Firma Sandoz domaga się interwencji Komisji Europejskiej w sprawie dumpingu cenowego chińskich producentów antybiotyków. Domaga się dochodzenia w sprawie cen importowych substancji stosowanej do produkcji penicyliny. Cena API trafiającej z Chin do Europy jest prawdopodobnie znacznie poniżej cen produkcji. W reakcji na to zagrożenie, nmiedawno kroki chroniące krajowego producenta podjął już rząd Indii.
Firma Sandoz posiada zakład produkcyjny w austriackim Kundl, który jest jedyną europejską fabryką penicyliny prowadzącą cały proces produkcji od fermentacji po formy gotowe leków. Na rynku konkuruje głównie z producentami z Azji, a adekwatnie z Chin. Leki z grupy penicylin stanowią połowę wszystkich antybiotyków sprzedawanych i stosowanych na świecie
W swojej skardze Sandoz wzywa Unię Europejską do nałożenia ceł antydumpingowych, aby zapobiec napływowi substancji czynnych penicyliny oferowanych przez zagraniczne firmy po znacząco zaniżonych, subsydiowanych przez państwo cenach na rynki globalne. Indie podjęły już działania, wprowadzając minimalne ceny importowe w celu ochrony własnego łańcucha dostaw antybiotyków. Wskazuje także na niebezpiczną dla całej Europy koncentrację globalnych mocy produkcyjnych w jednym kraju.
Obecnie już 80 proc. składników stosowanych przy produkcji amoksycyliny na europejskim rynku pochodzi z Chin. Stosowane do produkcji antybiotyków API importowane z Chin od niedawna stały się bardzo tani, znacznie poniżej kosztów produkcji. Ceny – zdaniem przedstawicieli Sandoza – są o połowę niższe niż ceny produkcji. W związku z tym muszą być efektem dotacji rządowych w Chinach, wsparcia ze strony publicznej sprzecznej z zasadami konkurencji rynkowej. Problem niedawno dostrzegł już rząd Indii, który w obronie swojej krajowej produkcji w jedynej fabryce w Indiach nałożył cła na chińskie API.
Sandoz oczekuje od Komisji Europejskiej wdrożenia procedur antydumpingowych, po analizie poziomu cen importowanych API oraz ich wpływu na europejską produkcję i rynek substancji farmaceutycznych oraz form gotowych leków. W ciągu ostatnich dziesięcioleci cały światowy segment API stosowanych do produkcji antybiotyków stał się w ogromnej mierze uzależniony od produkcji w Chinach. Pojedyncze zakłady wytwarzające 6-APA, czyli kwas aminopenicylanowy będący kluczową substancją do wytwarzania m.in. penicylin, funkcjonują jeszcze w Japonii, Omanie, Indiach i Austrii. Inne zostały pozamykane – np. w USA ostatni (Pfizer) zamknięto w 2008 roku, w Meksyku (Contrient) – w 2019 roku, w Wielkiej Brytanii (GSK) w 2020 roku, w Niemczech (Hochst) także w 2020 roku. Natomiast w Chinach takich zakładów jest w tej chwili już 6. Podobny proces obserwowaliśmy w Polsce – przez dziesięciolecia Polfa Tarchomin była światowym graczem na rynku API do produkcji erytromycyny, ale nie wytrzymała cenowej konkurencji i kilka lat temu zakończyła jej syntezę.
Prezes Sandoza Richard Saynor ostrzega, iż dla europejskiego przemysłu farmaceutycznego to już ostatni moment, aby uchronić się przed całkowitym uzależnieniem od chińskich API. Jak mówi, od lat, zwłaszcza od czasu pandemii Covid-19, europejscy deklarują zgodnym głosem o potrzebie budowania bezpieczeństwa lekowego, odtwarzania autonomii produkcyjnej i wspieraniu europejskiej produkcji. Ale nie idą za tym żadne realne działania, które mogłyby powstrzymać niebezpieczny trend wygaszania lokalnej produkcji. Walka rynkowa i prymat ceny nad jakością czy bezpieczeństwem sprawia, iż opakowanie antybiotyku kosztuje na poziomie 1 euro, podczas gdy filiżanka kawy albo paczka gumy do żucia kosztują kilka euro – podkreśla obrazowo prezes Sandoza.
Prezes Saynor dodaje – „Dzisiejszy dzień powinien być okazją do świętowania, ale zdolność Europy do zapewnienia bezpiecznych i stabilnych dostaw antybiotyków jest coraz bardziej zagrożona. Europejscy decydenci muszą dostrzec to bezprecedensowe ryzyko i podjąć pilne działania, zanim będzie za późno”.„Obecnie choćby 90% światowej produkcji substancji czynnych antybiotyków (API) odbywa się poza Europą, głównie w Chinach. Stanowi to istotną strategiczną słabość, o bezpośrednich konsekwencjach dla zdrowia publicznego, gotowości kryzysowej oraz zdolności Europy do utrzymania swojej pozycji w gwałtownie zmieniającym się świecie”.

















