Noworodek to czysta karta – nie tylko w sensie emocjonalnym i rozwojowym, ale również jelitowym. Jelita dopiero co urodzonego dziecka są nieskolonizowane bakteriami, a osławiony mikrobiom jelitowy dopiero będzie stopniowo się rozwijał. Jego skład zależy w dużej mierze od sposobu porodu (siłami natury/cięcie cesarskie), a także pierwszych kontaktów międzyludzkich i środowiskowych. Choć o mikrobiomie jelitowym można mówić długo i niewyczerpująco, w kontekście witaminy K ważne jest tylko jedno. Brak mikrobiomu oznacza brak produkcji witaminy K, która później jest dostarczana nam przez bakterie jelitowe. Noworodki nie posiadają tej linii produkcyjnej i minie jeszcze trochę czasu, zanim ją na dobre rozwiną.
Witamina K bardzo słabo przenika również przez łożysko, stąd niemożliwe jest wytworzenie magazynu witaminy K z matczynych zapasów. Niewielkie ilości witaminy K znajdują się w mleku matki, w przeciwieństwie do mlek modyfikowanych, które są fortyfikowane witaminą K.
Skoro jednak natura nie wyposażyła naszych najmniejszych w zapasy witaminy K, skąd wiadomo, iż w ogóle potrzebują jej na tym etapie życia?
K jak koagulacja…
Historia witaminy K sięga 1929 roku, kiedy duński biochemik Henrik Dam (1895–1976) zaobserwował, iż u piskląt karmionych dietą pozbawioną tłuszczu i cholesterolu rozwinęły się krwotoki podskórne i mięśniowe. Bazując na tych obserwacjach, zasugerował, iż istnieje rozpuszczalny w tłuszczach związek aktywny, różny od znanych dotąd witamin A, D, i E, oraz iż jest to nowy środek przeciwkrwotoczny. Zasugerował, aby nazwać ten czynnik witaminą K (w nawiązaniu do słowa „koagulacja” z języka niemieckiego i duńskiego).
Następnie, na początku lat czterdziestych XX wieku, Edward Doisy potwierdził strukturę dwóch naturalnie występujących form witaminy K: filochinonu (witamina K1) i menachinonu (witamina K2). Dam i Doisy za swoje odkrycie zostali uhonorowani Noblem w dziedzinie fizjologii i medycyny.
Udział witaminy K w prawidłowym krzepnięciu u noworodków zauważono już w latach trzydziestych, kiedy próbowano leczyć witaminą K dzieci z anemią i krwotokami. Dopiero dekadę później lekarze zorientowali się, iż dużo lepszym wyjściem będzie unikanie krwotoków niż ich leczenie. Szwedzki lekarz Jorgen Lehmann dowiódł wówczas, iż podawanie domięśniowe witaminy K tuż po urodzeniu znacząco zmniejsza liczbę powikłań krwotocznych i zgonów w okresie noworodkowym. Idąc tą drogą, wśród wszystkich szwedzkich noworodków w Sahlgrenska Hospital w Gothenburgu po raz pierwszy na świecie rozpoczęto rutynową profilaktykę witaminą K, stosowaną aż do dzisiaj w większości państw świata. W 1961 roku takie postępowanie zaczęło być rekomendowane (i pozostaje do dzisiaj) przez Amerykańską Akademię Pediatrii (AAP) – jeden z najbardziej opiniotwórczych ośrodków na świecie w dziedzinie pediatrii.
VKDB
Niedobór witaminy K w okresie noworodkowym może prowadzić do groźnego dla życia i zdrowia dziecka powikłania, jakim jest VDKB (krwawienie z niedoboru witaminy K). VDKB podzielono na trzy podtypy:
- wczesne, które pojawia się w ciągu 24 godzin od porodu;
- klasyczne, do którego dochodzi w pierwszych 14 dniach życia noworodka;
- późne, które może nastąpić choćby do 6 miesięcy od porodu, ale klasyczny pik krwawień lokalizuje się między 2. a 8. tygodniem życia dziecka.
Zasadniczym problemem związanym z VDKB jest jego nieodwracalność – zaistniały wylew do ośrodkowego układu nerwowego powoduje uszkodzenia, których nie sposób oszacować na tak wczesnym etapie życia. Dalszy rozwój noworodka pozostaje w sferze domysłów, gdyż nie wiadomo, które obszary mózgu będą funkcjonować prawidłowo, a które nigdy nie osiągną oczekiwanego dobrostanu.
Ilu małych pacjentów to dotyczy? Od 250 do 1700 na 100 000 dzieci cierpi na wczesne VKDB, a od 10,5 do 80 na 100 000 dzieci – na klasyczne lub późne krwawienie. Z jednej strony liczby te nie są ogromne, ale same konsekwencje przemawiają dużo bardziej. Mówimy o udarach, krwawieniach do mózgu i śmierci. W badaniu z udziałem 1486 dzieci, które nie otrzymywały witaminy K i cierpiały na VKDB, 305 zmarło. To 20,5 procent. U kolejnych 146 (9,8 proc.) krwawienie zakończyło się trwałym uszkodzeniem mózgu – paraliżem, epilepsją pourazową, niepełnosprawnością. To nie są drobne siniaki – to choroby, które zmieniły losy tych dzieci.
Poza najcięższymi powikłaniami niedobór witaminy K może skutkować również drobniejszymi krwawieniami, do których zaliczają się krwawienia z nosa czy krwawienia z kikuta pępowiny, rzadziej – krwawienia z przewodu pokarmowego. Choć niosą one za sobą mniejsze ryzyko niż krwawienie do ośrodkowego układu nerwowego, są często źródłem stresu zarówno dla dziecka, jak i rodziców. Co więcej, diagnostyka tych objawów naraża noworodka na liczne procedury medyczne, których można było uniknąć (transfuzja krwi lub preparatów krwiopochodnych, pobieranie krwi, zabieg operacyjny, tomograf komputerowy, znieczulenie ogólne itp.).
Przeciwnicy witaminy K
Dlaczego witamina K nie może być podawana doustnie? Niedojrzałe jelita nie są jeszcze gotowe na jej przyjęcie. Co więcej, aby uzyskać stężenie docelowe, dawka witaminy K musiałaby być bardzo wysoka, a i tak brakuje pewności, czy zabezpieczenie przeciwkrwotoczne działałoby od razu. Tymczasem najważniejsze są pierwsze 24 godziny, w których mogą ważyć się dalsze losy nowego obywatela świata.
Witamina K stała się jednym z kluczowych wrogów zwolenników medycyny alternatywnej oraz antyszczepionkowców. Kontrowersje pojawiły się na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku w związku z rutynową suplementacją, kiedy dwa badania zasugerowały związek pomiędzy pozajelitowym podawaniem witaminy K a występowaniem nowotworów u dzieci. Jednakże oba badania zostały zdyskredytowane ze względu na słabą metodologię i małą liczebność próby, a przegląd danych opublikowanych w 2000 r. przez Rossa i Daviesa nie wykazał żadnego związku między tymi dwoma faktami.
Przeciwnicy poporodowej suplementacji witaminą K utrzymują również, iż natura wie, co robi – mleko matki to wszystko, czego potrzebuje noworodek. Prawdą jest, iż mleko matki stoi niezwykle wysoko w rankingu znanych panaceum, w tym przypadku nie jest jednak wystarczające, choćby jeżeli matka suplementuje samodzielnie witaminę K.
Internetowe strony związane z ruchem antyszczepionkowym straszą wszelkiego rodzaju zagrożeniami rzekomo związanymi z zastrzykiem albo uznają ukłucie igłą za uraz, którego cień na zawsze naznaczy życie niemowlęcia. Podnoszony jest też temat domieszek konserwantów oraz glinu w iniekcji witaminy K, których faktyczna ilość jest zaniedbywalnie mała.
Jednym z najbardziej medialnych przypadków odmowy podania witaminy K jest historia bliźniaków z Nashville, dzieci Melissy i Marka Knotowicz. Rodzice odmówili podania iniekcji witaminy K u swoich bliźniaków, Silasa i Abela, po ich narodzinach w lipcu 2014 roku w lokalnym szpitalu w Nashville. „Z informacji, które posiadaliśmy, wynikało, iż największym ryzykiem był zawarty w zastrzyku środek konserwujący, który może prowadzić do białaczki u dzieci” – powiedział potem Mark Knotowicz. „Pomyśleliśmy: «Nie chcemy, żeby nasze dzieci chorowały na białaczkę», więc odrzuciliśmy tę propozycję, tak naprawdę nie słysząc o żadnych korzyściach”.
W okolicy szóstego tygodnia życia zachowanie Silasa zaczęło niepokoić rodziców. Niemowlak wymiotował w nocy, obudził się bardzo blady i nie chciał ssać. Bliźniacy mieli tego dnia wizytę kontrolną. Pediatra podejrzewał sepsę i kazał zabrać go na oddział ratunkowy Szpitala Dziecięcego. W związku z dużą liczbą przypadków VKBD związaną z odmową iniekcji witaminy K personel SOR Szpitala Dziecięcego otrzymał dodatkowe przeszkolenie. Po tym, jak rodzice Silasa potwierdzili, iż nie podano mu witaminy K poporodowo, niezwłocznie wykonano badania obrazowe głowy, uwidaczniając ogniska krwawienia w mózgowiu.
Silas otrzymał podwójną dawkę witaminy K, aby zatamować krwawienie. U jego bliźniaka, Abla, zdiagnozowano bezobjawowy niedobór witaminy K i on również otrzymał zastrzyk. Silas spędził tydzień w szpitalu. Do dziś przechodzi fizjoterapię z powodu problemów związanych z rozwojem nerwowo-mięśniowym. Rozwój poznawczy dziecka został częściowo zahamowany, Silas mierzy się z trudnościami w nauce i wymaga indywidualnego podejścia. U jego brata nie wystąpiły odległe powikłania zdrowotne.
Przypadki bliźniaków podkreślają naszą niezdolność do określenia, u których niemowląt wystąpi krwawienie z niedoboru witaminy K, ponieważ w momencie przyjęcia do szpitala u obojga czas krwawienia był wydłużony, a tylko u jednego z nich wystąpiło objawowe, zagrażające życiu krwawienie.
Powikłania krwotoczne dotkną 1 na 200–400 noworodków, które nie otrzymają profilaktyki witaminy K bezpośrednio po porodzie. Chrońmy nasze noworodki dzięki faktów.









