Kto mebluje Franciszkańską? (Nie)polityczny Kraków

krknews.pl 2 miesięcy temu

Media lubią sensacje! Nic nowego. Lubią też wywierać presję na otoczenie i tworzyć tzw. fakty medialne. I tak właśnie dzieje się teraz wokół krakowskiej kurii.

Wydawało się, iż sprawa zmiany na stanowisku metropolity krakowskiego to już czas przeszły dokonany. W listopadzie papież mianował nowego biskupa, w grudniu odbył się jego ingres i co tu więcej gadać. Tymczasem, można. I to wcale nie za sprawą biskupów, a mediów, i nie tego co się w kurii dzieje, ale raczej tego co się nie dzieje.

Kilka dni temu serwisy obiegły informacje, iż mimo zmiany na biskupim stolcu, z innych zmian nici, bo konflikt byłego metropolity Marka Jędraszewskiego z nowym metropolitą Grzegorzem Rysiem nasila się. Podobno obaj mają swoje silne stronnictwa, które gotowe są zwalczać się zaciekłe. Jako dowody podano fakt, iż arcybiskup Jędraszewski został właśnie uhonorowany nagrodą przez małopolską „Solidarność”, gdy tymczasem kardynał Ryś nie ma dobrej passy w mediach, bo najpierw źli ludzie nie zapobiegli wykorzystaniu jego wizerunku w kampanii suplementów diety, a potem nagłośnili, iż z nowym biskupem spotkał się polityk Koalicji Obywatelskiej Bogdan Klich, za co na tego pierwszego spadły kalumnie z prawej strony sceny politycznej. Oczywiście, owi źli ludzie są z grubsza znani, bo to ten sam człowiek w kilkunastu odsłonach, czyli do niedawna rzecznik prasowy krakowskiej kurii, proboszcz parafii św. Floriana, ekonom diecezji, członek rady duszpasterskiej, duszpasterz policjantów, etc., etc. ks. Łukasz Michalczewski. Najbliższy współpracownik arcybiskupa Jędraszewskiego rzeczywiście nie ma dobrej prasy, co w pracy rzecznika prasowego nie pomaga, ale też niczego nie przekreśla, co doskonale obrazuje przykład Jerzego Urbana. Tak, czy inaczej, niektórzy redaktorzy doszli do wniosku, iż sprawy suplementów diety rzecznik nie zatrzymał, a wizytę Klicha nagłośnił gdzie nie trzeba.

Znane są światu przypadki szarych eminencji i enfant terrible, którzy trzęśli światem, spiskowali, a przynajmniej wszyscy tak o nich uważali. Widocznie ksiądz Michalczewski został zaliczony do ich grona, co podobno jest dowodem na mocne okopanie się stronnictwa arcybiskupa Jędraszewskiego w krakowskiej kurii. Tym co takie tezy stawiają wydaje się więc sensowne nie tylko usunięcie Michalczewskiego z jego stu stanowisk, ale choćby usunięcie arcybiskupa Jędraszewskiego z jego emeryckiej siedziby przy parafii, gdzie Michalczewski jest proboszczem.

Czy takie naciski i kreowanie rzeczywistości coś dadzą? Nic, a nic. I wcale nie dlatego, iż kościół to nie polityka. Owszem, polityka, ale długo dojrzewająca. Ci, którzy oczekują rewolucji w kościele, najczęściej bywają tam jedynie przy okazji ślubów, chrztów i pogrzebów, więc już tym samym mają słabszy mandat do wypowiedzi, bo mniej są związani z tym o czym mówią. Jak głosi jedno z ludowych porzekadeł, jedna jaskółka wiosny nie czyni, a za taką właśnie jaskółkę została uznana rezygnacja ze stanowiska kanclerza kurii przez bliskiego współpracownika poprzedniego metropolity, ks. Grzegorza Kotalę, który przestał sprawować urząd zaledwie 10 dni po zmianie biskupa. Tylko, iż po pierwsze, kanclerz zawsze należy do grona bliskich współpracowników każdego biskupa, więc musi to być jego zaufany. Po drugie zaś, dotychczasowy kanclerz zrezygnował z funkcji sam. Może czuł pismo nosem, może przeważyły inne okoliczności. Tego raczej się nie dowiemy. Co prawda, druga jaskółka też już nadleciała i było nią mianowanie nowego rzecznika prasowego kurii, a więc odebranie ks. Łukaszowi Michalczewskiemu pierwszej z licznych funkcji.

A co do kolejnych, młyny kościelne mielą, jak wiemy, powoli, ale dość konsekwentnie. Kardynał Ryś nie ma żadnej potrzeby, by się spieszyć. Czy wprowadzi on własne porządki w kurii? To wydaje się oczywiste, tak samo jak to, iż nie zrobi tego pod dyktando kąpanych w gorącej wodzie. Ksiądz Michalczewski nie straci pewnie wszystkich ze swoich kilkunastu funkcji, ale z wieloma pewnie się pożegna, ku uciesze jednych i smutku drugich. Jednak z pewnością nie będzie to wyniszczająca walka obozów, jak widzą to niektóre media. Nie będzie tak, bo kościelna drużyna od dwóch tysięcy lat, w różnym co prawda stylu, ale jednak gra do jednej bramki. I dlatego wciąż gra.

Tak samo dlatego między bajki można włożyć opowieści o wyrzuceniu arcybiskupa Jędraszewskiego z jego obecnej siedziby przy ul. Warszawskiej. Takie rewanże są w środowisku kościelnym czystą egzotyką, bo dziś diecezję obejmuje młody jak na standardy biskupie Grzegorz Ryś, ale za 15 lat to on będzie tym, który będzie ją oddawał następcy. A ten z kolei może okazać się dziedzicem spuścizny Jędraszewskiego, a nie Rysia. Stąd wskazaną jest daleko idąca ostrożność i metropolita ją wykazuje. Ponadto, Grzegorz Ryś, jako duchowny rozpoznawalny także w Rzymie i będący członkiem Kongregacji ds. Biskupów, któregoś pięknego dnia może zamienić gabinet przy krakowskiej Franciszkańskiej na taki w okolicach rzymskiej Via della Conciliazione. Może się to wydarzyć za rok, 5 lat lub wcale, ale w tej sytuacji także nie ma gwarancji kto byłby następcą.

Zabawna jest więc troska niektórych niekościelnych środowisk o kościół, który swoje struktury wyreguluje jak zawsze sam i nie ma co poszukiwać w tym względzie sensacji. Dużo większym wydarzeniem byłoby, gdyby rzeczone struktury przywiązywały większe znaczenie do nauk swojego Założyciela. To dopiero byłaby sensacja godna zastanowienia i z oczywistym wpływem na nasze życie.

Jakub Olech, politolog, wykładowca akademicki, Krakowianin z importu, obserwator (bliższy) i uczestnik (dalszy) życia miasta i regionu.

Idź do oryginalnego materiału