Lekarz z Ontario został objęty nadzorem prowincjonalnego organu regulacyjnego na sześć miesięcy za dwa naruszenia, w tym za ocenę mężczyzny pod kątem eutanazji kafeterią Tim Hortons, a następnie zawiezienie go do miejsca, w którym podano mu śmiertelne zastrzyki.
W innym przypadku, w London w Ontario, lekarz James MacLean nie podał leku paraliżującego mięśnie ciała, w tym te odpowiedzialne za oddychanie, podczas zabiegu Medycznej Pomocy w Umieraniu (MAID). Samobójca zaczął oddychać ponownie po tym, jak MacLean stwierdził zgon i opuścił dom. Skargi dotyczące obu spraw wpłynęły do CPSO na MacLeana w 2024 roku. Uczelnia wyznaczyła niezależnego biegłego do dokonania przeglądu szeregu spraw MacLeana, a orzeczenie w sprawie obu skarg zostało wydane na początku tego roku.
Komisja ds. dochodzeń, skarg i raportów uczelni stwierdziła, iż MacLean „nie spełnił standardów praktyki zawodowej” i „wykazał się brakiem rozsądku”, dodając, iż jego zachowanie „naraża lub może narazić pacjentów na szkodę lub obrażenia” w pięciu z dwudziestu przeanalizowanych wykresów.
Kolegium objęło następnie MacLeana nadzorem, stwierdzając, iż wchodził w interakcje z pacjentami i ich rodzinami „w sposób, który można uznać za przymusowy lub nieprofesjonalny”. Stwierdzono również, iż opierał się na założeniach klinicznych bez odpowiedniego potwierdzenia, ignorował protokoły podawania leków i prowadził niewystarczającą dokumentację.
Jedna ze skarg została złożona po śmierci Thomasa Dillona, mieszkańca St. Thomas w Ontario, w styczniu 2024 roku, jak wynika z dokumentów, do których dotarł The Globe and Mail . 45-latek cierpiał na chorobę Leśniowskiego-Crohna. W raporcie opisano przypadek „Pana A”, mężczyzny po czterdziestce, który cierpiał na nieswoiste zapalenie jelit. Miał on również problemy ze zdrowiem psychicznym w przeszłości, w przeszłości miał myśli samobójcze oraz uporczywie nadużywał alkoholu i opioidów, co doprowadziło do utraty prawa jazdy. Jak wynika z raportu, jego stan zdrowia oznaczał brak aktywnych sieci społecznych, trudności w utrzymaniu pracy, problemy w relacjach osobistych i zależność od rodziny w kwestii mieszkania i pomocy finansowej. W swoim orzeczeniu college stwierdził, iż pacjent został zbadany przez pielęgniarkę po złożeniu wniosku o MAID. Został on również zbadany przez MacLeana przed kawiarnią Tim Hortons. Obaj asesorzy uznali, iż kwalifikuje się on do MAID w ramach ścieżki 2, przeznaczonej dla osób, których śmierci nie da się w rozsądny sposób przewidzieć, ale które cierpią niemożliwie z powodu „ciężkiej i nieodwracalnej” choroby. Komisja CPSO stwierdziła, iż nieformalna ocena parkingu przez MacLeana dotycząca mężczyzny jest „niepokojąca” i zaznaczyła, iż „wrażliwe kwestie związane z MAID” powinny być omawiane w gronie profesjonalistów.
Komisja wyraziła również zastrzeżenia dotyczące „ilości i charakteru” wiadomości tekstowych MacLeana do Dillona, w których pojawiały się uwagi o sprzeciwie rodziny wobec MAID, zakwestionowała również decyzję MacLeana o zawiezieniu Dillona do miejsca MAID, które według Globe przypominało obiekt przemysłowy, w którym przygotowuje się ciała do pogrzebów. „Łącznie działania te stwarzały ryzyko, iż zaangażowanie [MacLeana] mogło zostać odebrane jako wywieranie wpływu na pacjenta” – stwierdziła komisja, zwracając uwagę na nierównowagę sił między pacjentem a lekarzem, a także na problemy ze zdrowiem psychicznym Dillona i jego uzależnienia od substancji psychoaktywnych.
Druga skarga dotyczyła terminalnie chorego na raka mężczyzny, który podpisał „zrzeczenie się ostatecznej zgody”, umożliwiające osobom, których naturalna śmierć jest w rozsądnym stopniu przewidywalna, uzyskanie MAID, choćby jeżeli utracą zdolność do wyrażenia zgody – stwierdziła komisja w swoim orzeczeniu. Mężczyzna „przestał reagować” przed pierwotnie planowaną datą zabiegu MAID, a rodzina poprosiła MacLeana, aby przybył do domu pacjenta i przeprowadził zabieg zgodnie ze zrzeczeniem się obowiązku ostatecznej zgody. Lekarz zamówił w aptece zestaw leków MAID, ale gdy tam dotarł, zestaw nie był gotowy, więc udał się do domu z „wcześniej nabytym” zestawem – poinformowała uczelnia. MAID jest podawany dzięki serii leków, zwykle midazolamu, propofolu i rokuronium. Pierwszy lek działa jako środek uspokajający, drugi wprowadza pacjenta w stan głębokiej śpiączki, a trzeci ostatecznie zatrzymuje akcję serca, jak podaje organizacja Dying With Dignity Canada. MacLean nie podał trzeciego leku, który powoduje paraliż mięśni, w tym mięśni odpowiedzialnych za oddychanie, ponieważ nie mógł go znaleźć w swojej teczce, jak stwierdzono w decyzji. zwykle po podaniu tego leku niedotlenienie organizmu powoduje, iż organy przestają działać jeden po drugim, aż do zatrzymania akcji serca.
MacLean stwierdził zgon pacjenta po podaniu propofolu, ponieważ nie mógł usłyszeć bicia serca, jak podano w orzeczeniu. Jednak „pacjent odzyskał spontaniczne oddychanie” po opuszczeniu domu przez MacLeana i musiał wrócić, aby podać dodatkowe leki, „w tym lek blokujący przewodnictwo nerwowo-mięśniowe, i ponownie stwierdził zgon pacjenta”.
MacLean powiedział komisji, iż stres związany z tą sytuacją, a w szczególności pilna i złożona w ostatniej chwili prośba o jego obecność, a także duża liczba obecnych osób „wśród których panowało znaczne napięcie”, odegrały rolę w początkowym braku dostarczenia MAID.
Kanada zalegalizowała eutanazję dla osób nieuleczalnie chorych w 2016 roku i umożliwiła ją osobom, których śmierci nie da się przewidzieć w 2021 roku. W 2027 roku eutanazja może zostać również udostępniona osobom, których jedynym schorzeniem jest choroba psychiczna, choć decyzja ta została już raz opóźniona z powodu obaw pracowników służby zdrowia.









