Dowódca policyjnej jednostki prewencji w Piasecznie pod Warszawą został aresztowany i tymczasowo osadzony na trzy miesiące za zgwałcenie młodej policjantki. Do przestępstwa doszło 3 stycznia na terenie jednostki podczas spożywania alkoholu. Sprawa wywołała polityczną burzę – posłanka PiS oskarżyła ministerstwo o próbę zatuszowania, a minister spraw wewnętrznych zapowiedział pozew.
41-letni komisarz, który dowodził jedną z kompanii warszawskiej policji prewencyjnej, usłyszał zarzut zgwałcenia i zmuszenia przemocą policjantki do poddania się innej czynności seksualnej. Według mediów, dowódca i inny funkcjonariusz pili alkohol na terenie komendy w części mieszkalnej. Gdy dowódca zamknął się z 22-letnią stażystką w pokoju, kobieta miała krzyczeć i wołać o pomoc. Inni policjanci z kompanii wybili drzwi. Pokrzywdzona z widocznymi otarciami zgłosiła sprawę dyżurnemu.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie potwierdziła zarzuty. Sąd Rejonowy w Piasecznie 5 stycznia przychylił się do wniosku prokuratora o tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. Podejrzanemu grozi od 2 do 15 lat więzienia.
Szybka reakcja władz
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński zapewnił, iż działania podjęto natychmiast. «Zaraz po tym strasznym wydarzeniu, po tym gwałcie, uruchomione zostały wszelkie procedury wewnętrzne w policji. Warto powiedzieć, iż po mniej niż 12 godzinach ten funkcjonariusz został aresztowany, teraz przebywa w areszcie» – powiedział w środę TVN24.
Kierwiński podkreślił stanowczość reakcji: «Tym bardziej jest to godne napiętnowania (...), tego typu przypadki będą wypalane rozgrzanym żelazem». Minister zapowiedział dalsze decyzje personalne w nadchodzących godzinach i dniach.
Komenda Stołeczna Policji zawiesiła dowódcę w obowiązkach służbowych i wszczęła postępowanie dyscyplinarne. Równocześnie Komendant Stołeczny Policji zainicjował 5 stycznia postępowanie administracyjne o wydalenie funkcjonariusza ze służby. Pokrzywdzona policjantka otrzymała status osoby pokrzywdzonej i przebywa pod stałą opieką psychologiczną.
Polityczna burza
Posłanka PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom w środę w TV Republika oskarżyła ministerstwo o próbę zatuszowania sprawy. «Wszystko wskazuje na to, iż MSWiA próbowało ukryć tę sprawę i gdyby nie dziennikarze, pewnie do dzisiaj byśmy się o tym nie dowiedzieli. Po raz kolejny dziennikarze okazują się bardziej skuteczni od organów państwa» – stwierdziła.
Posłanka poszła dalej, łącząc sprawę z wcześniejszymi zarzutami wobec ministra: «Ja jestem zbulwersowana tą sytuacją, ponieważ dla mnie jest to dowód, iż ryba psuje się od głowy. I na przykład fakt, iż pijany dowódca jednego z oddziałów prewencyjnych zgwałcił stażystkę (...) jest niewyobrażalny, ale z drugiej strony skoro szef MSWiA może pod wpływem alkoholu występować publicznie i potem się mówi, iż miał pogłos albo nie miał pogłosu i to wszystko uchodzi mu bezkarnie, to trudno się dziwić, iż w podległej mu instytucji ludzie w ten sam sposób się zachowują».
Minister Kierwiński odpowiedział ostro. «Niejaka Wojciechowska van Heukelom za swoje prymitywne i kłamliwe słowa może spodziewać się pozwu. Naruszyła moje dobra osobiste i odpowie za to. Nie odpuszczę» – napisał na platformie X.
Równoległe postępowania
Minister spraw wewnętrznych zlecił 5 stycznia przeprowadzenie czynności wyjaśniających Inspektorowi Nadzoru Wewnętrznego. Równolegle czynności prowadzi Komenda Główna Policji oraz Komenda Stołeczna Policji.
Komendant Główny Policji polecił Biuru Kontroli KGP przeprowadzenie ustaleń w zakresie sprawowania nadzoru i realizacji zadań związanych z adaptacją zawodową funkcjonariuszy w Oddziale Prewencji Policji w Warszawie.
Posłowie PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom i Łukasz Kmita zapowiedzieli kontrolę poselską w Komendzie Głównej Policji. Chcą ustalić, kiedy komendant główny otrzymał informacje o zdarzeniu i jak ta informacja była przekazywana. W piątek planują zadać pytania ministrowi Kierwińskiemu w Sejmie.
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).









