Na te badania pacjenci czekają miesiącami, a choćby latami

supertydzien.pl 7 godzin temu
W tym także nowotworów. Konsekwencją będą wyższe koszty leczenia i poważniejsze konsekwencje zdrowotne dla pacjentów – ostrzega Naczelna Izba Lekarska.Pracownicy rejestracji kontaktują się z pacjentamiSzpital w Żywcu – podaje Medonet – poinformował, iż ze względu na limity finansowe wprowadzone przez NFZ musi zmienić harmonogram gastroskopii. Pracownicy rejestracji kontaktują się z osobami, których wizyty zostaną przełożone na późniejszy termin. Według szacunków szpitala czas oczekiwania może wydłużyć się dwukrotnie.W przypadku procedur wykonywanych w znieczuleniu kolejka może sięgnąć 2 lat. Świadczenia opłacane przez NFZ mają być realizowane wyłącznie w dni robocze i w ograniczonym przedziale godzinowym. Zarząd placówki podkreśla, iż bez dodatkowych środków pracownia endoskopii nie wykorzysta w pełni swoich możliwości.Szpital uspokaja, kolejkowicze kręcą głowamiZ kolei Uniwersyteckie Centrum Kliniczne (UCK) w Gdańsku musiało opublikować oświadczenie, w którym zaprzecza, iż rezygnuje ze świadczeń obrazowych. Zmiany dotyczą wyłącznie przesunięcia części terminów tomografii komputerowej u pacjentów zewnętrznych w stanie stabilnym.Szpital zapewnia, iż tomografia dla chorych onkologicznych, osób w trybie pilnym, pacjentów z ustalonym planem leczenia oraz dzieci wykonywana jest bez przeszkód. Przesunięcia obejmują 1 proc. wszystkich procedur obrazowych w placówce, co odpowiada 4 proc. badań TK. UCK rozbudowuje przy tym zaplecze sprzętowe — dzięki współpracy z Ministerstwem Zdrowia i środkom z KPO szpital kupił nowe aparaty USG, RTG oraz zmodernizował urządzenia do tomografii i rezonansu.Pod oświadczeniem szpitala pojawiło się wiele wpisów osób korzystających z jego usług. Część komentujących zwraca uwagę, iż mimo zapewnień placówki terminy badań kontrolnych dla pacjentów onkologicznych UCK przesunęło choćby na 2027 r. Inni skarżą się na utrudniony kontakt z rejestracją oraz długi czas oczekiwania na wyniki.UCK wyjaśnia, iż zmiany terminów wynikają z nowego sposobu finansowania świadczeń obrazowych. Szpital przeprasza za niedogodności i zapewnia, iż osoby, których dotyczą modyfikacje, są informowane telefonicznie przez call center.Ministerstwo Zdrowia wyjaśniaZ podobnymi trudnościami mierzą się również inne placówki w kraju. Ministerstwo Zdrowia przypomina, iż za kolonoskopię w ramach Programu Badań Przesiewowych raka jelita grubego płaci 100 proc. stawki, więc nie ma podstaw do przesuwania tych procedur. Gastroskopia jest natomiast w całości finansowana przez NFZ jako świadczenie diagnostyczne w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, bez limitów, jeżeli istnieją wskazania medyczne. Oznacza to, iż osoby z objawami alarmowymi lub podejrzeniem choroby powinny mieć zapewniony dostęp do takich procedur.Nowe zasady finansowania nadwykonań W ostatnich latach liczba świadczeń w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej zwiększyła się o 20 proc., a ich wartość o 152 proc. Wzrósł też średni koszt tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, kolonoskopia czy gastroskopii. Jak wyjaśnia Medonet, nowy model rozliczania nadwykonań dla czterech najdroższych świadczeń diagnostycznych ma w pierwszej kolejności zabezpieczyć dostęp dla pacjentów onkologicznych z kartą DiLO, dzieci oraz osób wymagających szybkiej interwencji.Od 1 kwietnia funkcjonują nowe stawki za nadwykonania – 60 proc. w endoskopii (gastroskopia i kolonoskopia) oraz 50 proc. w diagnostyce obrazowej (tomografia i rezonans). NFZ wraz z resortem zdrowia deklarują, iż obserwują sytuację i reagują na zgłoszenia o lokalnych problemach. Pacjenci, którzy mają wątpliwości, mogą kierować je do regionalnych oddziałów NFZ.Późniejsza diagnostyka oznacza zwykle droższe leczenieJakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej, w rozmowie z Medonetem zwraca uwagę, iż nie wszystkie nowotwory trafiają do szybkiej ścieżki diagnostycznej. Część z nich wykrywa się przy okazji badań prowadzonych z innych powodów. Dotyczy to nie tylko profilaktyki po 50 roku życia, ale też osób młodszych, starszych oraz tych, które wcześniej nie korzystały ze świadczeń.Konsekwencją wydłużonych kolejek będzie wzrost odsetka nowotworów wykrywanych w późniejszych stadiach. A późniejsza diagnostyka oznacza zwykle droższe leczenie i pogorszenie stanu zdrowia pacjentów.– Diagnostyka może kosztować 500 zł, natomiast leczenie zaawansowanego raka jelita grubego idzie już w setki tysięcy zł – podkreśla Jakub Kosikowski. — Dlatego jest dla nas kompletnie niezrozumiałe, iż podjęto decyzję właśnie w tym kierunku.Czytaj też:
Idź do oryginalnego materiału