Jedni przekonują, iż zastrzeżenie numeru PESEL powinno być dziś tak oczywiste jak zamykanie drzwi do mieszkania. Inni odpowiadają, iż to kolejne cyfrowe utrudnienie, przez które człowiek musi prosić system o zgodę na skorzystanie z własnych pieniędzy. Obie strony mają trochę racji. Tyle iż skutki pomyłki nie rozkładają się po równo. Zapomniane zastrzeżenie może oznaczać kilkanaście minut irytacji. Brak zastrzeżenia może skończyć się wieloletnim udowadnianiem, iż nie jesteśmy wielbłądem i nie zaciągnęliśmy długu, którego ktoś od nas żąda.
Zastrzegać, bo lepiej zamknąć drzwi
Zacznijmy od argumentów zwolenników zastrzegania numeru PESEL. Są one proste i, nie ma co ukrywać, dość mocne.
Od 1 czerwca 2024 roku banki i inne instytucje finansowe mają obowiązek sprawdzać, czy PESEL klienta nie został zastrzeżony, zanim udzielą kredytu lub pożyczki. Rejestr sprawdzają również między innymi notariusze oraz operatorzy telekomunikacyjni. o ile instytucja zignoruje zastrzeżenie i mimo to udzieli finansowania oszustowi podszywającemu się pod inną osobę, nie może później domagać się od ofiary spłaty takiego zobowiązania. To zasadnicza zmiana, ponieważ ciężar błędu przestaje spadać wyłącznie na człowieka, którego dane zostały skradzione.
I właśnie to jest największą zaletą całego rozwiązania. Zastrzeżenie nie tylko utrudnia przestępcy zaciągnięcie kredytu. Daje również konkretny argument prawny człowiekowi, którego dane zostały wykorzystane. Nie trzeba już samotnie udowadniać, iż nigdy nie widziało się danej umowy, nie było się w placówce i nie otrzymało pieniędzy.
Zastrzeżenie jest bezpłatne. Można je włączyć w aplikacji lub serwisie mObywatel, a także w urzędzie gminy. Można je również czasowo cofnąć i od razu wskazać moment, w którym ochrona zostanie automatycznie przywrócona. Nie trzeba więc pamiętać wieczorem, iż rano odblokowaliśmy PESEL, aby kupić lodówkę na raty.
Co ważne, zastrzeżony numer nie paraliżuje codziennego życia. przez cały czas możemy pójść do lekarza, wykupić receptę, zrobić przelew, wypłacić pieniądze z bankomatu, załatwić sprawę urzędową, głosować czy wyjechać za granicę. Nie przestaje również działać dowód osobisty ani paszport.
Na początku maja 2026 roku z tej możliwości korzystało już 8,1 miliona osób. To dużo, ale wciąż oznacza, iż zdecydowana większość dorosłych Polaków pozostawia swój numer bez takiej ochrony.
Nie zastrzegać, bo system potrafi przeszkadzać
Teraz druga strona medalu. Zastrzeżony PESEL potrafi dać o sobie znać dokładnie wtedy, kiedy człowiekowi się spieszy.
Nie otworzymy nowego rachunku bankowego, nie weźmiemy kredytu, pożyczki ani zakupów na raty. Problem pojawi się również przy zwiększaniu niektórych limitów kredytowych, uzyskaniu kopii karty SIM oraz przy części czynności notarialnych, szczególnie dotyczących nieruchomości. Przed taką operacją trzeba zastrzeżenie czasowo cofnąć.
Jeszcze większe emocje budzą wypłaty gotówki w placówce bankowej. W 2026 roku granicą jest trzykrotność minimalnego wynagrodzenia, czyli 14 418 zł. o ile klient zleci wypłatę większej kwoty, mając zastrzeżony PESEL, bank może wstrzymać operację na 12 godzin. Samo późniejsze cofnięcie zastrzeżenia nie skróci już tego czasu. Z punktu widzenia bezpieczeństwa ma to chronić między innymi osoby zmanipulowane metodą „na wnuczka” lub „na policjanta”. Z punktu widzenia klienta wygląda to jednak czasem tak, jakby bank decydował, kiedy może on skorzystać z własnych pieniędzy.
Jest też półgodzinna przerwa. Po bezterminowym cofnięciu zastrzeżenia nie zawsze można natychmiast włączyć go ponownie. System może wymagać odczekania 30 minut. Ministerstwo tłumaczy, iż ma to zapobiegać nadużyciom i sytuacjom, w których ktoś zaciąga zobowiązanie, po czym błyskawicznie zastrzega numer, próbując uniknąć odpowiedzialności.
Dla osoby sprawnie korzystającej ze telefona nie jest to wielki problem. Gorzej z seniorem, osobą z niepełnosprawnością, człowiekiem wykluczonym cyfrowo albo kimś, kto zwyczajnie nie używa bankowości elektronicznej. Owszem, zastrzeżenie można cofnąć w urzędzie, ale trudno uznać wizytę w urzędzie za rozwiązanie wygodne, szczególnie gdy sprawę trzeba załatwić pilnie.
Można więc zapytać: dlaczego to obywatel ma pamiętać o zabezpieczeniu numeru? Dlaczego system nie działa odwrotnie, czyli PESEL jest domyślnie zastrzeżony, a odblokowujemy go tylko wtedy, gdy naprawdę chcemy zawrzeć konkretną umowę? Skoro państwo wie, jak wiele danych wycieka z firm, urzędów, sklepów i baz internetowych, nie powinno przerzucać całej odpowiedzialności na człowieka.
Zastrzeżenie nie jest magiczną tarczą
Jest jeszcze jeden argument, o którym w urzędowych kampaniach mówi się zdecydowanie za cicho. Zastrzeżony PESEL nie chroni przed każdym oszustwem.
Nie zatrzyma przelewu, który sami zatwierdzimy. Nie uratuje pieniędzy, jeżeli podamy przestępcy kod BLIK, dane do logowania albo zainstalujemy na jego polecenie aplikację umożliwiającą zdalny dostęp do telefonu. Nie pomoże również wtedy, gdy uwierzymy fałszywemu pracownikowi banku i sami przelejemy oszczędności na rzekomo bezpieczne konto.
To nie jest wada samego rejestru. Po prostu zastrzeżenie zostało stworzone do ochrony przed określonym rodzajem przestępstwa: wykorzystaniem naszej tożsamości bez naszej wiedzy. Nie chroni przed sytuacją, w której oszust manipuluje nami tak skutecznie, iż sami wykonujemy jego polecenia.
Dlatego nie wolno przedstawiać zastrzeżenia jako cudownego przycisku bezpieczeństwa. To jeden z zamków w drzwiach, ale przez cały czas trzeba uważać, komu je otwieramy.
Zastrzegać czy nie? Mój wybór jest jasny
Odpowiem krótko: zastrzegać. Nie dlatego, iż system jest doskonały – nie jest. Potrafi zirytować, wymaga pamiętania o odblokowaniu numeru, a w niektórych sytuacjach może opóźnić załatwienie ważnej sprawy. Państwo powinno też zdecydowanie lepiej wspierać osoby starsze, z niepełnosprawnościami i wykluczone cyfrowo, zamiast zakładać, iż każdy ma telefon, aplikację i swobodnie porusza się po usługach elektronicznych.
Mimo tego rachunek ryzyka jest prosty. Po jednej stronie mamy kilka kliknięć, czasem pół godziny oczekiwania i konieczność wcześniejszego przygotowania się do większej transakcji. Po drugiej stronie jest ryzyko kredytu zaciągniętego na nasze dane, przejęcia numeru telefonu albo próby rozporządzenia naszym majątkiem.
Zastrzeżony PESEL nie zwalnia państwa, banków i przedsiębiorców z odpowiedzialności za ochronę danych a nas obywateli z myślenia. Jest jednak jak pas bezpieczeństwa: nie zapobiega każdemu wypadkowi, ale trudno znaleźć rozsądny powód, żeby z niego nie korzystać.
Ostatecznie wolę raz zdenerwować się przy zakupie telewizora na raty, niż przez kilka lat tłumaczyć bankowi, komornikowi i sądowi, iż telewizora, samochodu ani pożyczki nigdy na oczy nie widziałem. Przestępcy wystarczy chwila nieuwagi a skoro nam do zamknięcia tych drzwi wystarcza jedno kliknięcie, naprawdę nie ma sensu zostawiać ich otwartych.








![Film jako narzędzie zmiany społecznej. Relacja z 27. Letniej Akademii Filmowej [12.08.2026]](https://niepelnosprawnilublin.pl/wp-content/uploads/2026/08/12_08_2026_LAF-Ziwerzyniec_1.jpg)