Z wyznań Patrycji Volny, córki barda Solidarności Jacka Kaczmarskiego jasno wynika, iż ów bohater zbiorowej wówczas wyobraźni, był psychicznie niestabilnym patusem, stosującym mało wyrafinowaną, brutalna przemoc wobec rodziny (o czym było wiadomo od dawna, tylko nikt nie przyjmował tego do wiadomości, bo nie „wypadało robić przykrości polskiej kulturze„). Oddajmy na krótko głos Patrycji Volny.
︎
• On był albo na głodzie alkoholowym, albo zdenerwowany, albo w furii twórczej. (…) Chyba miał przekonanie, iż jest wielkim artystą i wszystko mu wolno, zachowywał się, jakby to była belle epoque i Paryż lat 30. Mamie to nie przeszkadzało, ona była zadowolona, iż ma go z głowy. Wiesz, w domu zawsze było mało pieniędzy. Kiedyś, jak już między nimi było źle, mama poprosiła go, żeby dał mi pieniądze na czas ferii na jakieś kino czy inne drobiazgi. Odpowiedział jej, iż jej tę kasę da, jeżeli ona się z nim prześpi. A był to człowiek, który rozumiał, czym jest moralność.
• To nie jest tak, iż on był nieustannym katem, był też fajny, interesujący, no i był moim ojcem. A moim zdaniem mamy w sobie coś takiego, iż jest niemożliwe, żebyśmy nienawidzili własnych rodziców, gdzieś ta miłość zawsze jest. I dobrze, bo to świadczy o naszej umiejętności kochania. I mówię to, chociaż mnie moja miłość do ojca bardzo utrudnia życie. Z wiekiem na szczęście jest coraz lepiej.
• Mama bała się porodu, miała dobre ubezpieczenie, więc dostała własny pokój, w którym były dwa łóżka. Urodziłam się o 16, ojciec przylazł jakoś o pierwszej czy drugiej nad ranem, walnął się na to dodatkowe łóżko i zasnął. Rano pielęgniarka od razu otworzyła okno, bo tak leciało wódą.
• Podejrzewam, iż abstrahując od alkoholizmu, ojciec miał jakieś problemy psychiczne. Na pewno był emocjonalnie niedorozwinięty, został wiecznym dzieckiem, a dziecko w obliczu drugiego dziecka bardzo często odczuwa zazdrość, złość. On po prostu nie miał żadnego instynktu, żeby mnie chronić czy żeby się mną opiekować. Nie obwiniam go za to, raczej mam żal, iż skoro tak było, to nie był na tyle mądry, żeby się po prostu odsunąć zamiast krzywdzić. Nie wiem, co jeszcze mogłabym powiedzieć, bo mojej wrażliwości kompletnie obca jest chęć wyżycia się na istocie słabszej i ode mnie zależnej. Ale rozumiem, iż ci, którzy tak robią, sami są słabi, wylęknieni, czegoś im brak.
• Zarzucano mi czasem, iż robię karierę na szkalowaniu ojca. Gdybym chciała robić karierę na jego plecach, to mówienie prawdy o nim byłoby kontrproduktywne. Jeździłabym sobie z recitalami jego piosenek, co kiedyś krótko robiłam, i pewnie na tym bym nieźle zarabiała. Co do meritum, jego piosenki nie są niczemu winne. To utwory piękne i ważne. Ja się cieszę, iż on po sobie zostawił taką schedę. Utożsamianie dorobku z autorem świadczy o wąskim myśleniu odbiorcy
☞ „Niewygodna”, autobiografia Patrycji Wolny córki Jacka Kaczmarskiego, o dorastaniu w cieniu przemocowego, uzależnionego od alkoholu ojca i trudnych rodzinnych doświadczeniach.