Protezy: dlaczego w XVIII i XIX w. dbano o nie bardziej niż o zęby własne?

dentonet.pl 2 miesięcy temu
Zdjęcie: Protezy: dlaczego w XVIII i XIX w. dbano o nie bardziej niż o zęby własne?


Współczesny czytelnik może być zaskoczony faktem, iż w Europie XVIII i XIX w. większą troską otaczano sztuczne zęby niż naturalne uzębienie. Paradoks ten nie wynikał jednak z lekceważenia zdrowia, ale z realiów epoki, w których własne zęby postrzegano jako zasób, który nieuchronnie się zużywał i był usuwany, a protezy – jako kosztowny i prestiżowy przedmiot. Aby zrozumieć ten fenomen, trzeba cofnąć się do czasów, gdy próchnica była niemal powszechnym wyrokiem, a stomatologia dopiero raczkowała.

W XVIII w. utrata zębów była czymś niemal nieuniknionym. Dieta oparta na coraz bardziej dostępnych cukrach, powszechne zaniedbywanie higieny jamy ustnej oraz ograniczona wiedza medyczna sprawiały, iż ból zęba kończył się najczęściej ekstrakcją. Leczenie zachowawcze w dzisiejszym rozumieniu praktycznie nie istniało, a sam operacja usunięcia zęba był szybki, ale niezwykle bolesny. Ząb nie był postrzegany jako narząd, który warto ratować, ale źródło cierpienia, od którego należało jak najszybciej się uwolnić.

Proteza zębowa jako symbol statusu

W tym samym czasie protezy zębowe zaczęły pełnić zupełnie inną rolę. Dla elit były one nie tylko narzędziem ułatwiającym jedzenie i artykułowanie mowy, ale także symbolem statusu społecznego. Estetyczny uśmiech oznaczał zdrowie, zamożność oraz przynależność do wyższych warstw społecznych. Nic więc dziwnego, iż gdy naturalne zęby wypadały lub były usuwane, ich miejsce zajmowały sztuczne odpowiedniki.

Najbardziej mrocznym rozdziałem tej historii był handel ludzkimi zębami. W XVIII i na początku XIX w. najlepszym materiałem do produkcji protez były zęby pobierane od ludzi młodych i zdrowych. Źródłem tego „surowca” stawali się najczęściej ludzie ubodzy, więźniowie, a także polegli żołnierze. Po wielkich bitwach, takich jak Waterloo w 1815 r., pola walki zamieniały się w makabryczne „kopalnie surowca”. Zęby poległych były masowo wyrywane i sprzedawane dentystom, a następnie trafiały do ust arystokratów i bogatych mieszczan w całej Europie. Tak zwane „zęby Waterloo” uchodziły za szczególnie cenne ze względu na młody wiek poległych oraz stosunkowo dobry stan ich uzębienia.

Protezy wykonywane z ludzkich zębów wymagały regularnej pielęgnacji, napraw i dopasowywania. Były kosztowne, często niewygodne, ale traktowano je jak inwestycję. O własne zęby nie dbano w podobny sposób, ponieważ ich los wydawał się przesądzony. W powszechnym przekonaniu naturalne uzębienie było czymś tymczasowym, natomiast dobrze wykonana proteza mogła służyć przez wiele lat. Co więcej, protezy można było poprawiać, regulować i wymieniać w nich pojedyncze elementy, podczas gdy leczenie własnych zębów rzadko przynosiło trwałe efekty.

Zmiana myślenia o naturalnym uzębieniu

Zmiana tego podejścia nastąpiła około połowy XIX w., wraz z rozwojem nowoczesnej stomatologii, wprowadzeniem znieczulenia oraz stopniowym odchodzeniem od protez z ludzkich zębów na rzecz porcelany i innych materiałów. Dopiero wówczas zaczęto postrzegać naturalne zęby jako wartość, którą warto chronić przez całe życie. Wcześniej jednak logika epoki była bezlitosna: skoro zęby i tak wypadną, lepiej jak najszybciej zastąpić je czymś, co zapewni komfort oraz społeczny prestiż.

Źródła: Oldfield P., Dental Roots: A History of Dentistry from Early Times to the Nineteenth Century. Thomas Fisher Rare Book Library, 1986.

Zampetti P., Ilustrowana historia stomatologii, DK Media Poland

Fot. Wellcome Collection gallery (2018-03-27): https://wellcomecollection.org/works/e6bfae2z CC-BY-4.0

Idź do oryginalnego materiału