W poruszającym wpisie Deynn nie kryła, iż ciężko jej zmierzyć się z obecnym stanem psychicznym. "Nigdy żadne wydarzenie nie poryło mi tak głowy jak stan, w którym jestem teraz. To jest coś obrzydliwego. Każdy dzień to próba maskowania, przykrywania problemu. Na siłę próbuję się 'rozweselić' i to pomaga, ale tylko na chwilę. Próbuję to zrozumieć, próbuję siebie zrozumieć, ale to wszystko jest chyba w innym języku" - wyznała.
REKLAMA
Zobacz wideo Serowska o zrzucaniu kilogramów po ciąży. "To jest ciężka robota"
"Daniel myślał, iż to kolejny mój odpał"
Dzień później influencerka opublikowała nagranie, w którym podziękowała obserwatorom za ogromne wsparcie oraz zaapelowała do innych kobiet, by nie bały się prosić o pomoc.
Najważniejsze to krzyczeć o pomoc, nie zostawać z tym samemu, bo to może zniszczyć, doprowadzić do złych rzeczy. Mówcie partnerowi. Ja dusiłam to w sobie, niby dawałam jakieś znaki, które dla mnie były jasne, ale Danielowi w ogóle one nie świeciły jasno. Myślał, iż to kolejny mój jakiś odpał, humorki okresowe
- tłumaczyła.
Setki wiadomości od kobiet z depresją poporodową
Deynn przyznała również, iż skala problemu całkowicie ją zaskoczyła. "Czytałam wiadomości i nie sądziłam, iż tyle osób miało depresję poporodową. Myślałam, iż statystycznie to 10-15 proc. Wczoraj, jak napisało do mnie kilkaset osób z tą depresją, to mówię: 'Co jest?'. Naprawdę bardzo istotny temat, nagłaśniajmy go" - podkreśliła.
Na zakończenie influencerka uspokoiła fanów, zapowiadając, iż skorzysta z profesjonalnej pomocy. "Umówię się do psychiatry i zobaczymy. Życie toczy się dalej. Na razie czuję się bardzo pozytywnie, bardzo okej. Normalnie. Dla mnie ta normalność to bardzo pozytywny aspekt. Oby to się utrzymało" - skwitowała.
Depresja poporodowa - problem potwierdzony badaniami
Temat depresji poporodowej poruszany jest również na stronie fundacji "Rodzić po Ludzku". "Według danych australijskich i nowozelandzkich, jeżeli rozpatrujemy łącznie 'dużą depresję' i dystymię (przewlekłe i uporczywe obniżenie nastroju), to u 1 na 10 pacjentów w podstawowej opiece zdrowotnej występują objawy depresyjne, a w ciągu życia depresja pojawi się u 15 proc. populacji! (Malhi i in., 2015; Eaton i in., 2008). Dwukrotnie większe ryzyko zachorowania występuje u kobiet, a moment zachorowania po raz pierwszy to często czas okołoporodowy. Również według Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (2010) istnieje związek między zaburzeniami nastroju a urodzeniem dziecka. Wskazano, iż zaburzenia psychiczne wyzwolone przez ciążę lub poród mają niepowtarzalny charakter" - czytamy.
Również Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wskazuje na wyraźny związek między zaburzeniami nastroju a ciążą i porodem i podkreśla, iż zaburzenia psychiczne wyzwolone w tym okresie mają specyficzny, niepowtarzalny charakter.
Badanie UJ CM. Wyniki są niepokojące
Problem potwierdzają także badania przeprowadzone przez zespół Zakładu Zaburzeń Afektywnych Katedry Psychiatrii UJ CM w Krakowie, w tym przez dr. hab. n. med. Marcina Siwka z Centrum Dobrej Terapii. Analizą objęto 434 kobiety po porodzie. Aż 15,2 proc. badanych uzyskało wynik ≥13 punktów w Edynburskiej Skali Depresji Poporodowej (ESDP), co wskazuje na możliwą obecność depresji. Z kolei 23,7 proc. kobiet osiągnęło wynik ≥7 punktów w Kwestionariuszu Zaburzeń Nastroju (KZN), sugerujące obecność spektrum zaburzeń dwubiegunowych.
Eksperci podkreślają, iż wczesne rozpoznanie i odpowiednie wsparcie psychologa są najważniejsze dla zdrowia zarówno matki, jak i dziecka.
Chcesz dodać coś od siebie? Napisz na adres: [email protected]. Gwarantujemy anonimowość.











