Spadek energii, senność i chęć zaszycia się pod kocem z ciepłą herbatą – gdy dni stają się chłodniejsze i krótsze, wielu z nas drastycznie zwalnia tempo. Czy gorsze samopoczucie o tej porze roku to naturalna reakcja organizmu na brak słońca, czy jedynie wygodna wymówka?
O kulturowym przyzwoleniu na odpoczynek, presję, ciągłą produktywność oraz o tym, dlaczego nie każdy smutek jest depresją, tłumaczy socjolog dr Magdalena Piłat-Borcuch.
– Współcześnie mamy tendencję do nadużywania terminów medycznych do opisywania naszych stanów. Smutek z automatu staje się depresją, nieśmiałość fobią społeczną, a nadpobudliwość – ADHD. Bardzo ważne jest rozróżnienie tych pojęć, by nie sprowadzać poważnych zaburzeń do sezonowego dyskomfortu. Gorszy nastrój związany z pogodą jest przejściowy, natomiast depresja głęboko paraliżuje nasze codzienne funkcjonowanie, relacje i pracę – zaznacza ekspertka.
Socjolog jednak przyznaje, iż jesienna aura bezsprzecznie wpływa na nasz organizm i samopoczucie.
– Zmienia się nasza codzienność, aktywność, mamy mniej światła dziennego. Znacznie częściej przebywamy w pomieszczeniach, zamiast na świeżym powietrzu i wielu z nas z całą pewnością odczuwa taki spadek energii oraz pogorszenie nastroju. Zatem warto mieć pewną wrażliwość na siebie nawzajem – zanim oskarżymy kogoś o lenistwo, warto się zatrzymać i zapytać, z czego to zmęczenie wynika – mówi dr Magdalena Piłat-Borcuch.
Z drugiej strony, zdarza się, iż spadek formy jesienią bywa przez nas wykorzystywany jako wygodna wymówka, dla swojego złego samopoczucia wynikającego z trudności życiowych, niezwiązanych z porą roku.
– Pogoda z całą pewnością staje się społecznie akceptowanym wyjaśnieniem naszego gorszego samopoczucia. Łatwiej jest przecież powiedzieć, iż to przez jesień, przez pogodę, przez brak słońca, niż przyznać, iż jesteśmy przeciążeni, sfrustrowani albo po prostu niezadowoleni z własnego życia. Pogoda daje nam zrozumiały w naszym kontekście kulturowym pretekst, który nie wymaga ujawniania swoich osobistych problemów – zauważa socjolog.
Trudność w przyznaniu się do zmęczenia wynika z faktu, iż żyjemy w kulturze nastawionej na ciągłą efektywność.
– Współczesna kultura sukcesu promuje przekonanie, iż powinniśmy być stale aktywni, efektywni i zmotywowani, co jest niemożliwe. Odpoczynek traktujemy często instrumentalnie – jako narzędzie do odzyskiwania sił, a nie wartość samą w sobie. W efekcie pojawia się poczucie winy, iż jesteśmy mniej produktywni. Dzisiejsza technologia pozwala nam pracować niemal bez przerwy, a ta presja zwiększa nasze zmęczenie i frustrację. Powinniśmy przede wszystkim odzyskać prawo do odpoczynku bez poczucia winy i nie uważać, iż jeżeli mniej pracujemy, to jesteśmy mniej wartościowi – podkreśla dr Magdalena Piłat-Borcuch.
Specjalistka jednak zwraca uwagę, by nie tracić czujności i bacznie obserwować swój organizm. Sygnałem alarmowym, który może świadczyć o stanie chorobowym jakim jest depresja jest między innymi obniżony nastrój lub utrata zainteresowań, które utrzymują się przez większość dnia przez co najmniej dwa tygodnie. W takim przypadku należy rozważyć skonsultowanie się ze specjalistą.











![Chełm. W ubiegłym tygodniu odeszli od nas... [18-10-2026]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/xga-4x3-chelm-w-ubieglym-tygodniu-odeszli-od-nas-11-10-2026-1792276437.jpg)

