Pamiętaj o człowieku. Filary w codziennej pracy i opiece nad osobami z głęboką niepełnosprawnością

pedagogika-specjalna.edu.pl 13 godzin temu

Wstęp

Kiedy dwanaście lat temu po raz pierwszy przekroczyłam próg sali dla osób z głęboką niepełnosprawnością, byłam pewna, iż wiem wszystko. Rzeczywistość zweryfikowała to w pięć minut. Żaden profesor na uniwersytecie i żaden podręcznik nie uprzedził mnie o tym, co naprawdę wydarzy się w tamtej sekundzie we mnie.

Książki naukowe milczą na temat najtrudniejszych barier. Nie piszą o paraliżującym strachu przed dotknięciem wykręconego, spastycznego ciała, gdy boisz się, iż przy najmniejszym ruchu zrobisz mu krzywdę. Nie wspominają o biologicznym oporze, a czasem wstydliwym odczuciu obrzydzenia, jakie na początku budzi permanentnie płynąca ślina, niekontrolowane odruchy czy niestandardowy wygląd drugiego człowieka. Na studiach nikt nie uczy, jak w natłoku ciężkiej, powtarzalnej pracy przy zmianie pieluch i karmieniu nie stać się bezdusznym robotem.

Ten tekst powstał ze szczerych, surowych emocji. Przez dwanaście lat uczyłam się tego świata na własnych błędach, szukając metod na przetrwanie.

Pragnę jednak mocno podkreślić: to są wyłącznie moje osobiste przemyślenia. Każdy z nas wypracowuje swój własny, unikalny styl i rytm pracy. Moim marzeniem jest, aby ten tekst był przestrzenią otwartą – miejscem, w którym inni pracownicy będą wzbogacać o swoje uwagi i pomysły. Tylko współpracując i rozmawiając ze sobą, możemy stworzyć dla naszych podopiecznych bezpieczną przestrzeń.

Ten świat bywa przerażający i straszny, ale jest też nieprawdopodobnie wyjątkowy i piękny. Zapraszam Cię do miejsca, gdzie milczenie staje się dialogiem, a nano-kroki przynoszą satysfakcję w życiu.

I. Anatomia zderzenia. Strach, wstyd i pierwsze dotknięcie

Kiedy przyszłam do placówki, rozległ się krzyk. Głośny, gardłowy, przeraźliwy. Był tak dziwny i głęboki, iż natychmiast zamarłam.

Gdy chwilę później przekroczyłam próg sali, w której przebywały dzieci z głęboką niepełnosprawnością, poczułam, jak uderza we mnie fala sprzecznych emocji. Zobaczyłam przestrzeń pełną skrajności. Każde z tych dzieci było zupełnie inne, obdarzone odmiennymi cechami i możliwościami. Część z nich leżała na materacach, inne siedziały na specjalistycznych wózkach. Każde miało inne ciało, inny wyraz twarzy. Wyglądały zupełnie inaczej niż ludzie, których spotykałam, na co dzień na ulicy. W tamtej sekundzie wydały mi się jednocześnie wyjątkowe, piękne, ale też na swój sposób przerażające.

W mojej głowie i sercu eksplodowały chyba wszystkie możliwe uczucia, jednak na pierwszy plan wysunął się paraliżujący strach. Zadawałam sobie w kółko te same pytania: Czy ja sobie z nimi poradzę? Czy dam radę?

Moje przerażenie sięgnęło zenitu, gdy spojrzałam na jedną z dziewczynek. W przypływie – jak wtedy oceniłam – ogromnej złości, zaczęła gryźć własną rękę. Robiła to z niesamowitą siłą, zupełnie niekontrolowanie, aż do krwi. Stałam tam i czułam bezradność. Nie rozumiałam, co się dzieje. Czy ona nie czuje bólu? A może właśnie desperacko chce go poczuć? W tamtym momencie nie wiedziałam nic. Kompletnie nic.

Stałam tam z wymuszonym uśmiechem na twarzy, próbując udawać przed samą sobą i otoczeniem, iż wszystko jest w porządku. Ale nic nie było w porządku. To, co widziałam, było dla mnie absolutnym wstrząsem. Minęło dwanaście lat, a ja ten pierwszy dzień pamiętam tak wyraźnie, jakby wydarzył się wczoraj.

Po powrocie do domu, mimo całego tego szoku, nie pomyślałam ani przez chwilę, iż nie chcę tam wrócić. Stało się coś zupełnie odwrotnego. Gdzieś głęboko w środku poczułam, iż to jest miejsce dla mnie i iż mogę tym dzieciom pomóc. Problem polegał na tym, iż na tamtym etapie nie miałam zielonego pojęcia, jak mam to zrobić.

Jak oswoić paraliż?

Gdy opuszczasz mury uczelni lub zmieniasz branżę, nikt nie przygotowuje Cię na zderzenie z taką intensywnością bodźców. Doświadczenie strachu, współczucia, a choćby biologicznego oporu na widok głębokiej niepełnosprawności jest całkowicie naturalne. Aby ten pierwszy szok nie wybił Cię z zawodu, musisz jak najszybciej przeprogramować swoje myślenie.

Pragnę mocno podkreślić, iż każda osoba pracująca z osobami z głęboką niepełnosprawnością wypracowuje swój własny, unikalny rytm oraz styl pracy. W tym materiale chciałam przedstawić wyłącznie swój model, który absolutnie nie jest jedynym adekwatnym. Moim dużym celem i nadzieją jest to, aby ten tekst został wzbogacony o cenne uwagi, doświadczenia i pomysły innych pracowników naszego zespołu. Wspólna wymiana perspektyw z pewnością ogromnie wzbogaci ten przekaz i sprawi, iż stworzymy jeszcze lepsze narzędzie pomocne dla nas wszystkich.

1. Strach przed dotykiem, czyli jak nie zrobić krzywdy

Najczęstszym lękiem początkującego terapeuty jest obawa, iż nienaturalnie wygięte, spastyczne lub wiotkie ciało podopiecznego ucierpi przy najmniejszym ruchu. Boisz się, iż sprawisz ból.

  • Zasada stabilności i pewności: Osoby z głęboką niepełnosprawnością podświadomie wyczuwają napięcie Twoich mięśni. jeżeli Twoje ręce drżą, a dotyk jest niepewny, podopieczny odbierze to jako sygnał zagrożenia i jeszcze mocniej może się spiąć, zamknąć w sobie. Dotyk musi być zdecydowany, ciepły, całą dłonią.
  • Uprzedzaj zamiast zaskakiwać: Nigdy nie podchodź do podopiecznego od tyłu ani nie dotykaj go znienacka. Zawsze najpierw wejdź w jego pole widzenia, nawiąż kontakt wzrokowy i powiedz spokojnym głosem, co zamierzasz zrobić: „Kasiu, teraz pomogę Ci się obrócić”.
  • Podążaj za ciałem, nie walcz z nim: jeżeli napotkasz silny opór spastyczny, nigdy nie przełamuj go siłą. Przytrzymaj dłoń na spiętym mięśniu, poczekaj, aż ciało oswoi się z Twoim ciepłem i uciskiem, i wykonaj ruch dopiero wtedy, gdy poczujesz lekkie rozluźnienie.

2. Przełamując tabu: Jak poradzić sobie z „obrzydzeniem” i niestandardowym wyglądem

Wspomnienie o tym, iż coś nas odrzuca – permanentne ślinienie się, brak kontroli nad odruchami fizjologicznymi czy deformacje twarzy – to największe tabu w pracy z osobami z niepełnosprawnością głęboką. Często to ukrywamy, bo boimy się oceny. Czas powiedzieć to głośno: to ludzka, biologiczna reakcja na inność, a nie dowód na to, iż nie nadajesz się do tej pracy.

  • Profesjonalizacja spojrzenia: Twoim zadaniem jest zmiana perspektywy z emocjonalnej na medyczną. Ślina na ubraniu podopiecznego to nie jest „brud” – to efekt porażenia nerwowego i braku kontroli nad odruchem połykania. Gdy zaczniesz patrzeć na te symptomy jak lekarz/pielęgniarka na objawy grypy, emocjonalny opór zniekształci się w czyste działanie.
  • Higieniczne BHP to Twój komfort: Używaj rękawiczek, chusteczek i podkładów. Nie robisz tego po to, by odgrodzić się od człowieka, ale po to, by zapewnić komfort jemu i sobie.

3. Podmiot, a nie obiekt: Granica między opieką a humanizmem

Kiedy wokół Ciebie panuje chaos, a obowiązków jest zbyt wiele, najłatwiej jest uciec w tryb „robota”. Zaczynasz traktować salę jak taśmę produkcyjną: nakarmić, przewinąć, odhaczyć. Wtedy człowiek znika, a zostaje zadanie.

  • Zasada równej godności: Osoba z głęboką niepełnosprawnością nie odpowie Ci pełnym zdaniem, ale to nie znaczy, iż nie czuje, jak jest traktowana. Zmiana pieluchy czy karmienie to momenty skrajnej intymności i bezbronności tego człowieka. Zasłoń parawan, gdy go przewijasz. Mów do niego, gdy podajesz mu posiłek. Traktuj go jak partnera – ma prawo mieć gorszy dzień, plunąć jedzeniem, złościć się. Szanuj jego autonomię.

II. Język bez słów. O sztuce obserwacji i budowaniu wzajemności

Kiedy zaczynałam pracę w placówce, wydawało mi się, iż komunikacja musi opierać się na słowach, symbolach lub chociaż prostych gestach, takich jak skinienie głową. gwałtownie jednak zrozumiałam, iż w świecie głębokiej niepełnosprawności te narzędzia często nie istnieją. Stanęłam przed murem milczenia, którego nie potrafiłam przebić. Dopiero po miesiącach intensywnej pracy pojęłam najważniejszą lekcję: to, co brałam za ciszę, było w rzeczywistości nieustannym dialogiem. Tyle, iż prowadzonym w języku, którego dopiero musiałam się nauczyć.

1. Pierwszy krok: Pokora obserwacji

Zanim wydasz jakikolwiek osąd o stanie świadomości swojego podopiecznego, musisz stać się obserwatorem. Początkujący pracownicy często popełniają błąd polegający na tym, iż od pierwszego dnia próbują na siłę „robić terapię”. Zasypują podopiecznego bodźcami, oczekując natychmiastowych efektów.
Prawdziwa komunikacja zaczyna się od zatrzymania. Przez pierwsze tygodnie Twoim najważniejszym zadaniem jest obserwacja i poznanie tej konkretnej osoby. Musisz nauczyć się jej rytmu. Nie ma dwóch takich samych osób. To, co u jednego podopiecznego oznacza radość, u innego może być zwiastunem ataku paniki.

2. Najważniejszy element: Daj się poznać (Wzajemność komunikacji)

Komunikacja to nie ulica jednokierunkowa. Nie możesz tylko żądać sygnałów od podopiecznego – musisz dać się poznać jemu. Osoby z głęboką niepełnosprawnością mają niezwykle wyostrzoną intuicję emocjonalną. Wyczuwają Twój zapach, ton głosu, energię, z jaką wchodzisz do sali, a choćby rytm Twojego oddechu. Podopieczny musi dowiedzieć się, iż Twój dotyk niesie bezpieczeństwo. Dopiero, gdy on pozna i zaakceptuje Ciebie, otworzy przed Tobą drzwi do swojego świata.

3. Słownik mikrosygnałów: Jak czytać ciało podopiecznego?

Gdy przejdziesz etap wstępnej obserwacji, zaczniesz dostrzegać cały wachlarz mikrosygnałów:

  • Spojrzenie: To najgłębszy pomost między Wami. Czasem to krótkie mignięcie, ucieczka wzrokiem lub rozszerzenie źrenic. Śledź, na czym podopieczny zawiesza wzrok – to jego sposób na powiedzenie: „to mnie interesuje” lub „tego się boję”.
  • Oddech: Przyspieszony, spłycony oddech to niemal zawsze sygnał stresu, bólu lub przebodźcowania. Z kolei głęboki, miarowy wydech w trakcie Twoich działań pielęgnacyjnych to najwyższy komplement – oznacza: „czuję się przy Tobie bezpiecznie”.
  • Ruchy głową: choćby minimalne skręcenie głowy w stronę dźwięku Twojego głosu to próba nawiązania kontaktu. Z kolei odwracanie głowy to jasny komunikat odmowy lub zmęczenia.
  • Dźwięki: Gardłowe mruknięcia, cmokanie, piski czy specyficzne westchnienia. Z czasem nauczysz się odróżniać pisk ekscytacji od pisku oznaczającego fizyczny dyskomfort.
  • Napięcie mięśniowe: Ciało nigdy nie kłamie. Nagłe zaciśnięcie dłoni w pięść, wyprężenie sylwetki lub drżenie mięśni to sygnał alarmowy. Z kolei rozluźnienie barków świadczy o pełnym komforcie.

III. Bezpieczeństwo, szacunek i wspólna rutyna. Jak stworzyć partnerski plan dnia

Kiedy proces wzajemnego poznawania się mamy już za sobą, wchodzimy na kolejny etap relacji. Jest nim budowanie obustronnego poczucia bezpieczeństwa. Bezpiecznie, przewidywalnie i komfortowo musi czuć się zarówno osoba z głęboką niepełnosprawnością, jak i ja – jako jej opiekun i terapeuta.

1. Kultura szacunku i ochrona intymności (Przełamywanie bariery wstydu)

Wobec osoby z głęboką niepełnosprawnością musimy odnosić się z dokładnie takim samym szacunkiem, jaki okazujemy drugiemu człowiekowi spotkanemu na ulicy.

  • Ochrona przed wstydem: Dorosły czy dorastający podopieczny ma swoje poczucie wstydu i godności. Kiedy go przewijasz lub przebierasz, zawsze dbaj o jego komfort psychiczny. Zakrywaj partie ciała, które nie są w danym momencie pielęgnowane. Używaj parawanów.
  • Zasada powolności (Nie straszymy!): Wszystkie czynności wykonuj powoli i płynnie. Gwałtowne ruchy wywołują potężny lęk.
  • Słowna zapowiedź: Zawsze mów do podopiecznego o tym, co za chwilę zrobisz: „Pani Mario, teraz przemyję Pani twarz”. Ignorowanie obecności podopiecznego i rozmawianie nad jego głową z inną koleżanką to najwyższy przejaw braku szacunku.

2. Rutyna tworzona RAZEM, a nie POD OPIEKUNA

Prawdziwa, wspierająca rutyna to ta, którą ustalasz wspólnie z osobą z niepełnosprawnością, poprzez uważną obserwację. Musisz wypracować wspólny plan działania. Obserwuj, czy podopieczny rano woli iść na spacer, czy może potrzebuje wtedy ciszy. Ile czasu potrzebuje jego układ nerwowy na oddech między zajęciami, aby nie doszło do przebodźcowania? Obserwuj, wyciągaj wnioski i wspólnie z nim elastycznie modyfikuj grafik.

3. Nie ignoruj samopoczucia – współdziałaj

Człowiek z głęboką niepełnosprawnością ma prawo do gorszego dnia, niewyspania czy bólu. Nie bądź bezdusznym wykonawcą planu. jeżeli widzisz, iż podopieczny jest dziś wyraźnie osłabiony – nigdy nie narzucaj mu zadań na siłę. Zamień intensywną rehabilitację na delikatną stymulację sensoryczną, masaż relaksacyjny lub po prostu cichą obecność.

Patenty sensoryczne na bezpieczny dzień

  • Słuchawki wygłuszające, jako „bilet do spokoju”: jeżeli Twój podopieczny ma nadwrażliwość słuchową, a wokół akurat panuje hałas – załóż mu profesjonalne słuchawki wygłuszające. Odetniesz go od ryczącego świata, dając jego mózgowi natychmiastową ulgę.
  • Biały szum jako bariera akustyczna: Puszczenie w tle cichego, jednostajnego szumu deszczu lub tzw. białego szumu tworzy niewidzialną osłonę. Drobne hałasy z korytarza zlewają się z szumem i nie straszą podopiecznego.
  • Docisk bez użycia siły (Woreczki z ryżem): Kiedy widzisz, iż podopieczny jest niespokojny, połóż mu na udach lub klatce piersiowej dociążony woreczek (np. z zaszytym ryżem lub żwirkiem). Docisk głęboki działa na układ nerwowy jak hamulec bezpieczeństwa, redukując lęk.

IV. Sytuacje kryzysowe i trudne zachowania

Kiedy podopieczny zaczyna bić własną głową o ścianę, gryźć się do krwi czy głośno krzyczeć, w sali momentalnie gęstnieje atmosfera. Twoja najważniejsza zasada brzmi: w takich chwilach Ty musisz być najspokojniejszą osobą w pomieszczeniu.

1. Zrozumieć źródło: Autoagresja jako jedyny dostępny krzyk

Wracam pamięcią do mojego pierwszego dnia i dziewczynki, która z furią gryzła swoją rękę. Osoba z głęboką niepełnosprawnością rzadko kiedy rani siebie bez powodu. Ponieważ nie może opowiedzieć o swoim bólu słowami, jej ciało staje się jedynym narzędziem ekspresji. Zadaj sobie pytanie: Co ten krzyk/to ugryzienie próbuje mi powiedzieć? Najczęstsze przyczyny to fizyczny ból (ząb, kolka), przebodźcowanie (hałas, światło) lub lęk przed zmianą.

2. Algorytm działania w kryzysie: Krok po kroku bez paniki

  • Krok 1: Zadbaj o natychmiastowe bezpieczeństwo fizyczne. jeżeli podopieczny uderza głową – podłóż pod nią poduszkę lub własne dłonie. jeżeli gryzie rękę – wsuń między zęby a skórę zwinięty ręcznik, nigdy nie szarp się na siłę.
  • Krok 2: Wycisz otoczenie. Wyłącz radio. Poproś inne osoby, by na chwilę opuściły salę. Tłum gapiów działa na pobudzonego podopiecznego destrukcyjnie.
  • Krok 3: Obniż swój głos i zwolnij oddech. Mów do niego bardzo cichym, monotonnym głosem: „Jestem przy Tobie. Jesteś bezpieczny”. Twoje emocje rezonują w jego ciele.
  • Krok 4: Zastosuj docisk sensoryczny. Mocne, pewne objęcie podopiecznego (chwyt terapeutyczny) daje mu sygnał i poczucie granic własnego ciała.

3. Czego absolutnie NIE robić w trakcie ataku?

  • Nigdy nie karz i nie krzycz: Trudne zachowanie to objaw bezsilności, a nie złośliwość. Ukaranie podopiecznego to złamanie zasad etycznych.
  • Nie panikuj na widok krwi: Zachowaj zimną krew. Najpierw wycisz emocje podopiecznego, a dopiero potem opatrz ranę.
  • Nie rezygnuj z relacji po kryzysie: Po ataku pokaż mu swoim zachowaniem, iż jego gorszy moment niczego między Wami nie zmienił. przez cały czas jesteś jego bezpieczną bazą.

4. Co dzieje się z Tobą? Jak poradzić sobie psychicznie po kryzysie?

Kiedy adrenalina opada, możesz poczuć lęk: „A co, jeżeli to się powtórzy?”. To naturalne. Aby ten lęk nie zablokował Cię w pracy, wdróż poniższe rady.

  • Daj sobie prawo do wentylacji emocji: Poproś koleżankę o chwilę zastępstwa. Wyjdź na świeże powietrze, napij się wody. Powiedz na głos: „To było straszne, naprawdę się bałam”.
  • Racjonalizacja zamiast poczucia winy: Analizuj sytuację na chłodno. Co działo się przed atakiem? Kiedy zamienisz emocjonalne przeżywanie w analizę, zobaczysz, iż autoagresja była wynikiem czynników niezależnych od Ciebie.
  • Oddziel zachowanie od człowieka: Podejdź do podopiecznego, gdy jest już spokojny. Przypomnij sobie, iż ten chłopak lub dziewczyna zrobili to z własnej bezsilności, a nie przeciwko Tobie.

V. Intymność i fizyczność. Jak rutyna higieniczna staje się budowaniem relacji

Największą pułapką naszego zawodu jest rutyna: nigdy, po żadnym czasie, nie zapomnij, iż przed Tobą leży człowiek, a nie czynność do odhaczenia.

1. Czas to lekarstwo, czyli o sztuce niespieszności

  • Każdy ma swój własny czas: Jeden potrzebuje minuty na przełknięcie łyżki zupy, inny potrzebuje czasu, aby jego ciało rozluźniło się na tyle, by można było bezboleśnie zmienić odzież. Daj czas każdemu z osobna. Pośpiech wywołuje lęk i ból.

2. Higiena z zachowaniem godności (Nawet gdy to nieprzyjemne)

  • Trik z kremem (Zadbaj o swoje zmysły): Zapach podczas zmiany pieluchy bywa trudny. Zamiast krzywić się na oczach podopiecznego (co odbiera mu godność), przed podejściem do czynności posmaruj skórę pod nosem mocno i przyjemnie pachnącym kremem (np. miętowym lub lawendowym). Odetniesz trudne zapachy i zachowasz pełen spokój twarzy.

3. Karmienie jako spotkanie, a nie tankowanie paliwa

  • Włącz zapach, stwórz atmosferę: Puszczenie w tle miłego zapachu (np. olejku pomarańczowego) przed posiłkiem sygnalizuje układowi nerwowemu czas jedzenia, co pobudza apetyt.
  • Rozmawiaj Z podopiecznym, a nie NAD nim: Możesz rozmawiać z drugim opiekunem, ale w centrum tej rozmowy zawsze musi być podopieczny. Zwracaj się do niego: „Zobacz, Marcin, pani Kasia mówi, iż dziś na obiad jest Twoja ulubiona zupa”. Spraw, by czuł, iż bierze udział w spotkaniu.

Bezpieczne karmienie i bezpieczne zęby

  • Plastik/Silikon zamiast metalu: jeżeli podopieczny ma odruch nagłego zaciskania szczęki, używaj łyżeczek powlekanych plastikiem, by nie ukruszyć zębów. jeżeli zaciśnie zęby – nie szarp. Przeczekaj, lekko masując policzek.
  • Kubek z wycięciem na nos: Klasyczny kubek wymaga odchylenia głowy do tyłu, co grozi zachłyśnięciem. Kubek z wyciętym brzegiem na nos pozwala pić, trzymając głowę prosto lub lekko pochyloną do przodu, co zabezpiecza krtań.

Sprytne ubieranie i pielęgnacja skóry

  • Zasada „Najpierw trudniejsza ręka”: Przy ubieraniu zawsze wkładaj rękaw najpierw na tę rękę, która ma silniejszy przykurcz. Przy rozbieraniu – dokładnie na odwrót.
  • Mąka ziemniaczana na odparzenia: W fałdach skóry osób leżących zwykła mąka ziemniaczana działa lepiej niż apteczne zasypki – doskonale absorbuje wilgoć i nie roluje się w ranie.

VI. Rodzina podopiecznego. Sztuka wsparcia bez oceniania

Największym błędem, jaki możesz popełnić, jest wejście w rolę sędziego, który ocenia pracę rodziców. Twoja najważniejsza zasada brzmi: Nigdy nie oceniasz, bo nigdy nie wiesz, co ten rodzic przechodzi w domu.

1. Niewidzialna rzeczywistość domowa

Łatwo powiedzieć: „Mama Ignasia znowu z nim nie ćwiczyła”. Nie masz pojęcia, jak wygląda ich noc, ile obowiązków spoczywa na tych ludziach i ile mają jeszcze siły. Nie znasz ich zasobów psychicznych ani finansowych. To, co dla Ciebie w ośrodku jest prostą procedurą, dla wycieńczonego rodzica może być barierą nie do przejścia.

2. Proponujemy, nie egzekwujemy

  • Bądź partnerem, nie nauczycielem: Podejdź do rodzica z propozycją: „Pani Mario, zauważyliśmy, iż Ignasiowi bardzo pomaga ta metoda. jeżeli chciałaby Pani spróbować w domu, chętnie pokażę, jak to robimy”.
  • Decyzja należy do rodzica: Od momentu, w którym zaproponujesz rozwiązanie, Twoja rola się kończy. jeżeli rodzic tego nie wprowadzi – nie krytykuj. Szanuj jego autonomię i granice wytrzymałości.

3. Skup się na tym, co możesz zrobić TU i TERAZ

Twoim obszarem działania jest ośrodek. Zapewnij podopiecznemu maksimum terapii i szacunku w czasie Twojej zmiany. Te kilka godzin w placówce to dla dziecka czas rozwoju, a dla rodzica – jedyna szansa na złapanie oddechu.

4. Uważne słuchanie zamiast gadania

Najlepsze, co możesz podarować rodzicowi, to Twoje uszy. Słuchaj uważnie. Zamiast zasypywać go radami, po prostu powiedz: „Widzę, iż za Państwem ciężka noc. Dobrze, iż już jesteście, teraz my przejmujemy opiekę”. Kiedy rodzice poczują, iż w Twoich oczach nie ma krytyki, staną się Twoimi najbliższymi sojusznikami.

VII. Gdzie kończy się empatia, a zaczyna wypalenie. Moja recepta na 12 lat w zawodzie

Kiedy pytają mnie, jak to możliwe, iż robię to już od dwunastu lat i przez cały czas mam w sobie siłę, odpowiadam im zawsze to samo: moja największa pomoc tkwi w sposobie, w jaki myślę o poranku.

1. Nie idę do pracy, idę do człowieka

Kiedy rano dzwoni budzik, zamiast myśleć: „Znowu muszę iść do pracy”, przypominam sobie: ja dzisiaj nie idę do pracy. Ja idę spotkać się z drugim człowiekiem. Ta drobna zmiana w głowie zmienia absolutnie wszystko. Praca bywa monotonna i wycieńczająca. Człowiek nigdy taki nie jest. Człowiek to tajemnica, relacja, ktoś, kto może zaskoczyć Cię nowym spojrzeniem. Przestajesz frustrować się tym, iż postępy są minimalne. Zaczynasz rozumieć, iż celem Twojego dnia jest po prostu towarzyszenie mu w jego świecie.

2. Szkolenia jako zastrzyk świeżości (Zamiast rutyny)

Szkol się w rozmaitych dziedzinach, kiedy tylko masz okazję. Nowe kursy czy warsztaty nie są potrzebne tylko dla certyfikatów – one są potrzebne przede wszystkim Tobie. Dodają energii, nowego spojrzenia i świeżości. Mimo iż w pracy z osobami z głęboką niepełnosprawnością wszystko dzieje się nano-krokami, ciesz się nowymi sposobami spędzania razem czasu, jakie dają Ci szkolenia. choćby jeżeli dana metoda wydaje się skomplikowana – próbuj, szukaj w niej inspiracji.

3. Jak zamknąć drzwi placówki?

Oddanie podopiecznemu 100% uwagi podczas Twojej zmiany pozwala Ci wyjść z pracy z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Szanuj swoje prywatne życie, by móc dawać je innym. Zamknięcie drzwi placówki po skończonej pracy to nie egoizm – to odpowiedzialność za to, by następnego dnia wrócić do sali z czystą głową i otwartym sercem.

Zakończenie

Małe sukcesy i wspólny horyzont

Sukces w naszym świecie nie mierzy się spektakularnymi krokami naprzód. Sukcesem jest to, iż Twój podopieczny utrzymał z Tobą kontakt wzrokowy przez trzy sekundy, rozluźnił spiętą dłoń lub uśmiechnął się. Ucz się zauważać te mikromomenty. Naucz się wracać do domu z poczuciem: „To był dobry dzień. Oni dzisiaj dobrze się czuli, a my po prostu super spędziliśmy razem ten czas”.

Pamiętaj, iż nie musisz realizować założeń z podręczników czy szkoleń w stu procentach. Nasza praca to nie jest linia produkcyjna. jeżeli z całej skomplikowanej sekwencji ruchów u danego podopiecznego będziesz w stanie wykonać tylko jeden, jedyny ruch – zrób go. jeżeli ten jeden ruch sprawi mu ulgę lub radość, to wygrałeś wszystko. Nie musisz zrobić całego zadania na 100%. Masz dać siebie w tym zadaniu na 100% – na tyle, na ile w danym momencie pozwoli Ci Twój podopieczny.

Oddając w Twoje ręce ten tekst, chcę bardzo mocno podkreślić jedną rzecz: to są wyłącznie moje osobiste obserwacje, przemyślenia i nauki od innych. Każdy może mieć zupełnie inne doświadczenia. Bądź zawsze otwarty na nowe pomysły, które mogą pomóc w codziennej pracy. Rozmawiajmy ze sobą. Szukajmy rozwiązań, w których jest nam lepiej i wygodniej. Ale to „nam” nie oznacza samych opiekunów. Oznacza nas wszystkich – opiekunów i podopiecznych razem.

Wszyscy razem tworzymy jedną grupę, która ma możliwość wspaniałego funkcjonowania, na co dzień z ogromnymi możliwościami modyfikacji czy wzbogacenia danego dnia. Na sam koniec mam do Ciebie jedną prośbę: niezależnie od tego, jak trudny będzie dzień – pamiętajmy o sobie nawzajem.

Powodzenia na Twojej drodze.

Autor: mgr Anna Abkowicz – Czytelniczka Portalu

Post Pamiętaj o człowieku. Filary w codziennej pracy i opiece nad osobami z głęboką niepełnosprawnością pojawił się poraz pierwszy w Pedagogika Specjalna - portal dla nauczycieli.

Idź do oryginalnego materiału