W rozmowie z mediami watykańskimi postulatorka procesu kanonizacyjnego prof. Jérôme’a Lejeune’a mówi o niezwykłym świadectwie „spójności rozumu i serca” francuskiego lekarza. Podkreśla, iż wiele matek dzieci z Zespołem Downa, do dziś wspomina niezwykły sposób, w jaki profesor patrzył na małych pacjentów. Mówi też o szeroko rozprzestrzenionej opinii o świętości tego wybitnego współczesnego genetyka i pioniera bioetyki, o którego kanonizację proszono już w dniu jego śmierci.
13 lipca upłynie sto lat od narodzin Jérôme’a Lejeune’a, francuskiego genetyka i kandydata na ołtarze, którego od wyniesienia na ołtarze dzieli w tej chwili jedynie uznanie cudu, wymodlonego za jego wstawiennictwem. Z okazji okrągłej rocznicy, Leon XIV przyjął na audiencji dzieci profesora oraz członków i podopiecznych fundacji, nazwanej jego imieniem. W ich gronie była m.in. Aude Dugast, postulatorka procesu kanonizacyjnego.
Ojciec współczesnej genetyki i pionier bioetyki w drodze na ołtarze
Dugast podkreśla, iż prof. Lejeune’a można nazwać ojcem współczesnej genetyki i pionierem bioetyki, nie tylko ze względu na odkrycie trisomii 21, ale też inne osiągnięcia naukowe, które sprawiały, iż pod koniec lat 50. genetyka we Francji wyprzedzała badania dokonania amerykańskich ośrodków badawczych. „Zawsze dokonywał zasadniczych wyborów, które niekiedy decydowały o jego karierze, tak aby medycyna zawsze służyła pacjentom i sprzeciwiając się temu, by zwracała się ona przeciwko pacjentowi” – mówi. Dodaje, iż nieustannie odwoływał się on do przysięgi Hipokratesa, która dotyczy także tych, którzy nie wyznają chrześcijańskich wartości, tym bardziej, iż została ułożona 400 lat przed Chrystusem.
Santo subito
O świętości prof. Jérôme’a Lejeune’a od dawna przekonanych jest wiele osób w różnych stronach świata, podkreśla postulatorka. „Już w dniu jego śmierci 50 osób w USA podpisało petycję do Ojca Świętego, prosząc o rozpoczęcie procesu kanonizacyjnego” – mówi – „Każdego tygodnia otrzymuję listy, prośby o relikwie, prośby o modlitwę, opisy otrzymanych łask z całego świata (…). Przekonanie o jego świętości jest naprawdę bardzo rozpowszechnione”. Jak dodaje, jego beatyfikacja będzie wielką euforią nie tylko dla rodzin osób z niepełnosprawnościami intelektualnymi, ale dla wielu innych środowisk, m.in. medycznego i obrońców życia. Wspomina o lekarzach, dla których prof. Lejeune jest duchowym mistrzem.
Patrzył oczami Chrystusa
Wśród wspomnień osób, które poznały prof. Lejeune’a powraca jedno, o którym mówią matki jego podopiecznych: wzrok, jakim patrzył na niepełnosprawne dzieci, a który do dziś wywołuje wzruszenie do łez. „Rodzice byli niezwykle poruszeni, widząc pełne miłości spojrzenie, z jakim patrzył na ich dziecko. Nie jak wielki profesor na małego pacjenta, ale jak równy na równego – opowiada – Jedna z mam powiedziała mi, iż patrzył na jej córkę, jakby miał przed sobą księżniczkę. Inna mówiła: spoglądał na mojego synka, jakby widział Jezusa na krzyżu. A jeszcze inna: patrzył na moją córeczkę oczami Chrystusa. Wszystkie matki opowiadają mi o wzroku Jérôme’a Lejeune’a. A także, iż przychodziły na konsultacje przybite, a wychodziły umocnione”.
Ewenement na światową skalę
Aude Dugast przypomina, iż Fundacja Jérôme’a Lejeune’a powstała w 1996 r., dwa lata po śmierci wielkiego opiekuna osób z niepełnosprawnościami intelektualnymi o podłożu genetycznym, aby kontynuować jego potrójne dzieło: badania naukowe, troskę o pacjentów i ich obronę. Za pośrednictwem Insytutu Jérôme’a Lejeune’a opiekuje się dziś 13 tysiącami osób, co stanowi największe na świecie konsultacje medyczne dla tej grupy pacjentów. „Towarzyszymy im naprawdę przez całe życie” – dodaje.
Z kolei działalność edukacyjną w dziedzinie bioetyki, dedykowaną m.in. młodym lekarzom, prawnikom i filozofom, badaczka widzi jako troskę o rozwój „kultury życia”, o którą prosił św. Jan Paweł II. „Mówimy dziś o wspaniałych postępach technicznych. Sprawić, by zawsze służyły one człowiekowi, a nie przeciwko nie mu, to bardzo angażujące, ale też pasjonujące”.
Czcigodny sługa Boży w oczach Leona XIV
Dugast podkreśla również wzruszenie, z jakim uczestnicy audiencji u Papieża przyjęli jego słowa na temat prof. Lejeune’a. „Jedna z moich sąsiadek [podczas audiencji – przyp. red.], która przyjechała specjalnie z Argentyny, naprawdę płakała podczas całego papieskiego przemówienia Ojca Świętego, tak bardzo była poruszona, do głębi serca” – mówi badaczka. Podkreśla, iż Leon XIV ubrał w słowa zarówno wielkość profesora, jako naukowca, jak też to, w jaki sposób służył poprzez swą wiedzę i wielkie miłosierdzie pacjentom, których nazywał „ubogimi pośród ubogich”.
W papieskiej przestrodze, by w praktyce lekarskiej algorytmy nie decydowały o życiu nienarodzonego dziecka lub osoby starszej, Francuzka odczytuje także troskę Ojca Świętego o toczącą się w jej kraju debaty nt. eutanazji i zachętę by spadkobiercy prof. Lejeune’a, służąc pacjentom, służyli dobru wspólnemu. „Wypowiedział takie piękne zdanie, iż cieszy się z miejsca, jakie zajmujemy na poziomie ogólnoświatowym” – dodaje. I przypomina, iż upominanie się o los niepełnosprawnych, to także obowiązek wynikający z definicji społeczeństwa demokratycznego.
Źródło: Vatican News











