Co zrobić, by żyć nie tylko dłużej, ale przede wszystkim lepiej? Jak zachować sprawność, dobre relacje, poczucie sensu i pamięć o tym, co naprawdę ważne? Odpowiedzi na te pytania szukali uczestnicy Strefy Seniora zorganizowanej w Ratuszu Staromiejskim podczas Elbląskiego Święta Chleba. Trzy prelekcje Galileo Medical połączyły temat ruchu, zdrowego stylu życia oraz więzi międzypokoleniowych, pokazując, iż dobre starzenie nie zaczyna się od jednej wielkiej decyzji, ale od codziennych wyborów: spaceru, rozmowy, wspólnego posiłku, troski o ciało i psychikę, a także pielęgnowania rodzinnych historii i relacji.
Co zrobić, by żyć nie tylko dłużej, ale przede wszystkim lepiej? Jak zachować sprawność, dobre relacje, poczucie sensu i pamięć o tym, co naprawdę ważne? Odpowiedzi na te pytania szukali uczestnicy Strefy Seniora w Ratuszu Staromiejskim. Strefa powstała w ramach tegorocznego, jubileuszowego Elbląskiego Święta Chleba. Trzy prelekcje Galileo Medical połączyły temat ruchu, zdrowego stylu życia oraz więzi międzypokoleniowych, pokazując, iż dobre starzenie nie zaczyna się od jednej wielkiej decyzji, ale od codziennych wyborów: spaceru, rozmowy, wspólnego posiłku, troski o ciało i psychikę, a także pielęgnowania rodzinnych historii i relacji.
Każda aktywność fizyczna jest lepsza niż żadna
Jako pierwszy przed zebranymi zaprezentował się Kacper Wojtasik z prelekcją dotyczącą ruchu i jego wpływem na zdrowie. Fizjoterapeuta mówił o tym, jak wraz z wiekiem zmienia się organizm, dlaczego aktywność fizyczna pozostaje ważna także w późniejszych latach życia i w jaki sposób ruch może pomóc seniorom zachować samodzielność. Jak zaznaczał, starzenie się jest procesem naturalnym i nie da się go zatrzymać, można jednak wpływać na jego tempo oraz ograniczać część negatywnych skutków.
– Aktywność fizyczna niezależnie od wieku stanowi fundament zdrowia – podkreślał, zwracając uwagę, iż regularny ruch wspiera układ krążenia, pracę mózgu, mięśnie, kości i równowagę, a tym samym może zmniejszać ryzyko upadków oraz urazów.
Wojtasik przekonywał jednocześnie, iż aktywność nie musi oznaczać intensywnych treningów. Seniorzy nie powinni stawiać sobie od razu wygórowanych celów ani traktować popularnych norm, takich jak 10 tysięcy kroków dziennie, jako obowiązku dla wszystkich.
– Każda aktywność fizyczna jest lepsza niż żadna – mówił. Zachęcał, by zaczynać od możliwości, które ma się dziś, nawet od kilkunastu minut spaceru, a następnie stopniowo zwiększać wysiłek. Jak tłumaczył, dla jednej osoby 10 tysięcy kroków może być niewielkim obciążeniem, dla innej barierą trudną do osiągnięcia. Dlatego najważniejsze jest indywidualne podejście i regularność. W ciągu dnia aktywność można również dzielić na krótsze odcinki, zamiast wykonywać cały trening jednorazowo.
Sporo miejsca podczas wykładu poświęcono także ćwiczeniom siłowym, które zdaniem prelegenta są szczególnie ważne u seniorów. Wojtasik obalał przy tym przekonanie, iż trening siłowy musi oznaczać podnoszenie dużych ciężarów.
– Wstawanie z krzesła to już jest trening siłowy, ponieważ musimy przezwyciężyć siłę własnego ciała – wyjaśniał.
Podobną funkcję mogą pełnić proste ćwiczenia z gumami oporowymi, butelką wody czy wykorzystaniem masy własnego ciała. Celem jest wzmacnianie mięśni, dzięki którym łatwiej wykonywać codzienne czynności, od noszenia zakupów po samodzielne poruszanie się i wstawanie.
Fot. Rafał SułekPrelegent przypomniał także zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące regularnej aktywności, ale zaznaczał, iż osoby dotąd mało aktywne powinny dochodzić do rekomendowanego poziomu stopniowo.
– Nie narzucajmy sobie od razu tych norm. Zacznijmy od totalnego minimum – mówił. Zwracał również uwagę na konieczność rozgrzewki, odpowiedniego nawodnienia i reagowania na sygnały wysyłane przez organizm. o ile podczas ruchu pojawiają się duszności, zawroty głowy lub wyraźne pogorszenie samopoczucia, należy przerwać wysiłek i w razie potrzeby skonsultować się ze specjalistą. Szczególnie osoby z chorobami przewlekłymi powinny ustalać bezpieczny zakres ćwiczeń z lekarzem lub fizjoterapeutą.
W wykładzie mocno wybrzmiał również społeczny wymiar aktywności. Wojtasik zachęcał seniorów, którzy nie mają motywacji do samodzielnych ćwiczeń, aby korzystali z zajęć grupowych albo po prostu umawiali się z innymi na wspólne spacery. Jak zauważył, ruch w grupie pomaga przełamywać bariery, daje motywację i jednocześnie przeciwdziała samotności oraz izolacji.
– Potrzeba przynależności do grupy jest dosyć istotna, jeżeli chodzi o naszą psychikę – zaznaczał.
Ważnym wątkiem była również samodzielność osób starszych. Prelegent mówił, iż aktywność fizyczna pozwala dłużej wykonywać codzienne czynności bez pomocy innych i zachować poczucie sprawczości. Zwracał uwagę, iż bliscy nie zawsze powinni wyręczać seniorów we wszystkim tylko dlatego, iż są starsi.
– o ile ja to zrobię, to znaczy, iż jestem potrzebna – przytaczał przykład codziennych obowiązków, podkreślając, że możliwość działania samodzielnie ma znaczenie nie tylko dla ciała, ale również dla psychiki. – Seniorzy są potrzebni społeczeństwu. Mają doświadczenie i wiedzę – dodał.
Na zakończenie Wojtasik pokazał uczestnikom przykłady obrazujące różnice w budowie mięśni u osób aktywnych i prowadzących siedzący tryb życia. Miało to unaocznić, iż poziom sprawności nie zależy wyłącznie od metryki. Jak przekonywał, nawet w starszym wieku można zachować dobrą kondycję, jeżeli ruch pozostaje stałym elementem codzienności. Podsumowując swoje wystąpienie, zachęcał seniorów, by nie traktowali aktywności jako przykrego obowiązku.
– To nie ma być na zasadzie: ja muszę iść. Ja idę, bo chcę poprawić jakość swojego życia – mówił.
Nigdy nie jest za późno, aby zadbać o swoje zdrowie
Kolejne spotkanie w ramach Strefy Seniora poprowadziła Aleksandra Szelągowska, która w wykładzie „Sekrety długowieczności – co naprawdę sprzyja zdrowiu i dobremu życiu” zwróciła uwagę na to, iż na jakość starzenia wpływa nie jedna spektakularna decyzja, ale suma codziennych wyborów podejmowanych przez lata. Jak podkreślała, geny odpowiadają jedynie za część długości życia, natomiast ogromne znaczenie ma styl życia i środowisko, w którym funkcjonujemy.
– Oznacza to, iż każdego dnia naprawdę mamy wpływ na własne zdrowie – mówiła. Zwracała przy tym uwagę, iż zdrowe starzenie nie oznacza życia całkowicie wolnego od chorób. Ważniejsze jest zachowanie sprawności, samodzielności, relacji z innymi, możliwości realizowania pasji i zwyczajnej satysfakcji z codzienności.
Prelegentka odwołała się do przykładów najdłużej żyjących społeczności świata, wskazując, iż nie łączy ich jedna „dieta cud”, ale raczej sposób życia. Regularny ruch, proste jedzenie, relacje społeczne, poczucie sensu, odpoczynek i codzienna aktywność tworzą razem system, który sprzyja długowieczności. Szelągowska mówiła również o pięciu podstawowych obszarach zdrowego starzenia wskazywanych przez Światową Organizację Zdrowia: właściwym odżywianiu, regularnej aktywności fizycznej, dbaniu o zdrowie psychiczne, relacjach społecznych oraz bezpiecznym i przyjaznym środowisku życia.
– Nigdy nie jest za późno, aby zadbać o swoje zdrowie – zaznaczała.
Aleksandra Szelągowska podkreślała, iż aktywność nie musi oznaczać siłowni, intensywnego treningu czy modnych zajęć fitness. Liczy się również spacer, praca w ogrodzie, chodzenie po schodach, taniec czy wykonywanie domowych obowiązków.
– o ile godzina ruchu jest dla kogoś niewykonalna, zacznijmy od piętnastu czy dwudziestu minut dziennie – zachęcała. Jak mówiła, zbyt ambitne postanowienia często kończą się tzw. paraliżem decyzyjnym. Narzucamy sobie wtedy tak wiele nowych zasad, iż w efekcie nie robimy nic. Dlatego lepiej zacząć od niewielkiej zmiany, którą rzeczywiście można utrzymać przez kolejne tygodnie i miesiące.
Fot. Rafał SułekPrelegentka przestrzegała zebranych również przed restrykcyjnymi dietami i modami żywieniowymi, które często obiecują szybkie efekty, ale nie zawsze mają uzasadnienie w przypadku konkretnej osoby. Zamiast tego zachęcała do powrotu do podstaw: większej ilości warzyw i owoców, produktów pełnoziarnistych, roślin strączkowych, ryb i orzechów.
– Czasami pacjent przychodzi do mnie i mówi: pani Olu, ja już naprawdę nie wiem, co mam jeść – opowiadała, odnosząc się do natłoku sprzecznych porad pojawiających się w internecie i mediach. Jak podkreślała, nie trzeba eliminować ze swojego jadłospisu kolejnych grup produktów tylko dlatego, iż stały się obiektem aktualnej mody. Podstawą powinno pozostać zwyczajne, różnorodne i możliwie mało przetworzone jedzenie, oczywiście dostosowane do chorób oraz przyjmowanych leków.
Szelągowska mówiła także o problemach, z którymi często spotyka się w pracy z seniorami, między innymi o zaparciach. Wskazywała, iż zwiększenie ilości błonnika w diecie poprzez warzywa, owoce czy pełnoziarniste pieczywo może przynieść znaczną poprawę, choć każdorazowo sposób żywienia powinien być dostosowany do indywidualnej sytuacji pacjenta. Zwracała również uwagę na rolę kwasów omega-3, których źródłem mogą być między innymi ryby i orzechy.
Prelegentka podkreślała także, iż samotność nie jest wyłącznie problemem emocjonalnym, ale może mieć realne konsekwencje zdrowotne.
– Najlepszym lekarstwem często jest drugi człowiek i choćby krótka rozmowa – mówiła. Zachęcała do utrzymywania kontaktów z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi, uczestniczenia w zajęciach grupowych oraz wychodzenia z domu. Jak zauważała, człowiek może zmagać się z dużym obciążeniem psychicznym, którego otoczenie nawet nie dostrzega. Dlatego ważne jest zarówno szukanie wsparcia, jak i zwyczajne zainteresowanie drugim człowiekiem.
Zdaniem Szelągowskiej osoby, które mają cel, angażują się w życie rodziny, pomagają innym, realizują zainteresowania lub po prostu wiedzą, na co czekają kolejnego dnia, łatwiej zachowują satysfakcję z życia. Podczas wykładu poprosiła uczestników, aby zastanowili się nad prostym pytaniem: „Co sprawia, iż rano chce się państwu wstać?”. Dla jednej osoby może to być spotkanie z wnukami, dla innej wspólny obiad, zajęcia, spacer czy rozmowa z przyjaciółką. Jak mówiła, właśnie takie drobne rzeczy nadają codzienności znaczenie.
Dużo miejsca poświęciła również regeneracji i jakości snu. Podkreślała, iż sen jest równie istotny jak dieta czy ruch, a na jego jakość wpływ mają między innymi regularny rytm dnia, ekspozycja na naturalne światło rano oraz ograniczenie ekranów wieczorem. Zachęcała, aby przynajmniej przed snem wyłączyć telewizor i telefon, ograniczyć napływ kolejnych informacji oraz pozwolić układowi nerwowemu się wyciszyć. Pomocne mogą być spokojne ćwiczenia oddechowe, chwila ciszy czy relaks bez kolejnych bodźców.
W dalszej części wykładu pojawił się temat aktywności umysłowej. Zdaniem Aleksandry Szelągowskiej trenować należy nie tylko mięśnie, ale również mózg. Czytanie, rozmowy, nauka nowych rzeczy, rozwiązywanie krzyżówek, gry, nowe doświadczenia czy choćby zwykłe spotkanie z kimś bliskim mogą wspierać sprawność poznawczą. Ważne jest, aby nie zamykać się w rutynie i pozostawać ciekawym świata także w późniejszych latach życia.
Podczas wystąpienia, nie zabrakło również odniesienia do przewlekłego stresu. Jak zaznaczała Szelągowska, jego skutki nie ograniczają się do samopoczucia psychicznego. Długotrwałe napięcie może wpływać między innymi na pracę układu pokarmowego, pamięć, odporność czy ogólną kondycję organizmu. W rozładowaniu napięcia mogą pomagać rozmowa, śmiech, kontakt z naturą, spotkania z bliskimi, a w przypadku osób wierzących także modlitwa. „Nie możemy rozwiązać wszystkich problemów, ale możemy pomóc sobie w rozładowaniu stresu” – podkreślała.
Jednym z ostatnich tematów była wdzięczność. Szelągowska zachęcała uczestników, aby świadomie zauważali rzeczy, które w codzienności są dobre: możliwość samodzielnego wstania z łóżka, spaceru, spotkania z rodziną, podróżowania, rozmowy czy zwyczajnego zjedzenia wspólnego posiłku.
Podsumowując wystąpienie, Aleksandra Szelągowska wróciła do głównej myśli swojego wykładu: zdrowie buduje się przede wszystkim małymi decyzjami podejmowanymi każdego dnia.
– Małe wybory, nie jedna wielka decyzja – podkreślała. Zamiast rewolucji od poniedziałku wystarczy więc zacząć od prostych rzeczy: krótkiego spaceru, większej ilości warzyw na talerzu, telefonu do bliskiej osoby, kilku stron książki czy chwili spędzonej na łonie natury. Jak mówiła, choćby w późniejszym wieku organizm zachowuje zdolność adaptacji, a poprawa kondycji, siły mięśni czy sprawności umysłowej przez cały czas jest możliwa.
„Nigdy nie jest za późno” – przypominała na zakończenie. Jej wykład był więc nie tyle zestawem rygorystycznych zaleceń, ile zachętą do tego, by długowieczności nie szukać w cudownych receptach, ale w zwykłej codzienności, która dzień po dniu składa się na jakość naszego życia.
Chleb symbol życia, bezpieczeństwa, gościnności i wzajemnej troski
Trzecie spotkanie w ramach Strefy Seniora miało zdecydowanie bardziej refleksyjny charakter. Sylwia Winiarek w wykładzie „Pokolenia przy wspólnym stole: o pamięci, tradycji i przekazie transgeneracyjnym” mówiła o tym, co przekazujemy kolejnym pokoleniom nie tylko w genach, nazwisku czy rodzinnym majątku, ale przede wszystkim w sposobie życia, myślenia, budowania relacji i radzenia sobie z trudnościami.
Punktem wyjścia do rozmowy stał się chleb, nieprzypadkowo właśnie podczas Elbląskiego Święta Chleba. Prelegentka przypomniała, iż przez pokolenia był on czymś znacznie więcej niż tylko pożywieniem. „
– Chleb jest symbolem życia, ale też bezpieczeństwa, gościnności i wzajemnej troski – mówiła. To właśnie przy wspólnym stole spotykały się całe rodziny, przekazywano historie, zwyczaje, rodzinne wartości i pamięć o tych, którzy byli wcześniej.
Fot. Rafał SułekWiniarek wyjaśniała również, czym adekwatnie jest przekaz transgeneracyjny. Jak zaznaczyła, nie chodzi wyłącznie o dziedziczenie cech biologicznych.
– Przekazujemy znacznie więcej: wartości, przekonania, sposób patrzenia na świat, postawę wobec ludzi, tradycje, sposoby radzenia sobie z trudnościami, nasze lęki, niepokoje, marzenia, rodzinne tajemnice, a choćby sposób okazywania miłości – podkreślała. Każdy człowiek przychodzi więc na świat jako część większej historii i nie zaczyna życia od całkowicie czystej kartki.
Prelegentka zwracała uwagę, iż dzieci i wnuki uczą się przede wszystkim przez obserwację. Nie zawsze najważniejsze jest to, co im mówimy, ale to, jak sami zachowujemy się wobec innych.
– Najbardziej przekazujemy to, jak żyjemy, a nie to, jak mówimy – zauważyła. jeżeli w domu obecne są szacunek, ciepło, wzajemna pomoc i rozmowa, stają się one naturalnym wzorem dla kolejnych pokoleń. o ile natomiast dominują krzyk, złość, milczenie czy długotrwałe konflikty, również taki sposób funkcjonowania może zostać wyniesiony z domu i powielany w dorosłym życiu.
Wiele miejsca podczas wykładu poświęcono relacjom rodzinnym i znaczeniu wspólnego stołu. Winiarek mówiła o coraz częstszej sytuacji, w której ludzie znajdują się obok siebie fizycznie, ale każdy pozostaje skupiony na własnym telefonie, komputerze czy telewizorze.
– Wspólny posiłek buduje więź – przekonywała, zwracając uwagę, iż obecność drugiego człowieka ma dziś ogromną wartość. Przypominała, iż dawniej przy stole świętowano, opowiadano rodzinne historie, uczono modlitw, przeżywano narodziny, żałobę i najważniejsze wydarzenia rodzinne. Dziś warto świadomie wracać do tej przestrzeni spotkania i rozmowy.
Sporo uwagi prelegentka poświęciła również trudniejszej stronie dziedzictwa rodzinnego, nawiązując do tego, iż starsze pokolenia przeżywały wojny, biedę, przesiedlenia, utratę bliskich czy długotrwałe poczucie zagrożenia. Takie doświadczenia pozostawiały ślad w psychice, a ich konsekwencje mogły być widoczne także w następnych pokoleniach. Winiarek mówiła o lęku, nadmiernej ostrożności, wycofaniu, problemach z okazywaniem uczuć czy nieumiejętności rozmowy o trudnych doświadczeniach.
Podkreślała jednak, iż świadomość rodzinnego dziedzictwa nie oznacza konieczności powtarzania tych samych schematów.
– Dzisiaj psychologia pokazuje, iż można ten przekaz zrozumieć i świadomie decydować, co chcemy przekazać dalej – zaznaczała.
Można zachować to, co dobre i wartościowe, a jednocześnie pracować nad tym, co przez lata powodowało cierpienie, konflikty czy emocjonalny dystans.
W tej części wykładu pojawiło się także wiele bardzo osobistych przykładów. Winiarek zachęcała uczestników, aby zastanowili się, czego nauczyli ich rodzice i dziadkowie. Sama mówiła między innymi o umiejętności rozwiązywania problemów, szacunku do pracy i pieniędzy, miłości do drugiego człowieka czy przekonaniu, iż nie wszystko należy od razu wyrzucać, ale czasem warto próbować naprawić.
– Szacunek do człowieka jest bardzo ważny. Nieważne jaki ma status społeczny, stanowisko czy zasobność portfela. Człowiek jest człowiekiem – mówiła.
Prelegentka zwracała również uwagę na sposób patrzenia na codzienne problemy. Przywołała przykład rozmów ze swoimi córkami, które po trudnym dniu w szkole wracały przede wszystkim z tym, co wydarzyło się złego. Wtedy pytała również o rzeczy dobre. Chodziło o to, aby jedna przykra sytuacja nie przesłoniła całego dnia.
– Nie pozwól, żeby ta jedna mała rzecz zamieniła ten dzień w najgorszy dzień twojego życia – wspominała. Jak przekonywała, nie oznacza to ignorowania problemów, ale uczenie się patrzenia na życie realistycznie, z pewnym dystansem i odrobiną optymizmu.
Ważną częścią wykładu była rola seniorów jako „strażników pamięci”. To właśnie starsze pokolenie posiada historie, których nie da się znaleźć w internecie ani w podręcznikach.
– Żaden internet nie zastąpi naszych opowieści, bo to jest przeżycie – podkreślała Winiarek. Zachęcała seniorów, aby opowiadali wnukom o swoim dzieciństwie, pierwszej pracy, rodzinnych świętach, dawnych zabawach, miłościach, codziennym życiu bez komputerów i telefonów czy o tym, jak radzono sobie w trudniejszych czasach.
Jak mówiła, właśnie takie historie budują poczucie tożsamości. Człowiek, który zna historię swojej rodziny, lepiej rozumie również samego siebie. Dlatego warto podpisywać stare fotografie, spisywać wspomnienia i rodzinne przepisy, opowiadać o osobach, których młodsze pokolenia nie miały okazji poznać, a także wspólnie przygotowywać potrawy czy wypiekać ciasto lub chleb. Nie chodzi o wielkie przedsięwzięcia. Najważniejsze wspomnienia często rodzą się ze zwykłej codzienności.
Winiarek zwracała uwagę, iż dziedzictwo pozostawiane dzieciom i wnukom nie musi mieć materialnego charakteru.
– Nie każdy zostawi po sobie wielki majątek. Możemy jednak zostawić dobre słowo, wspomnienia, wartości rodzinne, fotografie, modlitwy, przepisy i poczucie, iż rodzina jest ważna – mówiła. Jak podkreślała, bardzo często właśnie takie rzeczy okazują się po latach znacznie cenniejsze niż pieniądze.
Mocno wybrzmiał również temat obecności i dbania o relacje tu i teraz. Prelegentka zachęcała, by nie zamieniać rodzinnych kontaktów w rodzaj rywalizacji pod tytułem „nie zadzwonię, skoro on nie dzwoni”. Jej zdaniem czasem warto po prostu samemu wykonać pierwszy krok. Przywołała przy tym zdanie, które szczególnie zapadło jej w pamięć: „Miłość jest wtedy, kiedy codziennie jeden człowiek wybiera drugiego człowieka”. Jak mówiła, właśnie tak warto traktować najbliższych – wybierać ich każdego dnia i świadomie dbać o relację.
Pod koniec wykładu wrócił ponownie motyw chleba i wspólnego stołu.
– Niech Święto Chleba przypomina nam, iż każdy bochenek powstaje z wielu ziaren. Podobnie jest z rodziną. Każde pokolenie wnosi coś własnego – apelowała Sylwia Winiarek. Jej zdaniem zadaniem każdego pokolenia jest zostawić następnym nie tylko materialne zabezpieczenie, ale przede wszystkim dobroć, mądrość, pamięć i nadzieję.
Na zakończenie prelegentka zostawiła uczestników z prostą, ale mocną myślą o sposobie przeżywania własnego życia: „Żyj tak, żeby nie żałować każdego dnia. Żyj za życia, żeby go nie przeżyć, tylko przeżywać”.
Tym samym trzecia prelekcja Strefy Seniora domknęła wcześniejsze rozmowy o zdrowiu fizycznym i stylu życia szerszą perspektywą. Dobre starzenie to bowiem nie tylko sprawne ciało i adekwatne odżywianie, ale także pamięć, relacje, poczucie przynależności i świadomość, iż to, jak żyjemy dzisiaj, w pewnym sensie pozostaje z kolejnymi pokoleniami na długo po nas.








![Film jako narzędzie zmiany społecznej. Relacja z 27. Letniej Akademii Filmowej [12.08.2026]](https://niepelnosprawnilublin.pl/wp-content/uploads/2026/08/12_08_2026_LAF-Ziwerzyniec_1.jpg)