Z kardiomiopatią, czyli grupą chorób mięśnia sercowego żyje w Polsce prawdopodobnie pół miliona osób, ale leczonych jest około 120 tys. – wynika z danych przywoływanych przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne. Większość diagnoz zapada dopiero w szpitalu, często w trybie pilnym. Lekarze alarmują, iż choroba przez lata może nie dawać wyraźnych objawów, a kluczową rolę w jej wczesnym wykryciu odgrywa rezonans magnetyczny serca.
Diagnoza kardiomiopatii najczęściej stawiana jest w warunkach szpitalnych, a znaczna część przypadków spełnia kryteria późnego wykrycia. “Skala problemu jest znacznie większa niż pokazują statystyki rozpoznań. Ogromna grupa pacjentów może żyć z chorobą, nie mając jej świadomości” – mówi dr Łukasz Wójcik, specjalista radiologii i diagnostyki obrazowej z Affidea Szczecin. Szczególnie narażone na opóźnienie diagnozy są osoby aktywne fizycznie, u których dobra wydolność maskuje objawy.
Kardiomiopatia to grupa schorzeń, w których dochodzi do nieprawidłowości w budowie i funkcjonowaniu mięśnia sercowego. Do objawów mogących sugerować kardiomiopatię należą szybkie męczenie się, duszność wysiłkowa, uczucie kołatania lub nierównego bicia serca, a także epizody zasłabnięć i omdleń, zwłaszcza podczas wysiłku lub tuż po nim. W bardziej zaawansowanej postaci choroby mogą pojawić się ból lub ucisk w klatce piersiowej, duszność spoczynkowa, obrzęki kończyn dolnych, szybki przyrost masy ciała oraz budzenie się w nocy z uczuciem braku powietrza. “Organizm długo kompensuje postępujące zmiany. Pacjent trafia do lekarza często dopiero wtedy, gdy dochodzi do nagłego zdarzenia kardiologicznego lub wyraźnego pogorszenia wydolności” – podkreśla dr Wójcik.
Choć szczyt rozpoznań przypada na osoby w wieku powyżej 65 lat, w grupie ryzyka są również:
- pacjenci po infekcjach z utrzymującymi się kołataniami serca lub spadkiem tolerancji wysiłku,
- osoby po terapii onkologicznej,
- chorzy z napadowymi arytmiami,
- pacjenci z obciążonym wywiadem rodzinnym.
Wiele kardiomiopatii ma podłoże genetyczne. W praktyce klinicznej rozpoznanie u jednej osoby nierzadko prowadzi do wykrycia choroby u kilku członków tej samej rodziny. Podstawę diagnostyki stanowią badania EKG i echokardiografia. We wczesnym stadium choroby mogą jednak nie ujawniać istotnych nieprawidłowości. Rezonans magnetyczny serca pozwala ocenić nie tylko funkcję, ale i strukturę mięśnia sercowego – wykryć blizny, włóknienie, ślady przebytego zapalenia czy charakterystyczne zmiany w chorobach spichrzeniowych. “To badanie daje możliwość tzw. „histopatologii bez biopsji”. Umożliwia precyzyjne różnicowanie przyczyn uszkodzenia mięśnia sercowego i ocenę ryzyka groźnych arytmii“ – wyjaśnia Łukasz Wójcik.
MR potrafi odróżnić uszkodzenie niedokrwienne od pozapalnego, co zmienia dalsze leczenie i rokowanie. Może też uchronić pacjenta przed niepotrzebnym leczeniem lub – przeciwnie – wskazać konieczność intensywniejszej terapii czy zabezpieczenia przed groźnymi arytmiami. Im wcześniej wykryta kardiomiopatia, tym większa szansa na spowolnienie jej postępu i uniknięcie dramatycznych powikłań.
Rezonans magnetyczny serca jest w Polsce dostępny, ale wykonywany głównie w większych, wyspecjalizowanych ośrodkach, co wynika z potrzeby doświadczonego zespołu i odpowiednich protokołów kardiologicznych. Na tle Europy Zachodniej dostępność jest wyraźnie niższa – podczas gdy w krajach, takich jak Niemcy czy Włochy funkcjonują ponad 3 aparaty MRI na 100 tys. mieszkańców, w Polsce jest to około 1 aparat na 100 tys. osób. To pokazuje, iż potencjał tej metody diagnostycznej wciąż nie jest w pełni wykorzystywany.













