N.P. cz.2 / Hardy

publixo.com 7 godzin temu

W kancelarii Naćpana kancelistów wielu,
każdy chce się zasłużyć, utrzymać w fotelu.
Gdy przykład idzie z góry, urzędnicy wiernie
dostosować się wolą, by otrzymać premie.
Więc już kolejni snusy dalejże używać;
choć nie wszystkim smakują, nie ma się co zżymać.
Nigdzie indziej by pracy takiej nie dostali.
Zważywszy na ich wiedzę – zdolni tylko chwalić
i pod niebiosa wznosić chwałę Naćpanego,
by jak balon nadymać jego własne ego.

Pierwszy, Szpicbródką zwany lub też „Szefa Ręką”,
po miesiącach wahania przemógł zmory lęku,
że będzie uzależnion. „Muszę przy Naćpanym
snusów choć kilka wciągnąć, być mile widzianym.
W pałacowym gdy gronie, gdzieś w apartamencie,
wizerunku nie splamię, rzecz się nie rozejdzie”.
Niestety, znów zapomniał, iż wolę ma słabą
i już po kilku razach silniejszym był nałóg.
Doszło na święcie wojska, brak działki podduszał…
choć stał wśród generałów, musiał wciągnąć snusa.
--------------
cdn.
Idź do oryginalnego materiału