Są takie święta, które najbardziej bolą wtedy, gdy nie ma z kim ich przeżyć. Gdy przy stole zostaje puste miejsce, telefon milczy, a za oknem, mimo wiosennego słońca, człowiekowi robi się po prostu smutno. Właśnie dla tych, którzy nie chcą spędzać Wielkanocy w samotności, po raz kolejny zorganizowano Elbląskie Śniadanie Wielkanocne bez Samotności.
Najpierw słychać rozmowy. Ciche, jeszcze trochę nieśmiałe, jakby każdy chciał upewnić się, iż dobrze trafił. Potem pojawiają się uśmiechy, znajome twarze, pierwsze powitania. Ktoś nalewa kawę, ktoś inny przysiada się do stolika. Wiosenne słońce dopisuje, na stołach czekają świąteczne potrawy, ale ci, którzy przyszli na Elbląskie Śniadanie Wielkanocne bez Samotności, wiedzą, iż nie o jedzenie chodzi tu najbardziej. Najważniejsze jest to, iż nie trzeba siedzieć samemu.
Organizatorzy przygotowali się na około 150 osób. Już na początku było jasne, iż zainteresowanie jest duże, a sama inicjatywa z roku na rok coraz mocniej wpisuje się w życie miasta. Nie chodzi tu jednak wyłącznie o frekwencję. Najważniejsze jest to, co dzieje się później – już po świętach, już po wspólnym stole.
– Mamy coraz więcej telefonów typu: przyjdę z koleżanką, z którą byłam na świętach, tam się poznałyśmy – mówi Daria Rudnik, koordynatorka całego wydarzenia z ramienia Fundacji Wolne Miejsce Elbląg x 777 CREW. A potem Daria dopowiada coś, co adekwatnie streszcza sens całego wydarzenia:
Fot. Mateusz Misztal– Ludzie spotykają się tu pierwszy raz, później umawiają się na kawę, na herbatkę, aż w końcu: goście przychodzą razem a nie sami.
Bo samotność nie kończy się przecież wraz z ostatnim dniem świąt. Ona wraca do pustych mieszkań, do cichych kuchni, do długich popołudni bez rozmowy. Bo samotność najbardziej boli nie od święta, ale na co dzień. W pustym mieszkaniu, w ciszy popołudnia, w wieczorze, kiedy nie ma do kogo powiedzieć choćby kilku słów. Dlatego cel tej inicjatywy pozostaje niezmienny. Jak podkreślali organizatorzy, chodzi o to, „żeby tej samotności było jak najmniej” i by „tych wszystkich ludzi po prostu razem ze sobą jednoczyć i jak najlepiej się nimi zaopiekować”.
Wśród uczestników tego wielkanocnego spotkania, nie brakowało tych, którzy wracają na wydarzenia organizowane przez Wolne Miejsce Elbląg x 777 CREW regularnie. Dla niektórych to już kilkuletnia tradycja. Jeden z uczestników spotkania w rozmowie z nami wspomina, iż wszystko zaczęło się kilka lat temu, od bożonarodzeniowego spotkania.
– To zaczęło się już chyba z 3 lata temu na Boże Narodzenie – na spotkaniu opłatkowym, a potem już na wszystkie imprezy byliśmy zapraszani i przychodziliśmy – mówi Kazimierz Mirosław, gość tegorocznego Elbląskiego Śniadania Wielkanocnego Bez Samotności.
Przy wspólnym stole nie brakowało radości, ale też cichego wzruszenia. Ludzie rozmawiali, śmiali się, witali znajomych. Niektórzy przyszli właśnie po to, by nie zostać tego dnia sami.
– My zresztą też przyszliśmy po to, żeby spotkać się z większością ludzi, żeby nie siedzieć samemu w domu – przyznaje Danuta Kondaszewska.
Przy świątecznym stole łatwiej to powiedzieć. Łatwiej też poczuć, iż człowiek nie jest ze swoim smutkiem jedyny. Ktoś częstuje herbatą, ktoś zagaduje, ktoś pyta, czy miejsce obok jest wolne. I nagle okazuje się, iż świąteczna atmosfera nie bierze się z dekoracji ani z tradycyjnych potraw, ale z obecności. Bo czasem naprawdę kilka potrzeba, by człowiek poczuł się lżej. Wystarczy wspólny stół, kubek ciepłej herbaty i świadomość, iż obok siedzi ktoś, kto też chce po prostu pobyć razem.
– Najważniejsza jest atmosferka, iż można sobie pobyć wspólnie, porozmawiać, nacieszyć duszkę, naładować baterie, iż są dobrzy ludzie – dodaje pani Danuta.
Fot. Mateusz Misztal– Jestem zachwycona. Jest wspaniała atmosfera, wspaniała obsługa, coś wspaniałego – mówi Irena Małecka – Sybińska, która do Elbląga przyjechała z Warszawy 4 lata temu i pierwszy raz przyszła na takie spotkanie podczas ubiegłorocznej Wigilii, gdzie spotkała swoją nowa koleżankę. – Takie spotkania są bardzo potrzebne dla ludzi, którzy sami są w domu, którzy z nikim nie mogą spędzić świąt, bo rodzina gdzieś tam pojechała, czy nie mają rodziny. A tak tutaj jesteśmy wszyscy razem, jak taka duża rodzina – podsumowuje wyraźnie wzruszona pani Irena.
Organizatorzy widzą, jak ta inicjatywa zmienia się z roku na rok. Są stali goście, są nowe twarze. Ktoś przychodzi po raz pierwszy, trochę niepewnie, rozglądając się wokół. Ktoś inny wraca już jak do miejsca dobrze znanego. Ale w gruncie rzeczy wszyscy przychodzą po to samo – żeby pobyć razem, żeby później w zwykłej codzienności mieć do kogo zadzwonić, z kim wypić kawę, z kim zamienić słowo.
– Widzimy tutaj zarówno stałych gości, jak i nowe osoby, które dopiero dowiadują się o tej inicjatywie i przychodzą, żeby się poznać, pobyć razem, a później – już w codzienności, w ciągu całego roku – mieć kontakty i mieć z kim się spotkać. Temu spotkaniu przyświeca przede wszystkim idea braku samotności. To więc nie tylko posiłek i nie tylko świąteczne spotkanie, ale także budowanie relacji. Powiem szczerze, iż dwa lata temu zostałam zaproszona na Wigilię i dziś jest to już dla mnie część celebrowania świąt – zarówno Bożego Narodzenia, jak i Wielkiej Nocy. Mój domowy harmonogram jest tak zorganizowany, żebym mogła być tutaj z Państwem, podzielić się opłatkiem czy święconką i złożyć wszystkim życzenia wszystkiego dobrego na nadchodzący rok – mówi Katarzyna Wiśniewska, wiceprezydent Elbląga.
Kiedy spotkanie dobiega końca, nie znika najważniejsze. Zostaje pamięć o wspólnym stole, o rozmowach, o śmiechu, o wzruszeniu. Zostaje świadomość, iż choćby jeżeli na co dzień człowiek bywa samotny, są miejsca, w których ktoś na niego czeka. W Elblągu takim miejscem po raz kolejny stało się Wielkanocne Śniadanie bez Samotności. Nie tylko wydarzenie. Nie tylko świąteczny poczęstunek. Ale prawdziwe spotkanie – takie, które przywraca wiarę, iż czasem wystarczy odrobina uwagi, jedno wolne krzesło i obecność drugiego człowieka, by święta naprawdę nabrały sensu.
Zapraszamy do obejrzenia relacji video z wydarzenia:









