„Nie każdy dentysta musi leczyć w znieczuleniu ogólnym, ale każdy musi wiedzieć, iż takie leczenie istnieje”

dentonet.pl 3 godzin temu

Pierwsze lata pracy w zawodzie to nie tylko zdobywanie doświadczenia klinicznego, ale także konfrontacja z przypadkami, których nie da się łatwo wpisać w schemat poznany podczas studiów. Szczególnym wyzwaniem są pacjenci, u których standardowe metody leczenia okazują się niewystarczające – dzieci, osoby z niepełnosprawnościami czy pacjenci ze szczególnymi potrzebami zdrowotnymi. O tym, kiedy znieczulenie ogólne staje się uzasadnionym elementem kompleksowego leczenia, jak powinno wyglądać przygotowanie pacjenta oraz dlaczego kooperacja stomatologa z anestezjologiem ma najważniejsze znaczenie, rozmawiamy z dr. n. med. Janem Kirykiem, specjalistą chirurgii stomatologicznej i wykładowcą Konferencji Przyszłych Mistrzów Stomatologii 2026.

W listopadzie br. – razem z anestezjologiem dr. Łukaszem Zygmuntem – będzie Pan wykładowcą podczas II Konferencji Przyszłych Mistrzów Stomatologii. Wygłoszą Panowie wykład na temat najważniejszych zasad leczenia stomatologicznego w znieczuleniu ogólnym. Kiedy Pan zaczynał wykonywać tego typu zabiegi, czego Panu najbardziej brakowało? W jakich obszarach pracy czuł Pan największą niepewność?

Dr n. med. Jan Kiryk: – Z zabiegami stomatologicznymi w znieczuleniu ogólnym zetknąłem się już podczas wakacyjnych praktyk w trakcie studiów. Na początku najbardziej brakowało mi wiedzy, jak kompleksowo podejść do planu leczenia, który trzeba zrealizować w ciągu jednej-dwóch godzin. Nie mam tu na myśli pacjenta przygotowanego przez higienistkę, z kompletem zdjęć radiologicznych, skonsultowanego przez grono specjalistów, który przychodzi jedynie na starannie zaplanowany etap chirurgiczny – np. wprowadzenie implantów. Takie zabiegi również czasem wykonuję, ale są one znacznie łatwiejsze od mojej codzienności.

Mówię o pacjentach z niepełnosprawnościami i o dzieciach, u których nie da się wcześniej przeprowadzić dokładnego badania, higienizacji ani diagnostyki radiologicznej. Pełny obraz sytuacji klinicznej poznajemy często dopiero na sali zabiegowej, a mimo to w krótkim czasie trzeba podjąć złożone decyzje i doprowadzić jamę ustną pacjenta do stanu „zero”, czyli do pełnej sanacji podczas jednego zabiegu. Wiedzę i umiejętności, jak wykonać wypełnienie czy ekstrakcję już miałem, choć techniki te też nieznacznie się różnią. Brakowało mi doświadczenia w doborze strategii. Dlatego początkowo bardzo dużo konsultowałem się z bardziej doświadczonymi kolegami i uważam, iż właśnie tego – wsparcia w wyborze strategii leczenia – na początku potrzeba najbardziej.

Dla młodego stomatologa leczenie pacjenta w znieczuleniu ogólnym może oznaczać zupełnie nowe wyzwanie organizacyjne, kliniczne i komunikacyjne. Jakie elementy takiego leczenia powinien dobrze poznać i zrozumieć każdy młody dentysta, choćby jeżeli nie planuje na co dzień pracować w tym obszarze?

– Zacytuję tutaj moją nauczycielkę ortodoncji – Panią Profesor, z którą miałem przyjemność mieć zajęcia na studiach: „Nie każdy z was musi zostać ortodontą i nie będę się gniewać, jeżeli na egzaminie nie będziecie znać wszystkich aparatów i ich zastosowań. Ale rozpoznać wadę i skierować pacjenta do specjalisty musi umieć każdy stomatolog”. Ja powiem dokładnie to samo: nie każdy dentysta musi leczyć w znieczuleniu ogólnym, ale każdy musi wiedzieć, iż takie leczenie istnieje, jakiego pacjenta należy na nie skierować, dokąd można go skierować oraz jakie leczenie jest refundowane i dla kogo. To musi znać każdy – tym bardziej iż od 1 stycznia 2026 r. NFZ finansuje leczenie stomatologiczne w znieczuleniu ogólnym u znacznie szerszej grupy pacjentów, w tym u dzieci bez orzeczenia o niepełnosprawności.

Znieczulenie ogólne w stomatologii wciąż dla wielu pacjentów brzmi jak rozwiązanie zarezerwowane dla wyjątkowo trudnych sytuacji. Kiedy rzeczywiście warto je rozważyć i jakie kryteria powinien wziąć pod uwagę lekarz dentysta, zanim zaproponuje pacjentowi takie leczenie?

– Przede wszystkim jest to leczenie dla pacjentów, których nie da się leczyć w inny sposób. Mowa o pacjentach z niepełnosprawnością intelektualną i wynikającym z niej brakiem współpracy, o pacjentach z silnym lękiem stomatologicznym, o małych dzieciach, które nie są w stanie współpracować czy o pacjentach z nasilonym odruchem wymiotnym. To oczywiście duże uproszczenie, bo wskazań jest cała lista. Zanim zaproponujemy znieczulenie ogólne zawsze warto rozważyć, czy nie wystarczą metody alternatywne – wizyty adaptacyjne, techniki kierowania zachowaniem czy sedacja. Najważniejsze to pamiętać, iż leczenie w znieczuleniu ogólnym nie odbywa się na życzenie, ale ze wskazań medycznych. Jest zawsze obarczone wyższym ryzykiem niż tradycyjny zabieg w znieczuleniu miejscowym, dlatego kwalifikacja wyłącznie na życzenie pacjenta, bez wskazań medycznych, jest błędem w sztuce.

Są pacjenci, dla których standardowa wizyta w gabinecie jest ogromnym wyzwaniem – ze względu na silny lęk, niepełnosprawność, szczególne potrzeby czy rozległy zakres koniecznego leczenia. Jak młody stomatolog powinien ocenić, czy znieczulenie ogólne będzie w ich przypadku adekwatnym rozwiązaniem?

– Najprościej? Mówiąc kolokwialnie i wprost: czy pacjenta da się posadzić na fotelu i wykonać zaplanowane procedury – etapowo lub podczas jednej wizyty. jeżeli kooperacja pacjenta na to pozwala, mamy jasną odpowiedź: brak kwalifikacji do znieczulenia ogólnego. jeżeli kooperacja jest bardzo utrudniona albo istnieją inne ograniczenia, trzeba ocenić stan zdrowia pacjenta – czy znieczulenie ogólne nie stanowi dla niego zbyt dużego ryzyka ze względu na choroby współistniejące. W tej ocenie najważniejszy jest głos anestezjologa.

Inaczej będziemy kwalifikować 70-letniego pacjenta z chorobą wieńcową, który ma złe wspomnienia z wizyt u dentysty i chce przespać usunięcie dziesięciu zębów, a inaczej 16-letniego pacjenta ze spektrum autyzmu, bez chorób ogólnoustrojowych. Dopiero zestawienie tych dwóch zmiennych – wskazania medycznego i braku przeciwwskazań – pozwala odpowiedzieć na pytanie, czy znieczulenie ogólne jest dla danego pacjenta adekwatnym postępowaniem.

Tytuł Panów wykładu – „Stomatolog i anestezjolog – małżeństwo z rozsądku czy idealny duet?” – sugeruje, iż powodzenie leczenia zależy w dużej mierze od dobrej współpracy dwóch specjalistów. Co w praktyce decyduje o tym, czy ta kooperacja rzeczywiście działa?

– Po pierwsze – trzeba się lubić. Wtedy praca staje się czymś, co się lubi i chce robić, a nie czymś, co trzeba robić. Spędzamy razem na sali całe dni, więc dobra atmosfera w pracy to podstawa – i nie zastąpi jej żaden, choćby najbardziej wysublimowany profesjonalizm.

Po drugie – trzeba znać pracę drugiej strony. Oczywiście stomatolog nie musi być specjalistą anestezjologii i na odwrót, ale każdy w zespole musi mieć pojęcie o specyfice pracy, możliwościach i ograniczeniach pozostałych. Dzielimy przecież to samo pole pracy: jama ustna, w której leczy stomatolog jest zarazem drogą oddechową, o którą dba anestezjolog.

Trzeba też wspomnieć, iż w duecie mamy dwóch wokalistów, ale jako zespół tworzymy kwartet. Nie można zapominać o roli asystentki stomatologicznej i pielęgniarki anestezjologicznej – to bardzo ważni członkowie zespołu, bez których zabieg się nie odbędzie. W tym przypadku do tanga, prócz pacjenta, trzeba czworga. Dopiero wzajemna znajomość – siebie nawzajem i specyfiki pracy każdego z nas – sprawia, iż cały proces przebiega płynnie i bezpiecznie.

Jeśli miałby Pan przekazać uczestnikom KPMS jedną najważniejszą zasadę dotyczącą leczenia stomatologicznego w znieczuleniu ogólnym – taką, którą warto zapamiętać na długo po konferencji – co by nią było?

– Pamiętajcie o empatii. Po drugiej stronie jest człowiek – często z niepełnosprawnością, chorobami ogólnymi i historią trudnych doświadczeń medycznych – a obok niego opiekun, który na ten zabieg nierzadko długo czekał. Dlatego leczenie w znieczuleniu ogólnym wymaga holistycznego podejścia: od kwalifikacji i rozmowy z rodziną, przez współpracę z anestezjologiem, po opiekę po zabiegu, profilaktykę i edukację opiekunów. Bez tego pacjent wróci do nas z tym samym problemem. Leczymy pacjenta, nie zęby – ząb jest tylko jednym z elementów tej układanki.

Dziękujemy za rozmowę!

***

Dr n. med. Jan Kiryk – specjalista chirurgii stomatologicznej, adiunkt Katedry Chirurgii Stomatologicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz kierownik Poradni Stomatologii w Znieczuleniu Ogólnym Uniwersyteckiego Centrum Stomatologicznego we Wrocławiu I SAMED w Krapkowicach. Od 2019 r. rozwija model kompleksowej opieki stomatologicznej nad dziećmi i dorosłymi niewspółpracującymi oraz pacjentami ze szczególnymi potrzebami zdrowotnymi. Nauczyciel akademicki, kierownik specjalizacji i kierownik naukowy konferencji poświęconych leczeniu stomatologicznemu w znieczuleniu ogólnym. Autor i współautor ponad 56 publikacji naukowych oraz współautor akademickiego podręcznika chirurgii stomatologicznej.

***

Druga edycja Konferencji Przyszłych Mistrzów Stomatologii odbędzie się 28 listopada 2026 r. w Łodzi. Program wydarzenia, biogramy wykładowców oraz formularz rejestracji dostępne są na stronie https://www.konferencjamistrzow.pl/. Zapraszamy!

Idź do oryginalnego materiału