodująca uczucia euforii. Jego zadaniem jest łagodzenie objawów odstawienia heroiny oraz zapobieganie wystąpieniu zespołu abstynencyjnego. Jego stosowanie jest ściśle regulowane. Nielegalne posiadanie tej substancji jest zabronione i zagrożone karą więzienia do 3 lat.
Na Pradze z uzależnienia leczy się blisko 1600 pacjentów
To już kolejna interwencja policji i straży miejskiej na Pradze-Północ w sprawie osób, które w miejscach publicznych zażywają metadon. W sposób legalny, czyli na receptę i za zgodą lekarza, specyfik ten można otrzymać w punktach leczenia osób uzależnionych. W Warszawie znajduje się 6 takich placówek, z czego trzy na Pradze-Północ. Dzielnica odpowiada więc za leczenie ponad 70 proc. osób uzależnionych, czyli blisko 1600 pacjentów w Warszawie.
Dzielnica bierze na swoje barki problemy miasta. Radni widzą problem, ale co z tego