Coraz więcej rodziców zgłasza się z dziećmi do ortodonty już w wieku przedszkolnym. Z jednej strony to efekt większej świadomości zdrowotnej, z drugiej – przekonania, iż im wcześniej rozpocznie się leczenie, tym szybciej problem zostanie rozwiązany raz na zawsze. Tymczasem ortodoncja dziecięca rządzi się zupełnie innymi prawami niż leczenie dorosłych. Rosnący organizm nieustannie się zmienia, dlatego terapia bardzo często przebiega etapami.
Eksperci podkreślają, iż taki model postępowania nie oznacza długotrwałego noszenia aparatu przez wiele lat. Wręcz przeciwnie – pozwala wykorzystać naturalne etapy wzrostu dziecka i dobrać leczenie dokładnie wtedy, gdy przyniesie ono najlepsze efekty.
Dlaczego leczenie ortodontyczne dzieci wygląda inaczej niż u dorosłych?
W przeciwieństwie do dorosłych dzieci cały czas rosną. Rozwijają się kości szczęki i żuchwy, zmienia się układ mięśni twarzy, następuje wymiana uzębienia mlecznego na stałe, a zgryz stopniowo dojrzewa. To sprawia, iż ortodonta nie może zaplanować całego leczenia jednorazowo na kilka lat do przodu.
– Leczenie ortodontyczne dzieci bardzo często nie jest jednym długim procesem, ale składa się z kilku odpowiednio zaplanowanych etapów, dostosowanych do rozwoju dziecka – wyjaśnia lek. dent. Kamila Wasiluk z warszawskiej kliniki L’experta, znana jako Mama Ortodonta.
Takie podejście pozwala wykorzystać okresy intensywnego wzrostu, kiedy organizm najlepiej reaguje na leczenie.
Wczesna wizyta u ortodonty nie oznacza wielu lat z aparatem
Jednym z najczęściej powtarzanych mitów jest przekonanie, iż jeżeli dziecko rozpocznie leczenie w wieku 5–6 lat, będzie nosiło aparat nieprzerwanie aż do zakończenia wzrostu. Specjaliści uspokajają, iż wygląda to zupełnie inaczej.
Najczęściej pierwszy etap leczenia trwa kilka lub kilkanaście miesięcy. Następnie następuje okres obserwacji, podczas którego ortodonta kontroluje rozwój uzębienia i wzrost twarzoczaszki. Dopiero jeżeli zajdzie taka potrzeba, rozpoczynany jest kolejny etap terapii.
Dzięki temu dziecko nie jest leczone „na zapas”, ale tylko wtedy, gdy przynosi to rzeczywiste korzyści.
Po co rozpoczynać leczenie tak wcześnie?
Celem wczesnej terapii często nie pozostało idealne ustawienie wszystkich zębów.
Znacznie ważniejsze może być:
- poszerzenie zbyt wąskiej szczęki,
- poprawa ustawienia żuchwy,
- eliminacja nieprawidłowego oddychania przez usta,
- korekta nieprawidłowej pozycji języka,
- ograniczenie skutków ssania kciuka lub długotrwałego używania smoczka,
- poprawa funkcjonowania mięśni twarzy.
Usunięcie tych przeszkód sprawia, iż twarz i zgryz rozwijają się bardziej harmonijnie, a późniejsze leczenie bywa znacznie prostsze.
Czy dzięki temu dziecko uniknie aparatu stałego?
To jedno z najczęściej zadawanych pytań przez rodziców. A odpowiedź na nie brzmi: nie zawsze.
Wczesna terapia może sprawić, iż aparat stały nie będzie w ogóle potrzebny, jednak nie można tego zagwarantować. W wielu przypadkach leczenie stałym aparatem przez cały czas będzie konieczne, ale będzie:
- krótsze,
- mniej skomplikowane,
- bardziej przewidywalne,
- mniej obciążające dla dziecka.
Ma to także znaczenie dla higieny jamy ustnej. Im krócej nastolatek nosi aparat stały, tym łatwiej utrzymać prawidłową higienę i zmniejszyć ryzyko próchnicy czy odwapnień szkliwa.
Dlaczego leczenie przebiega etapami?
Każdy etap ma inne zadanie. Jakie?
Pierwszy etap (około 5.–8. roku życia)
- poszerzenie łuków zębowych,
- stworzenie miejsca dla zębów stałych,
- poprawa oddychania,
- korekta funkcji mięśni.
Etap obserwacji
Przez kolejne miesiące lub lata ortodonta kontroluje rozwój uzębienia i wykonuje okresowe badania, np. zdjęcie pantomograficzne.
Drugi etap (najczęściej około 10.–13. roku życia)
Jeśli zachodzi potrzeba, rozpoczyna się leczenie aparatem stałym lub czynnościowym, wykorzystując okres intensywnego wzrostu.
Takie postępowanie pozwala uzyskać lepsze efekty niż prowadzenie ciągłego leczenia przez wiele lat.
Nie każdy aparat służy do tego samego
Rodzice często pytają, jaki aparat będzie najlepszy. Odpowiedź brzmi: to zależy od rodzaju problemu.
W ortodoncji dziecięcej wykorzystuje się m.in.:
- aparaty do poszerzania szczęki,
- aparaty czynnościowe wpływające na rozwój żuchwy,
- maski twarzowe,
- aparaty ruchome,
- aparaty stałe,
- aparaty częściowe.
Każde z tych rozwiązań pełni inną funkcję i stosowane jest w określonym wieku oraz przy konkretnych wadach zgryzu.
Kiedy warto zabrać dziecko do ortodonty?
Polskie Towarzystwo Ortodontyczne oraz wielu specjalistów zaleca pierwszą konsultację około 6.–7. roku życia, czyli w okresie pojawiania się pierwszych zębów stałych. W niektórych przypadkach warto zgłosić się wcześniej.
Sygnały, które powinny skłonić rodziców do wizyty, to między innymi:
- oddychanie przez usta,
- stale otwarte usta,
- ssanie kciuka,
- długotrwałe korzystanie ze smoczka,
- zgrzytanie zębami,
- zgryz krzyżowy,
- znaczne stłoczenie zębów,
- cofnięta lub nadmiernie wysunięta żuchwa,
- asymetria twarzy,
- trudności z żuciem lub wymową.
Warto pamiętać, iż konsultacja nie oznacza automatycznie rozpoczęcia leczenia. Często najlepszym rozwiązaniem jest jedynie regularna obserwacja rozwoju dziecka.
Nie warto czekać, aż „dziecko z tego wyrośnie”
Choć część niewielkich nieprawidłowości może ustąpić samoistnie, wiele wad zgryzu z czasem się pogłębia. Im wcześniej zostaną rozpoznane czynniki zaburzające prawidłowy rozwój szczęki i żuchwy, tym większa szansa na mniej inwazyjne leczenie.
Nowoczesna ortodoncja dziecięca nie polega na jak najszybszym zakładaniu aparatu. Jej celem jest wspieranie prawidłowego rozwoju twarzoczaszki i wykorzystanie naturalnego potencjału wzrostu organizmu. Dlatego leczenie prowadzone etapami jest dziś uznawane za jedno z najbardziej racjonalnych i skutecznych rozwiązań.

Newsletter
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się!







