Nowa Zelandia: limity na studiach pogłębiają braki dentystów

dentonet.pl 13 godzin temu
Zdjęcie: Nowa Zelandia: limity na studiach pogłębiają braki dentystów


Ograniczona liczba miejsc na studiach stomatologicznych w Nowej Zelandii przyczynia się do narastających problemów kadrowych w gabinetach dentystycznych i wydłużenia czasu oczekiwania pacjentów na leczenie.

System stomatologiczny w Nowej Zelandii mierzy się z rosnącymi niedoborami kadrowymi, które coraz wyraźniej odbijają się na dostępności świadczeń. Najnowsze dane wskazują, iż jednym z kluczowych powodów tej sytuacji jest utrzymywany od dekad limit przyjęć na studia stomatologiczne.

Coraz trudniej o dentystów

Z badania przeprowadzonego wśród blisko 500 osób związanych zawodowo z branżą stomatologiczną wynika, iż gabinety w całej Nowej Zelandii zmagają się z poważnymi trudnościami rekrutacyjnymi. Średni czas zatrudnienia dentysty wynosi w tej chwili 24 tygodnie, a co czwarte stanowisko pozostaje nieobsadzone przez ponad 40 tygodni.

Szczególnie trudna sytuacja występuje w mniejszych miejscowościach i uboższych regionach, gdzie proces rekrutacji może trwać choćby rok lub dłużej. W efekcie wiele placówek przez długi czas funkcjonuje w niepełnym składzie.

Systemowy problem edukacji

Zdaniem ekspertów, źródłem narastających braków kadrowych jest ograniczona liczba absolwentów stomatologii. W Nowej Zelandii liczba kształconych dentystów pozostaje praktycznie niezmienna od lat 80. – mimo znaczącego wzrostu liczby ludności.

– Liczba dentystów szkolonych w Nowej Zelandii adekwatnie nie wzrosła od lat 80. Obecny limit wynosi 60 osób rocznie. Uważamy, iż powinien zostać zwiększony, aby nadążyć za rosnącą populacją – powiedział dr Robin Whyman z Towarzystwa Stomatologicznego Nowej Zelandii (New Zealand Dental Association, NZDA).

Choć w 2014 r. zwiększono liczbę miejsc na studiach stomatologicznych – z 54 do 60 – był to pierwszy taki krok od ponad pół wieku.

Presja na system i pacjentów

Niedobory kadrowe bezpośrednio wpływają na funkcjonowanie gabinetów i dostępność usług. Aż 75% ankietowanych pracuje w placówkach zatrudniających maksymalnie trzech dentystów, co dodatkowo zwiększa obciążenie zespołów.

– Kliniki robią wszystko, aby utrzymać ciągłość usług, ale gdy stanowiska pozostają nieobsadzone przez miesiące, personel jest przeciążony, a pacjenci muszą dłużej czekać na leczenie – dodał dr Whyman.

Skalę problemu obrazuje przykład regionu Hawke’s Bay, gdzie przez pięć lat nie było stałego dentysty. Tymczasowa, bezpłatna klinika została tam przytłoczona liczbą pacjentów.

Problem, który dotyka ludzi

Eksperci zwracają uwagę, iż konsekwencje niedoborów kadrowych wykraczają poza kwestie organizacyjne. – Braki kadrowe to nie tylko problem operacyjny – dotykają realnych ludzi. Lekarze chcą opiekować się swoimi społecznościami, a pacjenci zasługują na stabilny i ciągły dostęp do leczenia, a nie jedynie doraźne rozwiązania – podkreślił przedstawiciel NZDA.

Środowisko stomatologiczne w Nowej Zelandii zaapelowało o pilne zmiany systemowe, które pozwolą zwiększyć liczbę kształconych specjalistów i poprawić dostępność opieki dla pacjentów.

Źródło: https://www.rnz.co.nz/

O największe problemy związane z kształceniem przeddyplomowym lekarzy dentystów w Polsce zapytaliśmy przedstawiciela samorządu lekarskiego – lek. dent. Pawła Baruchę, wiceprezesa NIL, przewodniczącego Komisji Stomatologicznej NIL. – Największym problemem jest brak kadry, a przede wszystkim nie tyle jej brak, co brak perspektyw na to, żeby ta kadra się utrzymała i rozwijała – podkreślił.

Idź do oryginalnego materiału