Glen Mills – więcej niż trener Usaina Bolta

bieganie.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: bolt


Trener najwyższego, najniższego i najmłodszego mistrza świata w sprincie, a także takiego, który zdobył złoto MŚ, trenując trzy razy w tygodniu i nie korzystając z siłowni. Glen Mills niszczy sportowe mity, prowadząc do sukcesów bardzo różnych od siebie biegaczy. Trwająca pół wieku kariera trenerska pokazuje, jak wybitnym znawcą swojego fachu jest wychowawca Usaina Bolta, który pod jego wodzą ustanowił wciąż aktualne rekordy świata na 100 i 200 metrów.

Glen Mills – w dniu 77. urodzin przybliżamy sylwetkę jamajskiego guru sprintu

Od najmłodszych lat Glen Mills lubił sport. Jako 13-latek wstąpił do szkolnego klubu lekkoatletycznego, ale po roku stwierdził, iż nie robi wystarczających postępów, żeby myśleć o karierze sprintera. przez cały czas przychodził obserwować treningi, ale w nich nie uczestniczył. Szkolny trener Henry McDonald Messam zauważył nietypową postawę chłopca i zaczął powierzać mu różne zadania, żeby nie siedział bezczynnie. Glen był pojętnym uczniem i już jako 16-latek otrzymał możliwość trenowania pierwszoroczniaków. Po ukończeniu szkoły oficjalnie dołączył do sztabu trenerskiego Camperdown High School.

Sielanka nie trwała długo. Kiedy stery przejął nowy trener główny, nie widział miejsca dla nastolatka i wolał zatrudnić bardziej doświadczonych szkoleniowców. Zwolnienie Millsa wywołało jednak niespodziewaną reakcję. Większość członków klubu wolała trenować nieoficjalnie z Millsem poza szkołą niż z nowymi trenerami. Kryzys został zażegnany dopiero, gdy przywrócono go do pracy. Jego pozycja była już niepodważalna, a sława rosła, gdy wychowankowie zaczęli odnosić duże sukcesy. Był wśród nich Raymond Steward – pierwszy Jamajczyk, który złamał barierę 10 sekund na 100 metrów.

W konsekwencji w latach 70-tych Glen Mills zaczął trenować kadrę juniorów Jamajki. Stale podnosił też swoje kwalifikacje, uczestnicząc w zagranicznych kursach trenerskich, m.in. w centrum szkoleniowym Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w Meksyku i ośrodku trenerskim IAAF w Portoryko. Nie mając choćby 30 lat przejął pieczę nad kadrą seniorów. Przez kolejne 22 lata na tym stanowisku Mills miał swój udział w 71 medalach mistrzostw świata i 33 medalach olimpijskich. Jego najsłynniejszym podopiecznym jest Usain Bolt. Legendarny Jamajczyk triumfował na 100, 200 i 4×100, za każdym razem bijąc rekord świata, podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie (2008) i mistrzostw świata w Berlinie (2009). Po takich sukcesach Mills ustąpił z pozycji trenera kadry i skupił się na pracy w High Performance Training Centre i swoim Racers Track Club w Kingston, gdzie przez cały czas wspierał rozwój utalentowanych sportowców. Oprócz serii dalszych niesamowitych osiągnięć Bolta, doprowadził do mistrzostwa kolejnych sprinterów.

„Zanim zaczniesz wygrywać – naucz się przegrywać”, czyli mądrości trenera Millsa

„You have to learn to lose in order to learn to win” – słowa te Usain Bolt uznał za najlepszą radę, jaką kiedykolwiek dostał od Glena Millsa i zajęło mu kilka lat zanim zrozumiał, co oznaczają. Nikt nie rodzi się zwycięzcą – każdy czasem zawodzi i przegrywa. Dopiero, gdy człowiek nauczy się przyjmować te porażki i wyciągać z nich wnioski, zaczyna się droga do mistrzostwa. Trzeba w szczerości z samym sobą przemyśleć, co poszło nie tak, żeby zrozumieć, co należy poprawić lub zrobić lepiej, aby w przyszłości stać się doskonalszym.

Większość podopiecznych Millsa przechodziło podobną drogę. Po rozpoczęciu współpracy efekty nie były natychmiastowe. Trzeba było kilku sezonów, by zmienić pewne nawyki i wyeliminować słabości, co z dobrych zawodników czyniło znakomitych sprinterów.

Znakomity szkoleniowiec uważa, iż motywacja jest elementem treningu, a trening mentalny jest integralną częścią procesu szkoleniowego. Dlatego podczas zajęć sporo gada („I do a lot of talking in training on motivation”), wplata krótkie przekazy, które mają pomóc zawodnikom pamiętać o celu, a także indywidualne i grupowe mowy motywacyjne po zajęciach.

Interesujące są poglądy Glena Millsa na rozwój muskulatury i jego wpływ na wyniki biegaczy: „Siła jest ważnym składnikiem treningu sprinterskiego. Moim zdaniem większość zawodników za bardzo polega na sile statycznej. Są mocno zbudowani dzięki pracy na siłowni, ale brak im siły dynamicznej, którą rozwija się treningiem oporowym i pliometrycznym.” Słuszność tej tezy udowodnił jego podopieczny Kim Collins, który został mistrzem świata w 2003 roku, nie korzystając praktycznie z zajęć na siłowni, a wykonując mnóstwo ćwiczeń siły biegowej. Reprezentant Saint Kitts i Nevis pod wodzą Millsa zadał kłam twierdzeniom, iż bez siłowni nie stworzy się dobrego sprintera. Również Usain Bolt nie spędzał tam wiele czasu. Ciekawostką jest to, iż nie robił przysiadów ze sztangą, a poważniejsze ciężary zarzucał jedynie na suwnicy.

„Pomiędzy zawodnikami wysokimi i niskimi istnieje równowaga”

Po fenomenalnym występie Usaina Bolta na igrzyskach w Pekinie (2008) Mills udzielił obszernego wywiadu magazynowi New Studies in Athletics. Stwierdził w nim, iż „Każdy lekkoatleta ma swój indywidualny charakter kroku, który należy określić na początku pracy z zawodnikiem. W oparciu o uzyskaną wiedzę można go doskonalić, zwiększając lub zmniejszając jego długość”. Jamajczyk robi to zwykle dzięki znaczników, testując różne warianty i szukając takiej długości, która nie nadwyręży tego kroku.

W dalszej części rozwinął swoją myśl następująco: „Pomiędzy zawodnikami wysokimi i niskimi istnieje równowaga. To, iż ktoś jest wyższy, nie oznacza, iż ma przewagę. jeżeli niski zawodnik zmaksymalizuje długość kroku w drugiej połowie biegu – ciężko go pokonać. Każdy biegacz ma swój naturalny sposób biegania, który trzeba dokładnie przeanalizować, określić niedobory, a potem pracować nad słabościami i niedoskonałościami.”

Słuszność swoich poglądów udowodnił w 2025 roku, kiedy jego podopieczny Oblique Seville wygrał mistrzostwo świata jako najniższy zawodnik w historii. Jego wzrost to 170 centymetrów, czyli tyle samo co najszybszej sprinterki w historii Florence Griffith-Joyner.

Mills wypowiedział w przytoczonym wcześniej wywiadzie interesujące zdanie. „Wielu trenerów uważa, iż jeżeli zredukują objętość i czas treningu, to zawodnicy na tym stracą. Ja mam odmienne doświadczenie w tej kwestii. Trening na maksymalnych obrotach („explosive training”) zalecam raz tygodniu, może dwa, z odpoczynkiem nie krótszym niż 36 godzin, a najlepiej 48 godzin. Pozwala to sportowcom zachować świeżość i pełną gotowość do dalszej pracy lub startu w zawodach”.

Być może to wpłynęło na decyzję o przystosowaniu Bolta do biegu na 100 metrów. Usain od najmłodszych lat był specjalistą od 200 m, a Mills widział w nim przyszłego czterystumetrowca. Młodzian jednak nie chciał poddać się długim i ciężkim treningom budującym wytrzymałość. Zawarli więc zakład. Jak Bolt pobije rekord kraju na 200 metrów, to wtedy Mills pomoże mu przygotować się do setki. Usain wygrał ten zakład. Dalszy bieg zdarzeń znają wszyscy.

Wychowankowie Millsa

Przez pół wieku Glen Mills doprowadził do szczytowej formy wielu zawodników. Oto przegląd najbardziej znanych podopiecznych Jamajczyka:

Raymond Stewart

Długowieczny sprinter był odkryciem Millsa, gdy pracował w Camperdown High School. Prowadził go przez całą karierę do wielu sukcesów, m.in. srebrnych medali mistrzostw świata (1987) i igrzysk w Los Angeles (4×100). W 1989 roku Stewart został pierwszym Jamajczykiem, który pokonał barierę 10 sekund na 100 m. Jest też pierwszym sprinterem, który znalazł się w 3 kolejnych finałach olimpijskich na 100 metrów (1984, 1988, 1992) i 4 kolejnych finałach MŚ (87, 91, 93, 95). Po zakończeniu kariery osiadł w USA, gdzie zajmował się pracą trenerską. Osiągał sukcesy, ale odszedł w niesławie, gdy otrzymał dożywotnią dyskwalifikacją za udział w aferze dopingowej, której głównym bohaterem był amerykański 400-metrowiec Jerome Young.

Kim Collins

Najsłynniejszy obywatel wysp Saint Kitts i Nevis trenował pod okiem Millsa, stając się sensacją MŚ w Paryżu w 2003 roku. Szczupły sprinter, który otwarcie mówił, iż nie ćwiczy na siłowni, pokonał potężnie umięśnionych rywali w finale setki, biegnąc na pierwszym torze z dala od faworytów. Collins wystąpił w 10 edycjach MŚ, zdobywając 5 medali i pięciokrotnie na igrzyskach olimpijskich.

Po rozstaniu z Millsem sam układał treningi przy wsparciu żony. Idealne dobieranie obciążeń, diety i regeneracji pozwoliło mu biegać zawodowo dłużej niż jakikolwiek inny sprinter. Rekordy życiowe ustanowił w wieku, gdy jego rywale dawno już zawiesili kolce na kołki. 6.47 s na 60 metrów uzyskał w Łodzi w 2015 roku, mając prawie 39 lat, co jest rekordem świata weteranów, podobnie jak 9.93 s na 100 metrów uzyskane w wieku 40 lat. Kim jest jedynym 40-latkiem, który złamał 10 sekund.

Usain Bolt

Rekordzista świata na 100 i 200 metrów, najbardziej utytułowany sprinter w historii, przyznawał wielokrotnie, iż trener Mills zmienił go nie tylko jako sportowca, ale też jako człowieka, a pasmo sukcesów nie byłoby możliwe bez jego wkładu. Co ciekawe, Glen Mills opowiadał, iż Bolt miał wielki talent, ale fatalną mechanikę ruchu i biegał za środkiem ciężkości, musiał więc wzmocnić mięśnie głębokie, by utrzymać adekwatną pozycję w biegu, a także poprawić technikę poruszania i startu z bloków. Efekty przerosły chyba oczekiwania wszystkich. Bolt zdominował sprint na dekadę w sposób, jakiego wcześniej nie widziano. 11 tytułów mistrza świata i 9 złotych medali olimpijskich (oficjalnie 8, gdyż kolega ze sztafety wpadł na dopingu i ten medal Jamajce odebrano) czyni z niego ikonę sportu, nie tylko biegania.

Yohan Blake

Partner treningowy Bolta okazał się również wielkim talentem. Podążał krok w krok za utytułowanym kolegą, który mawiał o nim, iż trenuje jak bestia. Stąd też wziął się przydomek Blake’a. Gdy w Daegu (2011) falstart w finale popełnił Bolt, to godnie zastąpił do Blake, zostając w wieku 21 lat najmłodszym mistrzem świata na 100 metrów. W 2012 roku był jedynym zawodnikiem, który mógł zagrozić Boltowi, jednak na igrzyskach w Londynie musiał uznać jego wyższość, choć wcześniej pokonał go na 100 i 200 podczas mistrzostw Jamajki. Dalszy rozwój pokrzyżowały kontuzje i mimo kilku powrotów, nie odniósł już większych sukcesów indywidualnych oprócz 2 finałów „setki” na MŚ. Zdobył za to ponownie złoto igrzysk w sztafecie 4×100 (Rio 2016).

Oblique Seville

Najniższy mistrz świata (170 cm) jest przykładem konsekwencji i wytrwałości. Od 10. roku życia marzył, by pod swoje skrzydła wziął go Glen Mills. Kiedy to się udało, kolejne lata nie były serią triumfów, ale bardziej niespełnionych nadziei. Odkuł się w 2025 roku, wygrywając 100 metrów podczas MŚ w Tokio. Więcej o tym zawodniku możecie przeczytać tutaj https://bieganie.pl/sport/unique-oblique-czyli-o-fenomenie-najnizszego-mistrza-swiata-w-sprincie/

Idź do oryginalnego materiału