FINANSE GMINY GDÓW POD LUPĄ. BEZPIECZNY DŁUG CZY UKRYTA STAGNACJA?

gazetagdowianin.pl 3 dni temu

Oficjalne komunikaty władz gminy Gdów od lat budują ten sam, uspokajający przekaz: finanse są stabilne, a zadłużenie utrzymuje się na bezpiecznym poziomie. Jednak wnikliwa analiza wskaźników budżetowych i zestawienie ich z sąsiadami z powiatu wielickiego odsłaniają zupełnie inny obraz. Czy „ostrożna polityka” wójta to rzeczywiście sukces, czy może paraliż inwestycyjny, który spycha Gdów na margines regionu?

Zatem o czym rzadko mówi wójt? I jaka jest druga strona oficjalnych komunikatów? Zadłużenie gminy Gdów prognozowane jest na poziomie około 14–15% planowanych dochodów (z deficytem rzędu 2,2 mln zł przy wydatkach sięgających 147,5 mln zł). Wójt Zbigniew Wojas chętnie zestawia ten wynik z dopuszczalnym w Polsce limitem 60%, prezentując gminę jako wzór fiskalnej ostrożności.

Jednak, aby mieć pełniejszy obraz, uwagę należy zwrócić również na fakty, które rzadko trafiają na oficjalne urzędowe przekazy. Skupianie uwagi na nominalnym długu odwraca wzrok od struktury wydatków. Aż 125,5 mln zł z blisko 147,5-milionowego budżetu pochłania bieżące utrzymanie (szkoły, administracja, opłaty). Na rozwój i inwestycje zostaje zaledwie wąski margines. Druga kwestia: pokrywanie bieżących niedoborów przychodami ze sprzedaży papierów wartościowych lub nowymi pożyczkami sprawia, iż rosnące koszty obsługi długu będą obciążać mieszkańców przez kolejne lata. Trzecia kwestia: centralne reformy podatkowe (np. zmiany w PIT) mocno uderzyły w dochody samorządów. Gdów, nie posiadając silnej bazy własnej, odczuwa to dotkliwiej niż bogatsi sąsiedzi, co zmusza go do cięć w mniejszych projektach sołeckich.

Niezależne zestawienia nie pozostawiają złudzeń. Ogólnopolskie finansowe rankingi gmin plasują gminę Gdów dość nisko. Dla porównania, Niepołomice plasują się w ścisłej krajowej czołówce, udowadniając, iż dynamiczny rozwój w tym samym powiecie jest możliwy. Gmina Gdów jest pod tym względem słabiej notowanym samorządem w regionie.

Niskie zadłużenie Gdowa (14–15%) z jednej strony chroni przed finansową katastrofą, z drugiej – obnaża brak odwagi w sięganiu po tzw. dźwignię finansową. Niepołomice i Wieliczka celowo zaciągają wielomilionowe zobowiązania, ponieważ traktują je jako wkład własny niezbędny do zdobycia gigantycznych dotacji zewnętrznych. Budują za to strefy przemysłowe, drogi. Gdów buduje znacznie mniej, bo boi się długu. Oczywiście – choć to temat na odrębny artykuł – na terenie gminy Gdów realizowane są kluczowe, duże inwestycje infrastrukturalne (jak choćby w tej chwili kolej czy w przeszłości obwodnica), które całkowicie lub prawie całkowicie omijają budżet gminy, ponieważ są finansowane ze środków centralnych (budżetu państwa) oraz funduszy unijnych. Samorząd lokalny w gminie nie udźwignąłby tak gigantycznych kosztów.

Dochody Gdowa w przeliczeniu na jednego mieszkańca są o 17% niższe od średniej jego bezpośrednich sąsiadów. Gmina nie wyhodowała u siebie silnego silnika gospodarczego na wzór Niepołomickiej Strefy Inwestycyjnej, z której podatki CIT i PIT zasilają tamtejszy budżet. W efekcie Gdów pozostaje uzależniony od kroplówki w postaci subwencji państwowych i dotacji celowych.

„Bezpieczny budżet”, o którym mówi wójt, w rzeczywistości oznacza budżet przetrwania. Gdy sąsiednie gminy ryzykują, inwestują i uciekają do przodu, Gdów zadowala się brakiem zadłużenia. Bez radykalnych zmian w pozyskiwaniu inwestorów oraz odważniejszego montażu finansowego, gmina może na stałe utknąć w ogonie powiatu wielickiego – z bezpiecznym kontem, ale bez perspektyw na dynamiczny rozwój.

Idź do oryginalnego materiału