Wybierz formę, którą choćby w zabiegane dni realnie będziesz brać. Najszybszy test: czy da się tego użyć bez dodatkowych kroków, takich jak odmierzanie, mieszanie albo „przykrywanie” smaku? Im mniej zachodu, tym większa szansa, iż wejdzie ci to w nawyk.
Przy Lion’s mane od razu pomaga jedno pytanie: chcesz, żeby to samo „jechało” razem z tym, co i tak jesz albo pijesz, czy wolisz „połknąć i po sprawie”? Gdy to wiesz, wybór robi się dużo prostszy, bo szybciej widzisz, co pasuje do twojego rytmu dnia.
1) Zacznij od swojego dnia: na czym najłatwiej ci się oprzeć?
Forma, którą wybierzesz, może prawie niezauważalnie wspierać twoją rutynę albo dorzucać ci dodatkowe czynności. Cel: coś, co zdejmie z ciebie robotę.
- Proszek często pasuje, jeżeli i tak codziennie coś przygotowujesz (smoothie, owsianka, kawa/herbata). Wtedy dodajesz go do czegoś, co już jest w twojej rutynie, bez budowania osobnego nawyku kapsułek.
- Kapsułki są zwykle najbardziej „automatyczne”, jeżeli dużo jesteś w biegu albo nie chcesz czuć smaku. Łyk wody, połykasz, gotowe: bez mieszania, bez próbowania, bez kombinowania.
Zrób reality check: pomyśl o poranku w pośpiechu. Która opcja przez cały czas zadziała, bez wywracania całej rutyny do góry nogami?
2) Proszek: super, jeżeli lubisz mieszać, jeszcze lepiej, jeżeli smak ci nie przeszkadza
Proszek jest wygodny, jeżeli chcesz go „przemycić” w jedzeniu albo piciu, np. w smoothie, owsiance czy kakao. W praktyce kręci się to głównie wokół trzech rzeczy:
- Mieszalność: w ciepłych napojach zwykle idzie łatwiej niż w zimnej wodzie. Najczęściej oznacza to mniej grudek i mniej mieszania.
- Smak i odczucie w ustach: jeżeli jesteś wrażliwy/a na zapach, posmak albo lekko „piaskowe” wrażenie, lepiej wmieszaj to w coś o wyraźnym własnym smaku. Często wtedy łatwiej „po prostu to robić”.
- Dozowanie: masz elastyczność, ale możesz też zacząć się zastanawiać („ile to było ta miarka?”). Uprość: używaj zawsze tej samej łyżeczki. jeżeli masz wagę kuchenną, możesz robić to jeszcze bardziej konsekwentnie, bez zgadywania.
Proszek sprawdza się szczególnie wtedy, gdy nie przeszkadza ci krótkie mieszanie i naturalnie jest ci dorzucić go do śniadania albo napoju.
3) Kapsułki: wygodnie i konkretnie, z jasną rutyną
Kapsułki są dobre, jeżeli chcesz powtarzalności: za każdym razem tak samo, bez myślenia. Niczego nie mieszasz i nie masz „momentu smaku”. To często ułatwia trzymanie się planu, zwłaszcza gdy masz dni wypełnione spotkaniami.
Żeby porównać kapsułki praktycznie, dużo wyciągniesz z etykiety:
- Etykieta na pierwszy rzut oka pokazuje, czy masz do czynienia z proszkiem, czy z ekstraktem. To pomaga sensowniej zestawiać produkty.
- Lista składników pokazuje, czy są dodane substancje pomocnicze, więc możesz ocenić, czy ci to pasuje, czy wolisz bez.
- Jeśli jesz roślinnie, sprawdź otoczkę kapsułki: tam zobaczysz, czy też jest roślinna.
Proszek jest widoczny i wyczuwalny: czujesz, czego używasz. Kapsułki są niewidoczne i szybkie: bierzesz i idziesz dalej.
4) Jak to ogarnąć praktycznie (bez robienia z tego projektu)
Cokolwiek wybierzesz: podepnij to pod jeden stały moment, np. śniadanie albo lunch. Wtedy nie musisz codziennie decydować od nowa, a rutyna sama ci przypomni.
Jeśli chcesz sprawdzić, co ci pasuje, zacznij od małego kroku. Jedna zmiana naraz ułatwia zauważenie, co działa w twoim dniu.
Bierzesz leki, jesteś w ciąży, karmisz piersią albo masz chorobę? Skonsultuj to z lekarzem lub farmaceutą, żeby mieć pewność, czy w twojej sytuacji to ma sens.
materiał sponsorowany







