Lekarz dentysta z Niemiec wpłacił 31 000 € za trwające cztery semestry studia podyplomowe z ortodoncji w Luksemburgu. Ukończył dwa semestry, zanim pojawiły się informacje, iż prowadząca program prywatna uczelnia DTMD nie jest uznaną w Luksemburgu instytucją szkolnictwa wyższego uprawnioną do nadawania stopni akademickich. Sprawa pokazuje, jak ważna jest weryfikacja nie tylko programu i renomy organizatora, ale przede wszystkim tego, kto formalnie nadaje tytuł i czy będzie on uznawany.
W sprawie opisanej przez serwis ZM-online dentysta, występujący pod pseudonimem Jona Kiefermann, zapisał się w lutym 2025 r. na prowadzony w trybie niestacjonarnym program Master of Science z ortodoncji w DTMD (University for Digital Technologies in Medicine and Dentistry). Cykl obejmujący cztery semestry miał zakończyć się w październiku 2027 r., a całkowity koszt wynosił 31 000 € (równowartość 135 000 zł).
Dentysta ukończył dwa pierwsze semestry. Wtedy pojawiły się wątpliwości dotyczące statusu DTMD oraz prawnego statusu oferowanego przez nią tytułu Master of Science. Według informacji luksemburskiego Ministerstwa Badań Naukowych i Szkolnictwa Wyższego DTMD nie miała statusu uznanej instytucji szkolnictwa wyższego. Dodatkowe wątpliwości dotyczyły współpracy z bułgarskim Trakia University, który miał być związany z programem jako partner akademicki.
Akredytowany program to nie to samo co uprawnienie do nadawania stopnia
W tej historii szczególnie istotne jest rozróżnienie dwóch kwestii. Program Master of Science z ortodoncji DTMD został w 2020 r. akredytowany przez niemiecką agencję AHPGS. Według informacji ZM-online akredytacja dotyczyła konkretnego programu i nie oznaczała uznania DTMD jako luksemburskiej instytucji szkolnictwa wyższego.
Luksemburskie przepisy określają, jakie instytucje mogą nadawać uznawane w tym kraju stopnie akademickie. Muszą to być uznane instytucje szkolnictwa wyższego, prowadzące odpowiednio zatwierdzone programy. To właśnie na tym tle pojawiły się największe problemy uczestników programu.
Co adekwatnie daje zdobyty za granicą tytuł Master?
Samo określenie „Master of Science” nie przesądza jeszcze o wartości kwalifikacji. Dla lekarza dentysty znaczenie ma przede wszystkim status podmiotu prowadzącego kształcenie, prawny status uzyskiwanego tytułu oraz możliwość jego uznania w kraju, w którym chce się go wykorzystywać.
To szczególnie ważne w przypadku kosztownych studiów podyplomowych prowadzonych za granicą. Przed wpłaceniem czesnego warto sprawdzić, czy organizator jest formalnie uprawniony do prowadzenia danego rodzaju kształcenia oraz kto będzie wystawiał dyplom.
W przypadku kwalifikacji zagranicznych trzeba też odróżnić uznanie akademickie dyplomu od uznania kwalifikacji zawodowych. Luksemburskie władze wyraźnie wskazują, iż uznanie akademickie dotyczy formalnego wykształcenia i nie oznacza automatycznie prawa do wykonywania zawodu.
Problem może dotyczyć większej grupy lekarzy dentystów
Według ZM-online program ortodoncji był prowadzony przez DTMD najpóźniej od 2022 r., a w kolejnych semestrach przyjmowano od 15 do 30 osób. W internetowej grupie zainteresowanych zaistniałą sytuacją znalazło się około 200 lekarzy. Sprawa nie dotyczy więc wyłącznie jednego dentysty, który zapłacił 31 000 € za kształcenie. Rodzą się więc pytania o odpowiedzialność za sytuację osób, które zainwestowały czas i pieniądze w ten program.
Dla dentystów planujących kosztowne kształcenie podyplomowe to ważna lekcja. Przed podpisaniem umowy warto sprawdzić nie tylko program, wykładowców i opinie absolwentów, ale także status prawny organizatora, akredytację konkretnego programu oraz to, kto formalnie nadaje uzyskiwany tytuł.
Źródło: https://www.zm-online.de/









