Strategia, która zadziałała w Wielkiej Brytanii
Brytyjski rząd wiosną 2026 r. zawarł z USA porozumienie handlowe obejmujące również sektor farmaceutyczny. Jednym z jego elementów było zobowiązanie Wielkiej Brytanii do zwiększenia wydatków na innowacyjne leki oraz zmian w systemie finansowania nowych technologii medycznych. Z kolei porozumienie przewidywało korzystniejsze warunki dostępu brytyjskich produktów do rynku amerykańskiego. Zdaniem agencji Reuters wynik tych negocjacji utwierdził część globalnych koncernów farmaceutycznych w przekonaniu, iż zdecydowana postawa wobec rządów może przynieść wymierne efekty.
Według Reuters podobna strategia jest w tej chwili stosowana wobec kolejnych państw europejskich. Przykładem są Niemcy i Francja, które planują dalsze ograniczanie wydatków na refundację leków.
Niemcy pod największą presją
Najbardziej widoczne działania dotyczą w tej chwili Niemiec, gdzie realizowane są prace nad ustawą mającą ograniczyć tempo wzrostu wydatków publicznego systemu ubezpieczeń zdrowotnych na leki.
Reuters opisuje kilka przykładów działań największych producentów:
- Pfizer miał skierować do kanclerz Niemiec pismo, w którym ostrzegł, iż planowane inwestycje firmy w kraju mogą zostać zagrożone z powodu proponowanych zmian w polityce cenowej leków,
- AstraZeneca zapowiedziała, iż w przypadku wejścia nowych przepisów w życie może zrezygnować z wprowadzania części nowych produktów na rynek niemiecki,
- Eli Lilly ogłosiła zmniejszenie planowanej inwestycji w Niemczech z 2,3 mld euro o około połowę,
- Boehringer Ingelheim poinformował natomiast o rezygnacji z planów rozbudowy o wartości około 900 mln euro, wskazując na niepewność regulacyjną.
Co istotne, niemiecki rząd już zaczął wycofywać się z części pierwotnych propozycji. Według źródeł Reuters zrezygnowano m.in. z jednego z mechanizmów zmiennych rabatów. Nie oznacza to jednak zakończenia prac legislacyjnych – projekt przez cały czas będzie przedmiotem debat parlamentarnych.
Francja również sygnalizuje problem
Podobne napięcia pojawiają się we Francji. Tamtejsze władze już w kwietniu oskarżyły część producentów leków o stosowanie „presji” podczas procesu oceny nowych terapii. Według francuskiego regulatora miały pojawiać się sugestie dotyczące ograniczenia dostępności niektórych produktów lub wycofania ich z rynku w przypadku niekorzystnych decyzji refundacyjnych.
Dlaczego firmy farmaceutyczne zaostrzyły stanowisko?
Eksperci wskazują, iż obecna sytuacja nie wynika wyłącznie z krajowych sporów dotyczących refundacji. Duży wpływ mają również zmiany zachodzące w Stanach Zjednoczonych. Administracja amerykańska promuje model tzw. „most-favored-nation pricing” (MFN), który zakłada powiązanie cen leków w USA z cenami obowiązującymi w innych rozwiniętych krajach. Oznacza to, iż niskie ceny uzyskane przez producenta w Europie mogą przełożyć się na niższe przychody także na rynku USA. W efekcie firmy farmaceutyczne są bardziej skłonne walczyć o wyższe ceny lub korzystniejsze warunki refundacji w Europie niż jeszcze kilka lat temu.
Stawką są inwestycje i dostęp pacjentów do leków
Przedstawiciele przemysłu argumentują, iż Europa staje się coraz mniej atrakcyjnym miejscem do prowadzenia badań, inwestycji i wprowadzania innowacyjnych terapii. Wskazują na rosnącą presję cenową, rozbudowane wymagania regulacyjne oraz niższą rentowność niż w USA.
Do sprawy odniosły się organizacje pacjentów i eksperci ochrony zdrowia. Niektórzy z nich ostrzegają, iż uleganie takiej presji może zwiększyć wydatki publiczne bez proporcjonalnej poprawy efektów zdrowotnych. Ich zdaniem negocjacje cenowe powinny przez cały czas opierać się na analizie rzeczywistej jakości nowych terapii, a nie korzyściach inwestycyjnych.












