Nie bójmy się kryzysów, bo one prędzej czy później do nas przyjdą

tygodnikprzeglad.pl 6 dni temu

Zdecydowanej większości z nas kryzys kojarzy się jednoznacznie negatywnie. A psychologom?
Robert Kowalczyk:
Dla nas, psy­chologów, kryzys nie musi automa­tycznie wiązać się z zagrożeniem czy katastrofą. (…) Z punktu widzenia psychologicznego pojawia się on wtedy, gdy dotychczasowe sposoby radzenia sobie z trudnościami prze­stają wystarczać. Wskutek tego na­stępuje dezintegracja naszego życia. Jednak w perspektywie klinicznej kryzys sam w sobie jest zjawiskiem neutralnym. Najważniejsze jest bowiem, co z nim zrobimy.
Katarzyna Waszyńska: Kryzys by­wa momentem zatrzymania i poszu­kiwania nowych możliwości, jest też procesem adaptacji do zmieniającej się sytuacji w życiu. Dobrym przykła­dem jest zmiana lub utrata pracy po wielu latach spędzonych w jednym miejscu. To moment, który pozwa­la zastanowić się, w jakim kierunku chcemy iść. Czasami dopiero przy ta­kiej okazji odkrywamy, iż przez wie­le lat wykonywaliśmy zajęcie, które nie dawało nam satysfakcji.

Od czego zależy, czy kryzys odbije się na nas negatywnie, czy wprost przeciwnie – będzie szansą zmiany na lepsze?
R.K.:
Od tego, jak i czy w ogóle go przepracujemy. Oczywiście sytuacja kryzysowa wiąże się z ogromnymi emocjami, chodzi jednak o to, żeby spojrzeć na nią z innej perspektywy – jak na szczególny, nierzadko zwrotny moment w życiu, na którym można zbudować coś wartościowego.
K.W.: Kryzysy są nieodłączną częścią ludzkiej egzystencji, ponie­waż nasze życie składa się z nie­ustannych zmian. Nie na wszystko możemy się przygotować. A na­wet jeżeli wydaje nam się, iż nad wszystkim panujemy, to i tak każdy przełom w życiu oznacza zakłócenie dotychczasowego sposobu funk­cjonowania. Dobrym przykładem są narodziny dziecka, które z jed­nej strony mogą być wyczekiwane i radosne, a z drugiej mogą wią­zać się z bardzo silnymi emocjami i trudnościami.
R.K.: Dlatego nie bójmy się kry­zysów, bo one prędzej czy później do nas przyjdą. Pytanie brzmi, czy zdołamy wyjść z nich obronną rę­ką i zbudować na nich coś, co nas wzmocni.

Czyli musimy przyjąć do wiadomości, iż nie zdołamy przejść przez życie bezboleśnie. Powinni­śmy się więc przygotować na różne trudne, kryzysowe sytuacje.
K.W.:
Kryzys może pojawić się adekwatnie na każdym etapie nasze­go życia. Może obejmować jedną osobę, parę lub całą rodzinę i – co warto podkreślić – nie zawsze jest wywołany przez jedno wielkie wy­darzenie: wypadek, problemy zdro­wotne, rozstanie. Może być również efektem splotu szeregu drobnych, codziennych trudności, które nawar­stwiają się i w pewnym momencie przekraczają nasze możliwości ra­dzenia sobie z nimi. Co więcej, na­sza reakcja na aktualny kryzys nie dotyczy wyłącznie tego, co dzieje się tu i teraz – jest także wypadkową wcześniejszych doświadczeń i tego, jak poradziliśmy sobie (lub nie) z po­przednimi tego typu sytuacjami.

Jakie kryzysy mogą nas dotknąć? I jakie zdarzają się najczęściej?
R.K.:
W praktyce gabinetowej spotykamy się z kilkoma typami. Kryzysy w związkach i małżeństwach to jedna z najczęstszych kategorii. Obejmują zarówno konflikty partner­skie, jak i sytuacje związane z rozsta­niem, separacją bądź rozwodem. Są też kryzysy zawodowe, które mogą wynikać z konieczności podjęcia de­cyzji o zmianie pracy, wiążą się z jej utratą lub dotyczą bankructwa. Do powszechnych doświadczeń należą kryzysy zdrowotne: trudna diagnoza, nagła choroba, uraz czy wypadek, które wywołują konieczność adapta­cji do nowych okoliczności i zmiany dotychczasowego sposobu funkcjo­nowania jednostki czy rodziny. Są wreszcie kryzysy sytuacyjne o cha­rakterze niemożliwym do przewidze­nia i traumatycznym, np. katastrofy.
K.W.: Kryzysy mogą mieć cha­rakter ogólnospołeczny – mówimy wtedy o kryzysach ekologicznych, ekonomicznych, związanych z kon­fliktami zbrojnymi albo dotyczących społeczności, w ramach których funkcjonujemy.
R.K.: Nie zapominajmy o kryzysie wiary czy kryzysie egzystencjalnym, kiedy pojawiają się pytania o sens życia.
K.W.: Kryzys egzystencjalny, często obserwowany w gabinetach, może wynikać z uświadomienia sobie własnej śmiertelności. Taką refleksję wywołuje np. śmierć kogoś bliskiego. Pamiętam osobę w gabi­necie, która po odejściu rodziców doświadczyła intensywnego poczu­cia, iż życie jest kruche i nieprzewi­dywalne, a ona zupełnie nie umiała sobie z tym poradzić. Psychologia wyróżnia także kryzysy rozwojowe związane z naturalnymi etapami życia – np. kryzys wieku dojrze­wania czy związany z przejściem na emeryturę.

Na myśl przychodzi mi również kryzys wieku średniego.
K.W.:
Należy on do tzw. kryzy­sów tożsamościowych, egzysten­cjalnych. Charakterystyczne jest to, iż pojawiają się wówczas pytania: „Kim jestem?”, „Co jest dla mnie ważne?”, „Jakie są moje rzeczywiste potrzeby?”, „Czego chcę?”. Kryzysy tożsamościowe są wpisane w wie­le faz życia. Na przykład w okresie dojrzewania takie pytania są wręcz potrzebne, aby młoda osoba mogła „oddzielić” się od rodziców czy opie­kunów, zyskać autonomię i wykształ­cić własną tożsamość. Kryzysy egzy­stencjalne mogą jednak pojawiać się niezależnie od wieku. Zdarzają się w różnych momentach w reakcji na istotne wydarzenia lub zmiany. Do­chodzi wtedy do sytuacji, w której kryzys tożsamościowy nakłada się na kryzys sytuacyjny.
R.K.: Jeszcze raz warto tutaj pod­kreślić, iż kryzys

Fragmenty książki Roberta Kowalczyka, Katarzyny Waszyńskiej i Ewy Podsiadły-Natorskiej Całe szczęście to kryzys. Rozmowy o trudnych momentach, które zmieniają nasze życie, Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2026

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Post Nie bójmy się kryzysów, bo one prędzej czy później do nas przyjdą pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.

Idź do oryginalnego materiału