Dowóz ucznia z niepełnosprawnością to nie przywilej. To warunek prawa do nauki

razemztoba.pl 16 godzin temu

Rzecznik Praw Obywatelskich zaprezentował raport dotyczący realizacji przez samorządy obowiązku dowozu uczniów z niepełnosprawnościami do placówek edukacyjnych. Dokument pokazuje, iż choć przepisy nakładają na gminy konkretne obowiązki, w praktyce rodziny przez cały czas zderzają się z niejasnymi procedurami, rosnącymi kosztami, brakiem odpowiednio przygotowanej kadry i sporem o to, czym adekwatnie jest „najbliższa szkoła”.

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat zajmuje się problemem dowozu uczniów z niepełnosprawnościami do szkół i placówek edukacyjnych. Do Biura RPO trafiały sygnały od rodziców i opiekunów, iż przepisy, choć istnieją, nie zawsze przekładają się na realne wsparcie. Dlatego w 2024 roku przeprowadzono badanie społeczne pn. „Realizacja przez samorządy dowozu uczniów z niepełnosprawnością do placówek edukacyjnych”, którego wyniki zostały zaprezentowane w raporcie RPO. Celem badania było sprawdzenie, jak w praktyce samorządy stosują przepisy Prawa oświatowego i czy dowóz faktycznie ułatwia uczniom z niepełnosprawnościami dostęp do edukacji.

Problem jest znacznie szerszy niż sama organizacja transportu. Chodzi o prawo dziecka do nauki, o możliwość codziennego dotarcia do szkoły, ale też o bezpieczeństwo, czas spędzany w podróży i obciążenie całych rodzin. Jak podkreśla RPO, prawo do nauki jest jednym z fundamentalnych praw człowieka, a państwo ma obowiązek zapewniać obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia. W przypadku uczniów z niepełnosprawnościami jednym z narzędzi realizacji tego prawa jest właśnie dowóz do placówki edukacyjnej.

Z raportu wynika, iż w latach 2020–2024 znacząco wzrosły koszty transportu uczniów z niepełnosprawnościami. Średni koszt dowozu jednego ucznia zwiększył się z 8281 zł do 13 280 zł, a koszty zwrotu wydatków ponoszonych przez rodziców wzrosły czterokrotnie. Samorządy wskazują przy tym na brak wystarczających środków, wysokie ceny usług przewozowych, zbyt małą liczbę odpowiednio przystosowanych pojazdów oraz trudności w takim planowaniu tras, aby były one racjonalne finansowo, ale jednocześnie nie obciążały nadmiernie dzieci.

Raport pokazuje również, iż problemem bywa przygotowanie osób odpowiedzialnych za transport. Tylko nieliczne gminy organizują szkolenia dla kierowców, a opiekunowie dzieci często nie mają specjalistycznych kwalifikacji. W praktyce ich przygotowanie ogranicza się najczęściej do kursu pierwszej pomocy. Tymczasem przewóz uczniów z niepełnosprawnościami wymaga czegoś więcej niż samego dowiezienia z punktu A do punktu B. Chodzi o znajomość potrzeb dziecka, umiejętność reagowania w trudnych sytuacjach, komunikację z uczniem i zapewnienie mu poczucia bezpieczeństwa.

Jednym z najważniejszych punktów raportu jest spór o pojęcie „najbliższej szkoły”. Zgodnie z przepisami gmina ma obowiązek zorganizować transport i opiekę w czasie przejazdu do najbliższej szkoły. Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba odpowiedzieć na pytanie, co to naprawdę znaczy. Dla części samorządów najbliższa szkoła to ta położona najbliżej miejsca zamieszkania dziecka. Dla rodziców najbliższa w sensie życiowym jest często ta placówka, która najlepiej odpowiada na potrzeby ich syna czy córki, choćby jeżeli znajduje się dalej. RPO wskazuje, iż brak jednoznacznej definicji prowadzi do odmów zwrotu kosztów dowozu do placówek lepiej dostosowanych do ucznia.

Na ten problem zwrócił uwagę także zastępca RPO Adam Krzywoń. Jak mówił, jedną z rekomendacji raportu jest wprowadzenie definicji „szkoły najbliższej”. W jego ocenie przepisy, mimo wcześniejszych zmian, przez cały czas są niewystarczająco precyzyjne, a praktyczne skutki ich interpretacji odczuwają przede wszystkim uczniowie i ich rodziny. Zastępca RPO zauważył, iż dla samorządów często decydująca jest fizyczna odległość i koszt transportu, natomiast dla rodziców najważniejsze jest to, czy dana szkoła rzeczywiście odpowiada na szczególne potrzeby dziecka.

Nie mniej istotne są procedury administracyjne. Z raportu wynika, iż ubieganie się o transport lub zwrot kosztów bywa dla rodziców czasochłonne i niejasne. Informacje o możliwości składania wniosków nie zawsze są łatwo dostępne, szczególnie dla osób mniej obeznanych z technologią. W efekcie wsparcie, które powinno być oczywiste i dostępne, staje się kolejnym obowiązkiem wymagającym wiedzy, cierpliwości i determinacji.

Konsekwencje tych problemów są bardzo konkretne. Długie godziny spędzane w drodze wpływają na zmęczenie dzieci, ich funkcjonowanie w szkole, możliwość uczestniczenia w życiu rówieśniczym i społecznym. To także dodatkowe obciążenie dla rodziców, którzy często muszą godzić obowiązki zawodowe, opiekę, rehabilitację i codzienną logistykę. W takim ujęciu dowóz nie jest techniczną usługą samorządu, ale jednym z warunków realnego dostępu do edukacji.

RPO rekomenduje m.in. poprawę finansowania, uproszczenie procedur administracyjnych, doprecyzowanie przepisów oraz podnoszenie kwalifikacji osób zaangażowanych w transport uczniów z niepełnosprawnościami. Raport jasno pokazuje, iż samo istnienie obowiązku po stronie gmin nie wystarcza. Potrzebne są takie rozwiązania, które będą działały nie tylko na papierze, ale przede wszystkim w codziennym życiu dzieci i ich rodzin.

Bo dla dziecka z niepełnosprawnością droga do szkoły nie powinna być kolejną barierą do pokonania. Powinna być początkiem dnia, w którym ma ono takie samo prawo do nauki, rozwoju i kontaktu z rówieśnikami jak każde inne dziecko.

Z raportem zapoznać się można TUTAJ

Idź do oryginalnego materiału