Dzięki partnerstwu pacjenci zyskają szybszy dostęp do leczenia

mzdrowie.pl 4 dni temu

Szpital Ogólny w Wysokiem Mazowieckiem daje przykład partnerstwa między szpitalami powiatowymi a wiodącymi ośrodkami klinicznymi w Polsce. Korzyści mają i ci mniejsi, i ci więksi. A przede wszystkim beneficjentami są pacjenci – przekonują Wojciech Łuczaj, dyrektor Szpitala Ogólnego w Wysokiem Mazowieckiem oraz prof. Artur Kwiatkowski, koordynatorem oddziału chirurgicznego ogólnego w tym szpitalu.

– Szpital Ogólny w Wysokiem Mazowieckiem od ubiegłego miesiąca oficjalnie jest szpitalem partnerskim Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie. Wcześniej rozpoczął współpracę z Uniwersyteckim Centrum Klinicznym WUM. Czy szpitale powiatowe, miejskie, mogą być wsparciem dla dużych, wiodących ośrodków w kraju?

Wojciech Łuczaj – Ta kooperacja łączy podmioty o różnej skali działania, które pełnią odmienne role w systemie ochrony zdrowia. Dzięki temu wzajemne uzupełnianie się kompetencji i doświadczeń jest czymś naturalnym, a korzyści z partnerstwa są obustronne. Poprzez współpracę chcemy wypełniać te luki, które nie są funkcjonalnie zabezpieczone przez ośrodki duże, zcentralizowane. Wystarczy wyjechać 100-120 km poza Warszawę i tam już te duże ośrodki nie są znane mieszkańcom. My stajemy się forpocztą takich instytucji. Porozumienie obejmuje współpracę w zakresie diagnostyki, leczenia, działalności naukowej oraz kształcenia kadr medycznych. Dzięki partnerstwu pacjenci naszego szpitala zyskują szybszy dostęp do konsultacji specjalistycznych, nowoczesnych ścieżek leczenia i opieki prowadzonej we współpracy z ekspertami Narodowego Instytutu Onkologii.

Zarządzany przez Pana szpital należy do Krajowej Sieci Onkologicznej jako ośrodek SOLO I, a jego ośrodkiem nadzorującym jest Białostockie Centrum Onkologii (BCO), czyli tym samym zapewniacie pacjentom dostęp do szpitala wyższej referencyjności. Co ma Warszawa czego nie ma Białystok?

Wojciech Łuczaj – Geograficznie jesteśmy położeni na granicy województw mazowieckiego i podlaskiego. Chcielibyśmy objąć swoim działaniem wschodnie rubieże województwa mazowieckiego. Wtedy w sposób naturalny dla pacjentów z tych terenów bliższe będą ośrodki w Warszawie. Dzięki partnerstwu z NIO i UCK my im to ułatwiamy. Jednocześnie kooperacja z Białostockim Centrum Onkologii pozwala nam na lepsze zaopiekowanie się pacjentami mieszkającymi w województwie podlaskim.
Jak wiadomo, nie ma rejonizacji, więc nie możemy narzucić pacjentowi, w którym miejscu ma się leczyć. No i pamiętajmy jeszcze o jednej rzeczy. BCO bardzo szanujemy, jest naszym SOLO III, jednak w podległych nam rejonach są chorzy, którzy wymagają leczenia w najbardziej zaawansowanych ośrodkach, takich jak Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie. Umowa o współpracy umożliwia nam bezpośrednie skierowanie pacjenta do NIO. I odwrotnie – ci, którzy muszą czekać w długiej kolejce po jakieś świadczenie mogą trafić do nas na onkologię. Jednak przede wszystkim chcemy skrócić ścieżkę tych pacjentów, którzy ewidentnie powinni być leczeni w NIO. Chcemy też w ramach współpracy konsultować na bieżąco przypadki naszych chorych, tak by już na etapie wyboru ośrodka mieli jak najpełniejszą wiedzę i decydowali się na optymalną ścieżkę. kooperacja zakłada też korzyści dla personelu medycznego naszego szpitala. W ramach umowy planujemy cykl szkoleń, kursów oraz staży. Lokalni specjaliści będą mogli korzystać z bazy wiedzy i codziennego doświadczenia kadry NIO-PIB, co przełoży się na podniesienie standardów opieki. Ta umowa pokazuje też w praktyce, iż Krajowa Sieć Onkologiczna nie jest systemem zamkniętym w granicach jednego regionu czy województwa, ale mechanizmem, który ma przede wszystkim służyć pacjentowi.

Czy w związku z podjętą współpracą planuje Pan poszerzenie oferty szpitala?

Wojciech Łuczaj – Jest obszar, który ulega rozszerzeniu, a ten krok wynika wprost z inicjatywy Narodowego Instytutu Onkologii. Mam na myśli ginekologię onkologiczną i chirurgię onkologiczną.

Ma Pan może wiedzę, czy są inne szpitale z tzw. terenu, których menadżerowie zdecydowali się na takie partnerstwo jak Pan?

Wojciech Łuczaj – Nie robiłem takiego audytu, no ale na pewno nie jest to zjawisko popularne. Przynajmniej nie słyszałem o tego typu rozwiązaniach. Nie daję sobie palmy pierwszeństwa, ale na pewno jest to w jakimś stopniu krok pionierski.
Przy okazji chciałbym zaznaczyć, iż takim działaniem wpisujemy się w promowaną w tej chwili przez Ministerstwo Zdrowia politykę, mówiącą o konsolidacji placówek. Nie jest to konsolidacja sensu stricto, ale wpisuje się w założenie, aby różne szpitale – małe, duże – poprzez współpracę uzupełniały się i wypełniały szczelnie system potrzeb pacjenta.

Czy podjęta kooperacja wiąże się z kosztami dla kierowanego przez Pana szpitala?

Wojciech Łuczaj – Nie, w naszym porozumieniu nie ma żadnych kwestii finansowych dotyczących przepływu pieniędzy pomiędzy instytutem, a naszym szpitalem.

– Co mogło zdecydować o tym, iż Narodowy Instytut Onkologii zdecydował się na taką współpracę?

Wojciech Łuczaj – To na pewno ogromna zasługa profesora Kwiatkowskiego. Oddziały chirurgiczne w szpitalach powiatowych rzadko kiedy goszczą w swoich murach tak wybitnych specjalistów, którzy później zostają na stałe, by kierować oddziałem. Zupełnym ewenementem jest, iż taki oddział prowadzi profesor, a tak w ogóle to pracuje w nim dwóch profesorów, bo do prof. Kwiatkowskiego dołączył jego wieloletni współpracownik prof. Andrzej Chmura. Kolejnych dwóch współpracuje z nami, następnych do tego zachęcamy. Daje to pewną gwarancję, iż nie tylko mamy ambicje, ale również realne możliwości dorównać standardem najlepszym. Bo musimy pamiętać, iż takie partnerstwo to nie tylko przywilej, ale również obowiązek utrzymania odpowiednich standardów.

Artur Kwiatkowski – W moim przekonaniu jakakolwiek kooperacja wiąże się z tym, iż jest ona atrakcyjna dla wszystkich. Głównymi beneficjentami są oczywiście pacjenci, którzy oczekują w kolejce na operację, a zaledwie 100 km dalej mogą być operowani dużo szybciej, przez bardzo doświadczony zespół pod nadzorem liderów danych obszarów medycyny w Polsce. Z drugiej strony pacjenci, którzy wymagają bardziej zaawansowanych procedur, są zaopiekowani w najlepszych ośrodkach w Polsce.

Jak udało się dyrektorowi Łuczajowi zainteresować Pana pracą w szpitalu w Wysokiem Mazowieckiem?

Artur Kwiatkowski – Pan dyrektor przedstawił mi pracę w Wysokim Mazowieckim jako wyzwanie. Później udało nam się zainteresować pozostałych członków zespołu. W dobie trudności, z jakimi mierzy się system ochrony zdrowia w Polsce, ustawiliśmy sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Pierwszym obszarem współpracy z dużym ośrodkiem była chirurgia naczyniowa. W tej dziedzinie niekwestionowanym liderem jest ośrodek z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego kierowany przez prof. Zbigniewa Gałązkę. Zwróciliśmy się do niego z prośbą o stałą współpracę, mającą na celu nie tylko dobro pacjentów ze Szpitala w Wysokiem Mazowieckiem ale także tych z UCK WUM.

Czy chirurgia w Wysokiem Mazowieckiem pod Pana kierownictwem już działa?

Artur Kwiatkowski – Oba obszary: chirurgia naczyniowa i chirurgia onkologiczna znajdują się w tej chwili w fazie intensywnego rozwoju, który rozpoczęliśmy około sześciu miesięcy temu. Jednym z kluczowych celów pierwszego etapu było nawiązanie trwałej współpracy z wiodącymi ośrodkami w zakresie chirurgii naczyniowej i onkologicznej. Ten cel udało się zrealizować, co tworzy solidny fundament dla dalszego rozwoju naszych kompetencji i oferty dla pacjentów.

Panie Dyrektorze, Jak się Panu udaje w sytuacji kryzysu finansowego w ochronie zdrowia zorganizować pieniądze na inwestycje?

Wojciech Łuczaj – Chcę podkreślić, iż Szpital w Wysokiem Mazowieckiem nie jest nowicjuszem w obszarze onkologii. Przez wiele lat należeliśmy do czołowych ośrodków w kraju pod względem wykonywania wybranych zabiegów onkologicznych, realizując procedury niedostępne dla większości szpitali powiatowych. Sytuacja zmieniła się po odejściu części kadry medycznej związanej z oddziałem onkologii, jednak ten etap mamy już za sobą. Dziś, dzięki współpracy z profesorem Kwiatkowskim i jego zespołem, otwierają się przed nami nowe możliwości rozwoju. Dlatego być może nie jest dla nas aż tak trudne kontynuowanie procedur onkologicznych, bo one były wykonywane. Całe instrumentarium, know-how personelu średniego – one istnieją, były zawsze na wyciągnięcie ręki. Nie chciałbym odpowiadać za pana profesora, ale myślę, iż to też był jeden z czynników, który zadecydował aby wraz z zespołem dać nam szansę i iż możemy wspólnie sięgać wysoko.

Panie Profesorze, czy chciałby Pan mieć system robotyczny na oddziale? Może są już plany zakupu robota?

Artur Kwiatkowski – Sam fakt, iż zmieniłem miejsce pracy, pokazuje, iż musieliśmy znaleźć wspólną przestrzeń, którą chcemy w swoim życiu zawodowym wypełnić – pan dyrektor i ja. Bez takiego porozumienia nie byłaby możliwa współpraca. Nie muszę przekonywać pana dyrektora o zaletach chirurgii robotowej, ponieważ myśli podobnie – bez robota w tej chwili nie można podejmować się pewnych procedur chirurgicznych, nie tylko onkologicznych. Nie chcę na razie zdradzać naszych planów, ale mam nadzieję, iż będą realizowane zabiegi innowacyjne w skali Polski czy Europy. Myślę, iż to pan dyrektor wywiera na mnie presję, żebyśmy zrobili kolejne kroki. Jestem mu bardzo wdzięczny, iż stymulacja zawodowa odbywa się w obie strony.

Jak Panowie widzą przyszłość szpitala w Wysokiem Mazowieckiem?

Wojciech Łuczaj – Wchodząc we współpracę z dwoma wiodącymi ośrodkami chcieliśmy w pierwszej kolejności podnieść standard opieki nad pacjentami z naszego terenu, bo takie jest zadanie szpitala powiatowego. Chcieliśmy również wyjść poza margines potrzeb lokalnych i rozwijać się w dziedzinach, bez których rozwój naszego szpitala byłby niepełny albo niemożliwy. Dużo się aktualnie mówi o transformacji szpitali. Mówi się też o szpitalach „funkcyjnych”, które w jakiś sposób mają przejmować inne szpitale. Przynajmniej takie są wizje ministerstwa, o ile dobrze je odczytuję. Nie wiemy co przyniesie przyszłość, natomiast na pewno próba wykraczania poza powiat i rozwój szpitala dają jakieś perspektywy dalszych możliwości adaptacyjnych do rzeczywistości, która dynamicznie się zmienia.

Artur Kwiatkowski – Myślę, iż pan dyrektor jest bardzo skromny w swojej wypowiedzi, bo nie da się ukryć, iż szpital zrobił kilka kroków do przodu w dobie szeregu intensywnych zmian w ochronie zdrowia. W tej chwili wizerunkowo nie jesteśmy małym szpitalem oddalonym 140 km od Warszawy, ale jesteśmy małym szpitalem będącym fragmentem największych ośrodków w Polsce. Współpracujemy na stałe z największymi podmiotami medycznymi w Polsce. To nas zupełnie inaczej pozycjonuje i pozwala rozwijać skrzydła.

(rozmawiała Iwona Kazimierska)

Idź do oryginalnego materiału